W Jerzmanicach Zdroju znajduje się jedna z najbardziej nietypowych atrakcji w regionie. Podmyte przez rzekę Kaczawę tory kolejowe, które od lat wiszą w powietrzu, przyciągają turystów i miłośników fotografii. Jednocześnie są widocznym śladem historii lokalnej kolei, która w najbliższych latach może ponownie ożyć.
Miejsce to znajduje się na linii kolejowej nr 284, która dawniej łączyła Legnicę z Lwówkiem Śląskim, a dalej z Mirskiem i Pobiedną. Pierwszy pociąg przejechał tędy 15 maja 1896 roku. Odcinek między Jerzmanicami Zdrojem a Gryfowem Śląskim powstał jako rekompensata za likwidację jednostki wojskowej w Lwówku Śląskim. Ruch pasażerski zawieszono 10 października 1991 roku.
Problemy z torowiskiem zaczęły się około 2007 roku, gdy rzeka Kaczawa po wezbraniu zmieniła swoje koryto i zaczęła podmywać nasyp między dwoma mostami kratownicowymi. Ostateczne zniszczenia przyniosła fala powodziowa w 2013 roku, która wypłukała ziemię spod torów. W efekcie na odcinku około 25 metrów szyny wraz z podkładami pozostały zawieszone w powietrzu, utrzymując się jedynie dzięki sprężystości stalowych szyn.
Choć widok ten stał się lokalną ciekawostką i popularnym miejscem do zdjęć, wchodzenie na tory jest bardzo niebezpieczne. Do miejsca najłatwiej dotrzeć ze stacji w Jerzmanicach Zdroju - spacer na około 500 metrów. Bezpieczniej jednak oglądać je z drugiego brzegu Kaczawy, do którego prowadzi wyraźna ścieżka.
Istnieje jednak duża szansa, że w przyszłości „wiszące tory” znikną z krajobrazu Jerzmanic Zdroju. Linia kolejowa nr 284 na odcinku z Jerzmanic Zdroju do Lwówka Śląskiego jest już w posiadaniu samorządu województwa dolnośląskiego, który konsekwentnie rozwija regionalną sieć kolejową i przywraca ruch na nieczynnych trasach.
- Zrobimy odcinek do Lwówka absolutnie w pierwszej kolejności. Jesteśmy zdeterminowani, bo ta inwestycja pozwoli włączyć do sieci komunikacyjnej dwa z czterech dolnośląskich miast powiatowych, które obecnie nie mają pasażerskich połączeń kolejowych - mówi Patryk Wild, radny sejmiku województwa dolnośląskiego.
Remont tego fragmentu trasy będzie możliwy po rozpoczęciu modernizacji linii z Legnicy do Złotoryi, co może nastąpić najwcześniej za około dwa lata. Jeśli inwestycje zostaną zrealizowane, po latach przerwy na trasę mogą wrócić pociągi, a Jerzmanice Zdrój ponownie znajdą się na kolejowej mapie regionu.
Właśnie przeczytaliście kolejny materiał z cyklu Tajemnicze Karkonosze. Jeśli chcecie tego więcej, odwiedźcie zakładkę 24jgora.pl/tajemniczekarkonosze. Wszystkie artykuły tworzone są na podstawie informacji zawartych na portalu Karkonosze GO.
Tajemnicze Karkonosze - Wiszące tory w Jerzmanicach Zdroju. Niezwykła atrakcja regionu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten artykuł to chyba mocno nie aktualny. Remont odcinka z Legnicy do Jerzmanic trwa już prawie od dwóch lat a remont Jerzmanice - Lwówek właśnie się zaczyna wiec to ostatni moment aby zobaczyć wiszące tory i ile jeszcze są.
Ten artykuł to chyba mocno nie aktualny. Remont odcinka z Legnicy do Jerzmanic trwa już prawie od dwóch lat a remont Jerzmanice - Lwówek właśnie się zaczyna wiec to ostatni moment aby zobaczyć wiszące tory i ile jeszcze są.