Gospodarka odpadami na nowych zasadach wciąż budzi wiele emocji. Fakt, że nie jest ona idealna. Faktem jednak jest też, że najlepszy nawet akt prawny nie wyeliminuje cwaniactwa i „pseudowygody” niektórych mieszkańców.
Zdązyliśmy się już przyzwyczaić do nowych zasad gospodarowania odpadami. Chcemy, czy nie chcemy segregujemy odpady i odnosimy do specjalnych pojemników. Jednym idzie to lepiej, innym gorzej. Różnie też wygląda sam ich wywóz. Fakt, mogłoby być lepiej. Jednak nie tylko sama ustawa odpowiada, za częsty nieporządek spotykany w mieście. Często mogło by być dużo lepiej, gdyby nie mentalnośc niektórych ludzi, lub po prostu zwykłe cwaniactwo.
Wdrożenie ustawy „śmieciowej” powoduje co jakiś czas incydenty, które z jednej strony są skutkami wprowadzenia tej ustawy, a z drugiej – ujawniają szczególne postawy niektórych ludzi.
Ustawianie „gniazd”, w których stoją pojemniki do gromadzenia odpadów podlegających recyklingowi prowokują niektórych mieszkańców do wystawiania obok pojemników toreb ze śmieciami zmieszanymi, co sprawia, że cały rytm odbioru odpadów do recyklingu trzeba przesterowywać a także uruchamiać inny transport do zbiórki odpadów zmieszanych, pomijając fakt tworzenia zwyczajnego bałaganu przy „gniazdach.
Z drugiej strony bywa, że rożni ludzie, chcąc „zaoszczędzić” na wywózce odpadów podejmują rozmaite działania, by ukryć wyprodukowane przez siebie śmieci. Zdarzyło się, że Straż Miejska ujawniła poczynania dwóch mężczyzn, którzy pracowicie wywozili taczkami gruz powstały przy remoncie domu i wrzucali odpady budowlane do rzeki.
W innym przypadku właściciel jednego z zakładów kamieniarskich wywoził odpady poprodukcyjne swego zakładu na teren miejskiej działki, przeznaczone do sprzedaży. W takich przypadkach interweniuje Straż, którzy przede wszystkim nakazuje przywrócenie terenu do stanu poprzedniego, a w szczególnie drastycznych wypadkach nakłada mandaty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze