Reklama

Koszmar mieszkańców ul. Mickiewicza

31/03/2014 10:24

W tym roku to już drugi raz, kiedy Stanisław R. podpalił swoje mieszkanie w domu wielorodzinnym przy ul. Mickiewicza w Karpaczu. Późnym wieczorem udało się zagasić pożar. Co będzie następnym razem? Sąsiedzi są przerażeni.

 

W budynku przy ul. Mickiewicza w Karpaczu mieszka 10 rodzin. Jeden z lokatorów, Stanisław R. kolejny raz podpalił swoje mieszkanie. Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem, o godzinie 21:37. To nie pierwszy raz kiedy mężczyzna stworzył poważne zagrożenie dla życia lokatorów. Podpalenia zdarzały się już kilkakrotnie, a przedostatnie miało miejsce raptem miesiąc temu. Lokatorzy boją się o życie, że spłoną w nocy nie wiedząc nawet kiedy. Problemy z uciążliwym sąsiadem były już niejednokrotnie zgłaszane na policję.

Reklama

 

Jak mówią właściciele sklepów i lokali przy ul. Mickiewicza, problemy z mężczyzną trwają już latami. Wcześniej Stanisław R. notorycznie urządzał awantury, rzucał szklanymi butelkami ze swojego okna na ulicę, chodząc po mieście pijany wyzywał i obrażał mieszkańców. Z roku na rok jest coraz gorzej. Mężczyzna staje się coraz bardziej uciążliwy dla mieszkańców. Lokatorzy skarżą się na awantury prowokowane przez mężczyznę oraz agresję z jego strony. Nie raz zdarzyło się, że wymazał fakaliami zamki i drzwi w budynku. Pomimo wielokrotnych upomnień, wchodzi do prywatnych lokali, robiąc na złość, rozrzuca kartony, wszczyna awantury. Podobne sytuacje miały miejsce w Urzędzie Miasta. Żalą się również turyści. Mężczyzna wyłudza od nich pieniądze na leki i pod wpływem alkoholu bywa agresywny. Na swoim koncie ma już zaliczony pobyt w szpitalu psychiatrycznym.

Reklama

„To jest chory człowiek! Dlaczego go nie zamknęli? Na co czekacie? Tu mieszkają dzieci, starsi ludzie oraz jedna osoba niepełnosprawna. Ile to jeszcze będzie trwać? W końcu dojdzie do tragedii!” – zgodnie mówią mieszkańcy miasta.

 

Sprawa jest trudna mówi burmistrz miasta Bogdan Malinowski. „Stanisław R. jest właścicielem mieszkania, a właściciel ma swoje określone prawa. Wcześniej był również uciążliwy dla mieszkańców, ale nie było podstaw do tego, aby w jakiś sposób pozbawić go tego mieszkania. Jego matka zmarła trzy lata temu i tam, nie ma kto wystąpić o sprawy spadkowe czy o uregulowanie spraw własnościowych, co wiąże się z kosztami. Myślę, że on robi to z premedytacją. Specjalnie prowokuje i robi wszystko aby trafić do aresztu. Poprzednim razem, kiedy wrócił z więzienia niemal się chwalił jaki jest czysty, umyty, nakarmiony i wyleczony”.

Reklama

 

Miesiąc temu w Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie z mieszkańcami w sprawie Stanisława R. jak mówi Mirosława Prośniak, komendant Straży Miejskiej, nie jest to osoba ubezwłasnowolniona i nie można było jej umieścić w Domu Pomocy Społecznej, bez zgody mężczyzny. Owszem, kiedyś udało się uzyskać jego zgodę, ale gdy opieka społeczna zjawiła się w mieszkaniu mężczyzny, ten zaczął wyzywać pracowników DPS-u, co skończyło się kolejną awanturą.

 

Mężczyzna został zatrzymany na podstawie art. 164 KK, § 1. „kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia określonego w art. 163 sprowadzenie zdarzenia niebezpiecznego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Było to celowe podpalenie, dlatego o dalszym postępowaniu zadecyduje prokurator, mówi podinsp. Edyta Bagrowska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze.

Reklama

Od rana policja wraz ze strażą miejską kompletują pełną dokumentację budynku i opis zaistniałej sytuacji, co jest niezbędne do tego, by zarzucić mężczyźnie czyn z artykułu 164, o zagrożenie życia ludzi i mienia znacznej wartości. Burmistrz Karpacza Bogdan Malinowski podjął już w tej sprawie konkretne działania. „Zbieramy teraz wszystkie materiały, aby wytoczyć mu sprawę. Nie można udawać, że nie widzi się problemu. Myślę, że to nie skończy się po 48 godzinach. W momencie kiedy uda się w jakiś sposób wydłużyć areszt, to jesteśmy w stanie ponownie rozpocząć procedurę, by znaleźć mu miejsce w Domu Pomocy Społecznej” – mówi burmistrz.

Przez 48 godzin mieszkańcy ul. Mickiewicza mogą czuć się bezpiecznie. Ale co będzie kiedy, Stanisław R. znów wróci do mieszkania? Wczorajszy pożar na szczęście udało się ugasić i żaden z lokatorów nie ucierpiał. Ale kiedy mężczyzna po raz kolejny podpali swoje mieszkanie w nocy i straż pożarna nie zdąży z pomocą? Jak długo sąsiedzi mają żyć w strachu o swoje życie?

Reklama

Mika

 

źródło: http://radiokarpacz.pl

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości