Trwa postępowanie prokuratury w sprawie uszkodzenia gazociągu na ulicy Cieplickiej w Jeleniej Górze. Do zdarzenia doszło w miniony poniedziałek. Udało się ustalić, że winę za uszkodzenie sieci ponosi spółka Wodnik. Co więcej, okazało się, że operator koparki, który zajmował się naprawą usterki był nietrzeźwy. Więcej w materiale filmowym.
Jak udało nam się ustalić mężczyzna miał ponad 0,5 promila alkoholu we krwi. Jak zapewnia prezes Wodnika Wojciech Jastrzębski zostaną wobec niego wyciągnięte konsekwencje.
Pracownicy Wodnika dysponowali mapami przebiegu sieci gazociągowej na ulicy Cieplickiej. Sprawny był także sprzęt, którym wykonywano roboty.
Prezes Wodnika chce podjąć działania mające na celu zminimalizowanie ryzyka wystąpienia takich sytuacji w przyszłości. Firma zamierza w tym celu współpracować m.in. z pogotowiem gazowym i energetycznym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Koparkowy ma nad sobą jeszcze jakiegoś "brygadzistę". Obaj out.
Dokładnie chyba operator koparki miał nad swoją pracą jakiś nadzór z "Wodnika" więc ten nadzorujący powinien ponieść również konsekwencje
A co brygadzista ma latać co godzinę z alkomatem? Walnol se cwiartke w koparce tak żeby nikt nie widział a wy już winnych szukacie
Panie Jastrzębski, codziennie staje Pan przed bramą i sprawdza Pan każdego pracownika alkomatem przed pracą i po pracy. Zdziwi sie Pan wynikami...
Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Ktoś tu powinien podać się do dymisji, skoro nie potrafi dopilnować swoich pracowników.
I niech go k.... zamykają na parę dobrych lat. Może wytrzejzwieje w więzieniu. Całe koszty tej akcji z jego kieszeni, i może innym da to do myślenia..... Pajac jakich mało ten koparkowy!!!!!
Jednego alkoholika mniej na Gminie
Do: "Wesoły Romek" . Ale z ciebie bystrzak. A wnikliwość, celność przemyśleń i w ogóle OCH i ACH. Hahahahahahaha :))))))))))))
Dymisja niepotrzebna, ale konkretne wnioski. Dymisja to byłaby wtedy jakby była tragedia i zginęli ludzie. Ale wnioski jak najbardziej. Nie tam że koparkowy to jedyny winny tej sytuacji. Cały zespół ludzi z nim pracował i wiedzieli pewnie, że popija, ale nikt nie zareagował na tej i pewnie wcześniejszych pracach. Gdzie odpowiedzialność? Brygadzista czy kierownik robót powinien o takich sytuacjach wiedziec wcześniej aby zareagować, ale skoro wśród współpracowników jest przyzwolenie na to to i nadzór słabo działa. A czy w waszym otoczeniu nie ma takich ludzi, co to fajni są i lubiani, ale czasem na haju?
No właśnie tacy są NAJLEPSI!!! bo są fajni i są lubiani a, że czasem na haju.... no to tototototo o co chodzi???? Zresztą to najprawdopodonie jest Stefan od Kazia, śfagra Jurka, znajomego z naprzeciwka. Mąż Grazyny -no wiesz której, nie? No!. I ten..., no to jak takiego pod*#$%ć u Kierownika, zresztą to tylko 2piweczka były... A wiesz ile On ma problemóóóów na głowie!!!... -człowiekuuu... Szkoda chłopa, taki fajny koparkowy... A zresztą i tak się nic nie stało, no bo jakby wybuchł: NO! to by się stało. No to takiemu bym nie popuścił!!! -a tak: nic się przecież nie stało... no to tototototo o co chodzi????
Tam co 2-3 jest pod wpływem! !!
bo kto nie pije ten kapuje:)
Koparkowy ma nad sobą jeszcze jakiegoś "brygadzistę". Obaj out.
Dokładnie chyba operator koparki miał nad swoją pracą jakiś nadzór z "Wodnika" więc ten nadzorujący powinien ponieść również konsekwencje
A co brygadzista ma latać co godzinę z alkomatem? Walnol se cwiartke w koparce tak żeby nikt nie widział a wy już winnych szukacie