- Jak u Hitchcocka? akcja trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej sekundy i nie sposób przewidzieć, jaki będzie finał! - komentowali widzowie Szczęściarzy, których prapremiera zagrana została w piątkowy (12 sierpnia) wieczór przez Teatr Nasz w Michałowicach w Karkonoszach.
Tak, duch Hitchcocka unosi się nad tym spektaklem, choć nie o zbrodnie tu chodzi (ale cyniczni prezesi w ciemnych okularach, niczym mafiosi, odgrywają w sztuce niemałą rolę…). Akcja jest wartka, pełna zwrotów, jak w życiu. Bo Szczęściarze są sztuką z życia wziętą, bliską każdemu z nas, jak zwykle zresztą w Teatrze Naszym, gdzie można się nie tylko zdrowo pośmiać, ale i przyjrzeć samemu sobie, jak w lustrze...
- Tadeusz Kuta wzniósł się na szczyty swojego talentu, pisząc tekst tej sztuki - komentował Kazimierz Pichlak, jeleniogórski lekarz, stały bywalec scen teatralnych, który zaszczycił Michałowice także w piątek. Publiczność była równie zadowolona, skoro owacjom na stojąco nie było końca.
Ale ponieważ była to premiera, emocji było mnóstwo jeszcze zanim się rozpoczęła. Tekst sztuki - już w trakcie przygotowywania scenicznego z udziałem zespołu aktorskiego Teatru Naszego (Jadwigi Kuty, Tadeusza Kuty i Jacka Szreniawy) - podlegał zmianom, tak, by można było zagrać przedstawienie jak najlepiej. Jak wyliczył autor - wersji scenariusza było aż dwadzieścia! Nie ma co Szczęściarzy opowiadać - psuć zabawę oraz zabierać okazję do spontanicznej refleksji. Warto ich zobaczyć…
Tym bardziej, że reakcje i komentarze widzów były entuzjastyczne, a twórcy - dziękując za życzliwe przyjęcie - zapewnili, iż reakcje publiczności w trakcie spektaklu są bezcenną, praktyczną wskazówką dla pewnych zmian, które mogą zostać w tym przedstawieniu wprowadzone. Szczęściarze za miesiąc - dwa miesiące mogą być nieco inni, niż premierowi.
Szczęściarze czekają na Was! Zapraszamy!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tadziu, brzuch Ci rośnie! :)
Tadziu, brzuch Ci rośnie! :)