O wielkim szczęściu może mówić 17-latek, który dachował wczoraj oplem na DK30 w Barcinku. Mimo, że samochód nadaje się do kasacji to młodemu mężczyźnie nic się nie stało. Jak się okazało samochód prowadził będąc pod wpływem alkoholu.
Wczoraj (28.09) ok. godz. 23:05 na DK30 w Barcinku doszło do zdarzenia drogowego. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 17-letni kierujący pojazdem opel omega na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, wypadł z drogi i dachował. 17-latek został przewieziony do szpitala. Nie stwierdzono jednak u niego żadnych poważniejszych obrażeń. Badania wykazały także że kierujący był pod wpływem alkoholu (1,6 promila). Ponadto nie posiadał on uprawnień do kierowania. O dalszym losie 17-latka rozstrzygnie sąd. Grozić mu może do 2 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna i zakaz kierowania pojazdami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Skoro prowadził bez uprawnień, to po co zakazywać prowadzenia pojazdem. I tak nie respektuje gówniarz prawa!!!
Przeżył, bo debil sam jechał. Patrząc na auto to raczej pasażerowie nie mieliby szans. Dlaczego głupki mają takiego farta?
jestem ciekaw jak on to przeżył
To nie jego pierwszy taki wybryk, wszystko do czasu.
Dożywotnio ten zakaz :) nienawidzę pijanych kierowców
Konsekwencje powinien tez poniesc wlasciciel auta bo 17latek raczej sam niekupil tego auta. A co do kary finansowej to nie jego ukaraja tym a rodzicow wiec zamiast grzywnej prace spoleczne takie by mu sie odechcialo picia i jezdzenia
Gratulacje, oprócz tego iż jest kompletnym idiotą to mógł zrobić komuś krzywdę, wnioskowałbym o całkowity zakaz prowadzenia pojazdów spalinowych do 30 roku życia przynajmniej oraz na pewno do dwóch lat pozbawienia wolności dodatkowo z wysoką grzywną tak aby nie miał za co zalać siebie oraz samochodu.
Skoro prowadził bez uprawnień, to po co zakazywać prowadzenia pojazdem. I tak nie respektuje gówniarz prawa!!!
Przeżył, bo debil sam jechał. Patrząc na auto to raczej pasażerowie nie mieliby szans. Dlaczego głupki mają takiego farta?
jestem ciekaw jak on to przeżył