Dzięki współpracy straży miejskiej ze strażą pożarną, schroniskiem dla zwierząt i lecznicą weterynaryjną liczne interwencje wobec zwierząt kończą się powodzeniem.
Szybka pomoc przy interwencjach wobec zwierząt jest nieoceniona. Możliwa jest ona dzięki współpracy straży miejskiej, jako organu, który otrzymuje zgłoszenia i weryfikuje je, lecznicy weterynaryjnej, do której trafiają zwierzęta wymagające interwencji medycznej i schroniska dla zwierząt, gdzie przebywają pupile oczekując na odbiór przez właścicieli. Nieocenioną pomoc przy interwencjach wobec zwierząt często niosą strażacy.
W piątek około 6:55 dyżurny straży miejskiej otrzymał zgłoszenie o sarnie, która zaklinowała się pomiędzy prętami bramy ogrodzeniowej do ogródków działkowych przy ulicy Wesołej. Wspólnie z lekarzami weterynarii udało się oswobodzić zwierzę, które następnie trafiło do lecznicy.

W budynku przy ulicy Cieplickiej 14a ujawniono gniazdo gołębi z pisklakami, które było zablokowane kratką wentylacyjną. W tej sprawie zostanie przeprowadzona rozmowa z zarządcą budynku, który powinien złożyć wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.

Na tarasie budynku przy ulicy Pocztowej w Jeleniej Górze osiadł rój pszczół. Właściciele posesji zawiadomili w tej sprawie strażników miejskich, którzy przybyli na miejsce i potwierdzili zgłoszenie. Do funkcjonariuszy chwilę później dołączył zawiadomiony o sytuacji pszczelarz, który szybko uporał się z pszczołami. Sytuacje związane z gromadzeniem się pszczół na posesjach z pewnością będą się powtarzały. Apelujemy o ostrożność w przypadku zlokalizowania roju. Nie należy podchodzić do pszczół, a natychmiast zawiadomić straż miejską.

# Rój na tarasie, gniazdo z pisklakami w budynku - interwencje strażników
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Napracowały siem. Czas odpocząć
Truchło sarny leżące zaraz za wlotem do Dziwiszowa od niedzieli jakoś ich nie zainteresowało... Już nie muszą, bo zostały same kości.
A czy na tarasie był chudy rój?
Napracowały siem. Czas odpocząć
Truchło sarny leżące zaraz za wlotem do Dziwiszowa od niedzieli jakoś ich nie zainteresowało... Już nie muszą, bo zostały same kości.
A czy na tarasie był chudy rój?