Rodzinny wypad na Śnieżkę zakończył się wieczorną akcją ratunkową. Wczoraj ratownicy GOPR Karkonosze oraz Horská služba Krkonoše / Czech Mountain Rescue przeprowadzili wspólne działania na szczycie najwyższej góry Karkonoszy.
Pomocy potrzebowała trzyosobowa rodzina z 9-letnim dzieckiem, która utknęła na szczycie Śnieżki po spóźnieniu na ostatni zjazd wyciągu do Pecu pod Sněžkou. W praktyce oznaczało to brak możliwości bezpiecznego zejścia i powrotu Sytuację dodatkowo pogarszały warunki wieczorne – zapadający zmrok oraz brak źródeł światła u turystów. W partii szczytowej, gdzie teren jest otwarty i ekspozycja na wiatr oraz chłód potrafi szybko pozbawić siły, taki zestaw okoliczności robi się po prostu niebezpieczny.
Na miejsce ruszyły zespoły ratowników z obu stron granicy. Po dotarciu do poszkodowanych ratownicy zabezpieczyli rodzinę i ocenili sytuację, a następnie przeprowadzili ich w dół do schroniska Dom Śląski. Tam turyści mogli bezpiecznie odpocząć, ogrzać się i odzyskać komfort po stresującej sytuacji. Kolejny etap – transport do Pecu pod Sněžkou – zapewnili ratownicy czeskiej Horskiej služby, domykając całą akcję po swojej stronie.
To kolejny przykład, że w Karkonoszach granica na mapie nie ma znaczenia, gdy liczy się czas i bezpieczeństwo ludzi. Współpraca GOPR Karkonosze i Horská služba Krkonoše od lat działa sprawnie, bo w górach procedury i doświadczenie są ważniejsze niż język czy kraj na naszywce.
Ta historia ma też prosty morał,: planowanie zejścia jest tak samo ważne jak wejście. W zimie i w okresach krótkiego dnia margines błędu jest minimalny. Wystarczy kilka minut spóźnienia, gorsze tempo marszu albo zmiana pogody, żeby nagle okazało się, że „jeszcze tylko chwilka” zamienia się w problem wymagający interwencji ratowników. W górach warto mieć naładowany telefon, czołówkę (nawet jeśli wydaje się zbędna), zapasowe ciepłe warstwy i plan awaryjny – bo Śnieżka nie pyta, czy ktoś zdążył na ostatni wyciąg.
GOPR Karkonosze
Rodzina utknęła na Śnieżce po zmroku. Wspólna akcja GOPR i czeskich ratowników
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Krawaciarze w górach ręce opadają
Ha hahaha "saw"
W Słowacji za taką akcję muszą zapłacić nieroztropni turyści.
Chodzę po górach od wielu wielu lat i "to"co spotykam na szlaku o każdej porze roku każe się zastanowić co ci ludzie mają we łbie!
Czas zakończyć dokładanie pieniędzy z naszego koszyka do ratowania patoli tiktokowych . Powinni być obciążeni za akcje .
kraj na naszywce???
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Krawaciarze w górach ręce opadają
Ha hahaha "saw"
W Słowacji za taką akcję muszą zapłacić nieroztropni turyści.