Sowa a w zasadzie jej wizerunek ma pomóc w promocji Karpacza, jako jego maskotka i nowe logo.
Mamy Sowią Dolinę, mamy Sowią Przełęcz więc poważnie myślimy aby to przemiłe zwierzątko było rozpoznawalne razem z Karpaczem
- tak uzasadnia najnowszy pomysł władz Karpacza burmistrz Radosław Jęcek. Nie wiadomo co na to sowy, choć trudno się oprzeć wrażeniu, że mogą zrobić wielkie oczy...ze zdziwienia.
Z jednej strony mówi się "sowa mądra głowa", by z drugiej uważać, że sowa ma nieść śmierć. Sowa, która żyje w nocy, a ukrywa się w dzień, kojarzy się z ciemnością, nocą, smutkiem, samotnością i śmiercią. T rzeba przyznać , że ta takie cechy to raczej marny potencjał promocyjny. I nie bardzo wiadomo jak je połączyć z kurortem pod Śnieżką. Chyba, że sowa ma być symbolem nocnego życia w mieście.
Jako ptak mądrości sowa jest też wyobrażeniem nauki, nocnych studiów, jasnowidzenia i proroctwa.Czy pasuje do Karpacza? Odpowiedzi się nie podejmę. Ale zanim sowa zacznie promować Karpacz trzeba będzie jakąś legendę wymyślić, żeby ten mariaż uzasadnić. Więc trudno się oprzeć wrażeniu, że to Karpacz będzie musiał zinwestować i sowę wypromować zanim stanie się ona rozpoznawalnym symbolem. Trochę to takie cywilizowanie sowy na siłę.
Jest jednak pewien sowi aspekt w samorządowym życiu Karpacza który od biedy mógłby urosnąć do rangi symbolu. Warszawska restauracja "Sowa i przyjaciele" wzięła udział w największej w historii aferze podsłuchowej. Karpacz też miał swój podsłuchowy skandal. Kiedy we wrześniu 2014 w gabinecie sekretarza Urzedu Miejskiego znaleziono zamontowane tam urzędzenie podsłuchowe. Ale czy to powód, żeby sie dziś tą sową obnosić?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Sowy są piękne i fascynujące, a po HP wszystkie dzieci je lubią… W żadnym razie nie są symbolem samotności i śmierci - skąd taki pomysł….? Czyżby pan redaktor projektował jakieś swoje lęki?…?
Sowy są piękne i fascynujące, a po HP wszystkie dzieci je lubią… W żadnym razie nie są symbolem samotności i śmierci - skąd taki pomysł….? Czyżby pan redaktor projektował jakieś swoje lęki?…?