Nie udało się uratować kobiety, która wczoraj zasłabła podczas jazdy autobusem MZK. Pomimo wysiłków ratowników i ponad godzinnej reanimacji kobieta zmarła.
Do zdarzenia doszło w autobusie linii nr 2. 60.letnia kobieta wsiadła do pojazdu w Komarnie. W pewnej chwili, już podczas jazdy, nagle zasłabła i osunęła się na podłogę. Pierwszy z pomocą ruszył kierowca autobusu. Natychmiast wezwano pogotowie. Po trwającej blisko godzinę reanimacji wezwano jeszcze jedną karetkę bo potrzebny był już drugi defibrylator. Akcję kontynuowano, jednak po kolejnych kilkudziesięciu minutach funkcje życiowe kobiety trwale ustały. Stwierdzono zgon. Przyczyną był prawdopodobnie zawał serca.
Jak się później okazało kobieta jechała do lekarza.
Śmierć w autobusie MZK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Temu co pisze juz żaden specjalista nie pomoże niech se baranka j....e
Do gościa z 10,40. Ciebie to powinni już dawno zablokować . Jesteś nienormalny idź się lecz.
O tym drajw clubie to pisze zwyczajny polski janusz.
a co na to administrator ?
Wyrazy współczucia rodzinie.
E przychodzi była u P.doktor w Karpaczu
Temu co pisze juz żaden specjalista nie pomoże niech se baranka j....e
Do gościa z 10,40. Ciebie to powinni już dawno zablokować . Jesteś nienormalny idź się lecz.
O tym drajw clubie to pisze zwyczajny polski janusz.