Reklama

Niezwykła historia zagubionego w Czechach psa

10/04/2020 12:06

To naprawdę niezwykła historia, która mogłaby posłużyć niemal za scenariusz disneyowskiego filmu. Prawdopodobnie skradziony w Czechach pies, został znaleziony w Szklarskiej Porębie. Trafił do jeleniogórskiego schroniska ale okazało się, że psia miłość i przywiązanie nie zna granic również w czasach pandemii.

Było późne popołudnie 5 kwietnia. Do schroniska dla małych zwierząt, działającego w strukturach jeleniogórskiego MPGK, zatelefonował podenerwowany mężczyzna. Zakomunikował, że na drodze ze Szklarskiej Poręby do Świeradowa Zdroju, w okolicy zakrętu Śmierci, znalazł przestraszonnego i wycieńczonego psa. Pracownik schroniska poprosił go, by zwierzaka przywiózł.

- Okazało się, że to rasowa, prześliczna suczka - jamniczka - opowiada Anna Nikołajuk, kierowniczka schroniska. - Napoilśmy ją, nakarmilismy, wymyliśmy i choć była bardzo wymęczona i zaniepokojona, jakoś zasnęła.

Reklama

Następnego dnia sprawdzono, że piesek jest zaczipowany. Nie udało się jednak odczytać zawartych w czipie informacji, ponieważ nie pochodził on z Polski. Zwrócono się o pomoc do Joanny Wisniewskiej, zastępczyni przewodniczącej Związku Kynologicznego w Jeleniej Górze, która zna język czeski.

Po kilku dniach poszukiwań, natrafiła ona na mocny trop. Otóż, pewna mieszkanka Pragi na najróżniejszych czeskich forach internetowych, prosiła o pomoc w znalezieniu zgubionej, a być może skradzionej, 28 marca w okolicach Jablonca jamniczki o imieniu Bara.

Reklama

- Kiedy pani Joanna skontaktowała sie z nią, a ta zawołała przez telefon do psa po imieniu, wszystko stało się jasne - mówi Anna Nikołajuk - Suczka na jej głos zaczęła piszczeć i skakać…

Jeszcze tego samego dnia załatwiono formalności związane z przewiezieniem Bary przez granicę i zawieziono ja do Jakuszyc. Tam czekała na nią właścicielka z czeską telewizją. Był 8 kwietnia.

Im samochód z Barą był bliżej granicy, tym jamniczka była bardziej podekscytowana. Tak, jakby spodziewała się tego, co nastąpi. Po otwarciu drzwi auta, popędziła wprost do oddalonej o kilkadziesiąt metrów Czeszki. Wskoczyła jej na ręce i zaczęła ją lizać po twarzy. Polscy i czescy strażnicy bili brawo.

Szczęśliwa mieszkanka Pragi wręczyła Joannie Wiśniewskiej nagrodę, którą wcześniej obiecywała za pomoc w odnalezieniu Bary - 15 tys koron. Joanna Wiśniewska całą kwotę przekazała jeleniogórskiemu schronisku…

- To niesamowita i wzruszająca historia ze szczęśliwym zakończeniem - mówi Anna Nikołajuk. - Dla takich chwil warto żyć .

Niezwykła historia skradzionego w Czechach psa

Miejsce zdarzenia mapa Jelenia Góra
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-04-10 13:18:22

    Historia piękna i bardzo budująca. Takich nam teraz trzeba. Brawo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-04-10 13:18:37

    ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-04-10 14:36:13

    Wszystko ladnie pieknie ale tak naprawde nagroda nalezala sie facetowi ktory znalazl psa. Na nie baba z jaloegls zwiazku przytulila nagrode i oddala schronisku. Jak juz to ten chlop powinien to zrobic. W koncu jego kasa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości