Przeprowadzone w Lubawce referendum w sprawie odwołania burmistrz Ewy Kocemby okazało się nieskuteczne.
Do urn poszło 1357 mieszkańców, podczas gdy minimalna wymagana liczba głosów, by było ono ważne, wynosiła 2804.
W 2018 roku w wyborach na burmistrza Lubawki do urn poszły 4673 osoby. Teraz, by referendum było ważne, musiało w nim zagłosować przynajmniej 2804 wyborców – 3/5 liczby osób, które głosowały przed dwoma laty.
W sumie osób uprawnionych do głosowania było 8874 w całej gminie. Jak poinformował PAP przewodniczący gminnej komisji wyborczej Sławomir Kurzeja, wydano 1357 kart do głosowania. Za odwołaniem burmistrz Ewy Kocemby głosowało 1166 osób, a przeciw było 179 wyborców. Oddano też 12 głosów nieważnych.
Frekwencja w referendum wyniosła 15,29 proc.
To prawdopodobnie nie kończy jednak konfliktu. Komitet Referendalny uważa, że część mieszkańców została przekupiona lub zastraszona przez władze gminy. Rozważa zawiadomienie o takich przypadkach prokuratury.
Ponadto w radzie miejskiej przewagę mają przeciwnicy Pani burmistrz. Więc wielce prawdopodobny jest scenariusz z nieudzieleniem absolutorium. A ponieważ miałoby to miejsce po raz drugi z rzędu więc możemy się spodziewać kolejnego referendum.
Nieskuteczne referendum w Lubawce
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No cóż, może trzeba zmienić przepisy, tak żeby tak jak do wyborów, do odwołania wystarczyła zwykła większość głosów
No cóż, może trzeba zmienić przepisy, tak żeby tak jak do wyborów, do odwołania wystarczyła zwykła większość głosów