"Nie odpuszczaj" było moim pierwszym spotkaniem z Harlanem Cobenem. I może to wydawać się dziwne, bo Cobena przecież zna każdy, nawet mój wujek, który książek za wiele nie czyta, kiedy zobaczył mnie z tą książką, bardzo się poruszył.
Jednakże, nie bez powodu raczej nie garnę do takich rozsławionych pisarzy. Wiem, że nie jestem jedyna - boję się, że moje oczekiwania przerosną trochę samą twórczość autora.
Tak też troche było i w tym przypadku.
Nie zrozumcie mnie źle - to była dobra książka. Dostałam świetnie przemyślaną i skonstruowaną historię, która pod koniec nie pozwoliła mi odłożyć książki ani na moment. Jedynym problemem było to, że jakoś nie mogłam się przez połowę książki wczuć w nią. Kiedy ją odkładałam, zapominałam co się działo, musiałam się skupić, żeby ogarnąć kto jest kim i co te wszystkie postaci łączy.
Ale wynagrodził mi wszystko Nap, Napoleon, czyli główna postać, za którą jestem Cobenowi wdzięczna, bo to facet z krwi i kości, cały wykreowany z ironii, bólu i tęsknoty - mieszanka wybuchowa dająca nam świetną całość.
Poza Napoleonem, mamy też cały szereg różnorodnych postaci, jego przyjaciół sprzed lat, ludzi zamieszanych w tragedię, a także gości, których Nap chętnie zamieniłby w mokrą plamę. To kolejny plus - nie ma płaskości, jest różnorodność.
Jeśli chodzi o fabułę - dałabym jej 6/10 - jak dla mnie (może mam po prostu wygórowane wymagania) trochę za wolno wszystko się rozkręcało, a cała akcja to tak na dobrą sprawę ostatnie 100 stron książki. Mamy tragedię sprzed lat, w którą po upływie czasu wciąż wmieszana jest masa osób. Mamy tajemnicę, mamy uczucia, mamy dreszczyk. Trochę więcej "energii" i byłoby idealnie. A jest dobrze. Nie idealnie, ale dobrze.
Mimo wszystko, czy sięgnę w przyszłości po twórczość Harlana? Jak najbardziej. Myślę, że cofając się do jego "początków" bardziej się wczuję w ten klimat. Dla jego fanów - myślę że to kolejny smakowity kąsek. Dla kogoś, kto z Cobenem nie miał wcześniej do czynienia - nie słuchajcie innych opinii, tylko wyróbcie sobie własną!
Więcej zdjęć i recenzji dobrych książek i nowości na instagramie "Przeczytam"
Autor recenzji książki - Sara Woś
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze