Beniaminek z Gryfowa w pierwszych pięciu kolejkach jeleniogórskiej klasy okręgowej zachwyca skutecznością. Gryfowianie wygrali cztery mecze i zremisowali z liderem z Giebułtowa. Seria ta została podtrzymana dzięki wczorajszemu zwycięstwu z Raciborowicami 2-0.
Żółto-niebiescy po raz kolejny udowodnili, tym razem z Raciborowicami, że liczy się przede wszystkim skuteczna gra do końcowego gwizdka. Gryfów po pięciu kolejkach pracuje już na miano piłkarskiej twierdzy, a dzięki porażce Świerzawy w Lubomierzu, Gryf wskakuje na pozycję wicelidera, mając tyle samo punktów, co Sudety Giebułtów, jednak gorszy bilans bramkowy.
Skład Gryfa:
Opolski - Herdzik, Rodziewicz, Bursacki, R.Wójcikowski - Romanowski, Marzec, Serdeczny, Kozań - Złocik i Zaparty (z ławki rez. wszedł M.Dąbrowa za Wójcikowskiego)
Skład Raciborowic:
Arkadiusz Woźniak - Dariusz Poczta, Adrian Woźny, Adrian Woźniak, Jakub Górski, - Krzysztof Zawada, Krzysztof Karpowicz, Sebastian Przybyłko, Yurii Kuz, Mateusz Świca (80, Daniel Rychlicki), Vladyslav Teteruk
Pierwsze minuty spotkania były nudne, jak 4000 odcinek Mody na sukces. Obie ekipy jakby nie chciały od razu rozstrzygać losów spotkania. W 10.minucie strzelanie rozpoczęli goście z Raciborowic, jednak Opolski nawet nie musiał się zrywać. Kolejne minuty i ziewający kibice obu drużyn, już mocno zniecierpliwieni, oczekują otwarcia wyniku. W 21.minucie Teteruk z Raciborowic miał okazję praktycznie sam na sam, jednak znowu zabrakło poprawnego wykończenia, choć pojedynki szybkościowe nie były raczej domeną gryfowskiej obrony. W 30.minucie z dystansu próbował Serdeczny...no i dopowiedzcie sobie sami - bez efektu. Gryf co prawda konstruował akcje, jednak również - brakowało wykończenia.
W 35.minucie doszło do wydarzenia, które zaprowadziło kompletną ciszę na trybunach gryfowskiego stadionu - Złocik ruszył sprintem do piłki i chciał pójść na tzw. przebitkę i przejść z piłką tuż obok obrońcy, będąc w gazie, jednak defensor Raciborowic nie zamierzał odpuszczać i wszedł głową w głowę, po czym z nosa gryfowskiego napastnika trysnęła struga krwi, a poszkodowany upadł na murawę. Gryfowianie pomogli mu wodą, lodem oraz tkaniną, aby tylko zatamować płynącą krew. Czerwona dłoń i równie zaplamiona koszulka nie wróżyły niczego dobrego, jednak po chwili przerwy Złocik wrócił na murawę, przy wyrazach otuchy od gryfowskich kibiców.
Chwilę później bramkarskimi umiejętnościami popisał się Opolski, który wybronił "sam na sam" i nie pozwolił Raciborowicom na wiele pod jego bramką. W 38.minucie Wójcikowski wszedł spóźnionym wślizgiem w nogi jednego z piłkarzy gości i reakcja arbitra mogła być tylko jedna. Oddajmy jednak wyrazy uznania naszemu weteranowi, bowiem popularny "Kaciała" popisał się wcześniej wieloma efektywnymi główkami i wślizgami na pozycji lewego obrońcy. Tuż przed przerwą słynne "Raciborki" znowu mogły wyjść na prowadzenie, bo po wrzutce z bocznego sektora, Teteruk ustawił głowę...i zaledwie obił piłką poprzeczkę bramki Gryfa. No cóż - Gryf miał trochę szczęścia. Podsumowując - niezbyt efektowna i momentami nudnawa pierwsza część meczu, zakończona wynikiem 0-0.
Już w 46.minucie okazję do zdobycia bramki miał Złocik, ale sam na sam nie zakończył akcji golem. Chwilę później ten sam piłkarz wrzucał do Serdecznego, ale ten posłał futbolówkę obok bramki gości. W 55.minucie po wrzutce Kozania, ponownie Serdeczny, tym razem głową. Nadal 0-0. W 60.minucie kibice Gryfa już wstawali z miejsc, bowiem Zaparty zdecydował się na samotne wyjście i strzał, ale jego intencje wyczuł bramkarz Raciborowic. W 62. Gryf nieco zluzował szyki, co chcieli wykorzystać goście, ale Opolski był na posterunku. Piłkarska niemoc obu ekip została przerwana w 65.minucie. Piłkę z prawej strony boiska wrzucił Zaparty, a najlepiej ustawiony Serdeczny dopisał sobie 5 trafienie w 5 meczu ligowym Gryfa, pakując piłkę do siatki głową. Uradowani kibice Gryfa wyskoczyli z krzesełek, donośnie skandując nazwisko naszego tegorocznego króla strzelców, o jakże serdecznym nazwisku. Mamy 1-0 dla gospodarzy...ale pięć minut później goście mogli wyrównać po zabawie z piłką Opolskiego, na szczęście napastnik gości nie wykorzystał jego lekkomyślności.
Po 75.minucie napięcie na boisku, ale i na trybunach - zdecydowanie wzrosło - głównie za sprawą "dziwnie" sędziującej trójki sędziowskiej oraz postawy niektórych piłkarzy Raciborowic, której na pewno nie nazwiemy fair play. Zapartemu (leżącemu na ziemi) na nogę stanął jeden z przyjezdnych. Sędzia Misiewicz, zdaje się, niezbyt panował nad boiskowymi wydarzeniami, choć po chwili słowa krytyki poszły z gryfowskich trybun również w stronę pozostałej dwójki sędziowskiej. Ale czemu się dziwić? Boiskowe chamstwo trzeba eliminować i tyle. W międzyczasie doszło do spiny kilka metrów obok, po czym arbiter główny wyrzucił z boiska Górskiego z Raciborowic oraz Złocika, który już miał na koncie żółty kartonik. Schodzący z boiska "Złoty" dostał owacje od gryfowskich kibiców, jakby na przekór niskiemu poziomowi sędziowania. Od 85.minuty Raciborowice grały już w 9., bowiem Teteruk (Raciborowice) chamsko kopnął leżącego na murawie Bursackiego.
1-0 przy grze w przewadze jednego zawodnika było niby spokojnym wynikiem, ale przecież można było ustalić losy meczu i mieć z głowy wszelkie zmartwienia. Tak też stało się w doliczonym czasie spotkania, gdy wrzutkę Serdecznego odegrał Kozań i Romanowski, jakby w zwolnionym tempie, strzelił głową do siatki gości, wprawiając w najszczerszą radość kibiców Gryfa, którzy eksplodowali, niczym Wezuwiusz nad starożytnymi Pompejami. Może i dobrze, że sędzia zakończył wkrótce mecz, bo końcówka była naprawdę nerwowa.
Tym samym, po V kolejce jeleniogórskiej okręgówki Gryf awansował na pozycję wicelidera ligi, mając nad sobą tylko Sudety z Giebułtowa. Ekipa z Gryfowa notuje najlepszy początek klasy okręgowej od kilkunastu lat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze