Reklama

Gryf górą w derbach powiatu lwóweckiego!

21/08/2016 21:22

Już w II kolejce jeleniogórskiej klasy okręgowej rozegrane zostały derby powiatu, w których na lwóweckiej ziemi zmierzyły się ze sobą drużyny miejscowych Czarnych i gryfowskiego Gryfa. Po niezbyt miłym dla oka meczu, trzy punkty i fotel wicelidera okręgówki zgarnęli żółto-niebiescy, a na listę strzelców wpisali się: Serdeczny i Bursacki. Przełamali tym samym niekorzystną passę, bowiem ostatnia ligowa wygrana z lwóweckim zespołem miała miejsce 13.05.2009 r.

Gryf:  Szczepański - Herdzik, Rodziewicz, Bursacki Ł., Bryniak - Romanowski, Marzec, Złocik, Serdeczny - Kozań, Zaparty (z ławki wchodzili: Ptaszkowski, Schonung, Roskowiński A. i Wójcikowski R.)

Czarni: Wawer - Bowszys, Dziuba, Godlewski, I. i P. Grabkowscy, Marynowicz, Raginia, Suchecki, A. i P. Szatkowscy (z ławki wchodzili: Bartek, Chudzik, Jarosz, Jezioro, Przybyła)
 
Już od pierwszych minut było widać, że ten mecz nie zapowiada się na super widowisko. Jedna i druga drużyna badały się wzajemnie, co jakiś czas wyprowadzając akcje pod bramkę rywali. W 5. minucie strzelanie rozpoczęli Czarni, którzy jednak z 16 metrów posłali piłkę obok słupka. Pięć minut później, do świetnie wchodzącego lewym skrzydłem w akcję Marca, piłkę przerzucił Złocik kapitan Gryfa huknął na bramkę, której tego dnia strzegł Wawer, jednak ku niezadowoleniu gryfowskich kibiców - piłka odbiła się od słupka. Kolejne minuty sprawiały wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu - niemrawe ataki obu zespołów, przerywane były co chwilę przez gwizdek arbitra głównego - pana TrudzińskiegoW poczekalni u fryzjera często można znaleźć gazetki do poczytania przed strzyżeniem - szkoda, że organizatorzy meczu nie pomyśleli o takowych, bo na pewno zabiłyby trochę nudę, panującą na murawie. Na szczęście w 23. minucie Herdzik wrzucił piłkę w pole karne i tam Serdeczny z bliskiej odległości nie mógł się pomylić - mimo, że Wawer wybił futbolówkę zza linii, to wcześniej przekroczyła ona całym obwodem linię i tym samym wynik derbów został otwarty. Warto odnotować, że Czarni od wielu lat nie mieli tak młodego zespołu - głównie jest to pochodną osłabionej kadry seniorskiej i trener Wrona musiał postawić na młodzież. Trzeba im oddać, że tanio skóry nie sprzedali i nie mieli żadnych skrupułów w walce z Gryfem.

W drugiej połowie trener Rodziewicz dokonał kilku zmian - wszedł Roskowiński, Ptaszkowski, Schonung i Radek Wójcikowski.  W międzyczasie do siatki trafił Zaparty, jednak sędzia boczny zabrał mu przyjemność pobramkowej cieszynki i wynik pozostawał nadal taki sam, czyli 0-1 dla Gryfa.  Okazje do podwyższenia wyniku miał m.in. Serdeczny, czy Kozań. W 80. minucie doskonałą sytuację wypracował sobie Schonung, jednak posłał piłkę w sobie tylko znanym kierunku. Dosłownie kilkanaście sekund później piłkę z rzutu rożnego wrzucał Bryniak, a stojący w odpowiednim miejscu i czasie Łukasz Bursacki idealnie dostawił nogę, pakując z bliskiej odległości piłkę do bramki Czarnych, nie dając golkiperowi gospodarzy jakichkolwiek szans na obronę i wprawiając w istną euforię dość licznie, jak na mecz wyjazdowy, zgromadzonych kibiców Gryfa. Drugi mecz w barwach Gryfa, drugi mecz jako stoper i drugi mecz jako strzelec wyborowy - czego chcieć więcej? Chwilę później po ostrym faulu na Zapartym wyrzucony z boiska został Ireneusz Grabkowski i 0-2 dla Gryfa było od tej chwili praktycznie niezagrożone. Dobrze dysponowany po raz kolejny Szczepański łapał i wybijał wszystko, co było w jego zasięgu. Gospodarze mieli okazje do zdobycia bramek, ale brakowało ostatniego podania lub strzału, a bez tego ani rusz...
Po końcowym gwizdku piłkarze Gryfa na boisku i w szatni dali upust swoim emocjom, ale cóż - taka jest piłka, tu żyje się chwilą, tym bardziej, gdy wygrywasz z odwiecznym rywalem w derbach, po 7 latach niekorzystnej passy.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości