Trwające od rana opady deszczu sprawiają, że na drogach w regionie zrobiło się ślisko. Przekonała się o tym turystka z wielkopolski jadąca na wypoczynek do Szklarskiej Poręby. Jej auto wpadło w poślizg i wylądowało na skarpie.
Do zdarzenia doszło na wysokości bazy Pod Ponura Małpą. Kierująca citroenem mieszkanka powiatu kościańskiego, jadąca w stronę Szklarskiej Poręby, straciła na łuku drogi panowanie nad autem. Pojazd wpadł w poślizg, wypadł z drogi i wjechał na skarpę, zatrzymując się w dość niecodzienny sposób.
Kobieta podróżowała ze swoim wnuczkiem. Na szczęście skończyło się tylko na strachu. Na miejscu była karetka pogotowia ale nikt nie wymagał hospitalizacji. W związku ze zdarzeniem powstały utrudnienia. Straż pożarna kierowała ruchem wahadłowym.
Do tego typu sytuacji zawsze dochodzi częściej gdy tylko spadną pierwsze krople deszczu, Wówczas wiele aut ląduje w rowach i to o wiele częściej niż w sytuacji kiedy kiepska pogoda utrzymuje się przez kilka dni. Kierowcy szybko przyzwyczajają się do słonecznej i suchej pogody i panującej wówczas dobrej przyczepności. Pierwsze krople deszczu są zawsze najgroźniejsze, bo upadają na pełną zabrudzeń drogę na której znajdują się kurz, piasek, warstwa gumy z opon, resztki paliw i olejów, które wyciekają z aut i są roznoszone po drogach. Same opony też są wówczas zatłuszczone.. Dopóki więc te stanowiące pułapki zanieczyszczenia nie zmyją się, woda na asfalcie powoduje, że przyczepność ekstremalnie spada.W czasie deszczu mamy problemy utrzymaniem kierunku jazdy, lecz także z hamowaniem. Warto o tym pamiętać.
Na miejscu policja, pogotowie oraz OSP Szklarska Poręba
Pod Szklarską Porębą auto wypadło z drogi na skarpę
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kolejny mistrz prostej...
Kiedyś to był zawód, kierowca-mechanik, dzisiaj jako zawód otwarty każdy może jeździć. Można było przejechać całą Europę 2-3 mln kilometrów latami nawet bez stłuczki..kiedyś każdy ogarniał temat w swoim zawodzie. Dzisiaj? Budowlańcy krzywe domy stawiają, spawacz nie potrafi spawać, kierowcy nie potrafią pokonać zakretu, piekarz wypieka zakalce, lekarz wydaje doagnozę bez kontaktu z pacjentem.... istny dom wariatów. Jak śpiewał Wojciech Młynarki..Róbmy swoje!!!
Ciekawe ile cisnęła ta Grażyna na pewno nie mało i to jeszcze pod górę w poślizg wpadła. Tam można jechać bezpiecznie 60 km/h ale cóż niektórym myślenie się wyłącza za kółkiem.
Ksiądz to nie była Grażyna a Irena tak dla ścisłości ????
Rozumiem jeszcze w zimie - gołoledź, błoto pośniegowe, mokry śnieg, ale na mokrym asfalcie? Ile musiała mieć tępa dzida na szybkościomierzu, żeby tego dokonać?
czo to znaczy ze straciła panowanie ? była w internetach na plotach z psiapsiółką czy nie potrafi jeździć ?
serio dwa wozy strażackie i karetka do czegoś takiego? chyba się bardzo nudzili w remizie i pogotowiu...
Nie gadajcie farmazonów. Coś z tym asfaltem jest "inaczej" jak z innym. Nie jestem specem, ale pamiętam że od kilkunastu lat po deszczu nawet lekkim ten asfalt jest bardzo śliski.
Sam pier.dolisz farmazony. Nawierzchnia jest w porządku, tylko niektórzy nie powinni nigdy dostać prawa jazdy. Baba powinna co najwyżej prowadzić wózek z zakupami.
Droga była zła albo podwozie.... podwozie też było złe.
Kolejny mistrz prostej...
Kiedyś to był zawód, kierowca-mechanik, dzisiaj jako zawód otwarty każdy może jeździć. Można było przejechać całą Europę 2-3 mln kilometrów latami nawet bez stłuczki..kiedyś każdy ogarniał temat w swoim zawodzie. Dzisiaj? Budowlańcy krzywe domy stawiają, spawacz nie potrafi spawać, kierowcy nie potrafią pokonać zakretu, piekarz wypieka zakalce, lekarz wydaje doagnozę bez kontaktu z pacjentem.... istny dom wariatów. Jak śpiewał Wojciech Młynarki..Róbmy swoje!!!
Ciekawe ile cisnęła ta Grażyna na pewno nie mało i to jeszcze pod górę w poślizg wpadła. Tam można jechać bezpiecznie 60 km/h ale cóż niektórym myślenie się wyłącza za kółkiem.