Jeleniogórski duszpasterz, ksiądz Jerzy Gniatczyk, od dwóch lat zmaga się z nieuleczalną chorobą. Proboszcz parafii osiedla Czarne znosi ją z pokorą. Bardzo cierpi.
W sobotę 20.06.2015 w hotelu Mercure w Jeleniej Górze Stowarzyszenie Pomocy Chorym im. Jana Musiała zorganizowało bal mający na celu zgromadzenie funduszy na udzielenie konkretnego wsparcia choremu.
Na wykwitną imprezę "Gorączka sobotniej nocy" dla ks. Gniatczyka przybyło ponad sto osób. Goście bawili się w rytmie lat 70.i 80. Późną nocą odbyła się specjalna licytacja przedmiotów podarowanych przez najlepszych plastyków w kraju.
- Chcemy, aby nasz kapłan mógł do końca godnie żyć i za zebrane pieniądze kupił sobie najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak np. leki przeciwbólowe, odżywki, czy multidrinki, a więc wszystko to, co w jego sytuacji może choć trochę poprawić komfort życia - stwierdziła Lucyna Musiał, szefowa Stowarzyszenia Pomocy Chorym im. Jana Musiała.
Warto wspomnieć, że sam ksiądz Jerzy Gniatczyk od samego początku wspierał organizację bali na rzecz chorych na nowotwory. Zapewne nie przypuszczał, że sam również zostanie dotknięty takim nieszczęściem. Teraz, gdy on potrzebuje konkretnej pomocy, znaleźli się ludzie, którzy gotowi byli wesprzeć go w jego chorobie, zarówno poprzez kupno biletu na sobotni bal, jak i udział w sobotniej licytacji.
Ksiądz Gniatczyk, z powodu złego samopoczucia, nie mógł być obecnym w hotelu Mercure. Ma jednak świadomość, że za nim stoją ludzie dobrej woli, którzy wspierają go w potrzebie, nie tylko modlitwą. Niestety, w naszym kraju mnóstwo nieuleczalnie chorych, nie tylko starszych ludzi, cierpi w samotności bez nadziei na jakąkolwiek pomoc. Oni nie mają się do kogo zwrócić.
źródło : http://portalik24.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ks. Jerzy choruje już od dawna, leczył się przecież w USA. Gdyby sprzedał swoje BMW na pewno mógłby wtedy godnie żyć, zapewne Ks. Jerzy teraz siedzi i się z Was śmieje...
Od dwóch lat ???? Radzę zaczerpnąć informacji ze sprawdzonych i pewnych źródeł!
Ks. Jerzy choruje już od dawna, leczył się przecież w USA. Gdyby sprzedał swoje BMW na pewno mógłby wtedy godnie żyć, zapewne Ks. Jerzy teraz siedzi i się z Was śmieje...
Od dwóch lat ???? Radzę zaczerpnąć informacji ze sprawdzonych i pewnych źródeł!