Na polskich drogach pojawia się coraz więcej samochodów elektrycznych. Redakcja portalu 24jgora.pl również postanowiła sprawdzić zalety takiego samochodu i jednocześnie zmierzyć się ze wszystkimi obawami, które ich dotyczą.
Wśród najczęstszych obaw (oprócz pożarów) dotyczących aut elektrycznych są te dotyczące uzupełniania energii samochodu. Do tankowania konwencjonalnego auta wszyscy są przyzwyczajeni. Jest banalnie proste. Wystarczy podjechać na stację benzynową.

W przypadku pojazdów o napędzie elektrycznym sprawa wygląda nieco inaczej, jest często tym, co zniechęca jego potencjalnych użytkowników. Całe przedsięwzięcie początkowo wydaje się być bardziej skomplikowane od tradycyjnego tankowania. Są to jednak wyłącznie pozory. Sam proces ładowania samochodu elektrycznego jest również bardzo prosty: podjeżdżamy autem pod ładowarkę AC lub DC, a następnie podłączamy przewód do ładowania auta. Jeżeli przewód ładowania jest zintegrowany z daną stacją ładowania, wystarczy po prostu wpiąć wtyczkę do gniazda w naszym pojeździe.

Na rynku dostępne są już różne ładowarki do samochodów elektrycznych. Różnorodność w tym zakresie utrudnia zatem jednoznaczną ocenę kosztów ładowania samochodu z napędem elektrycznym. W podstawowej wersji ładowarki te wykorzystują do działania prąd zmienny. To wiąże się z pewnymi ograniczeniami - mają co prawda niższą moc ładowania, ale jednocześnie prostą budowę. Można z nich zatem korzystać w różnych okolicznościach, także jako z ładowarki domowej. Można je podpiąć do zwykłego gniazdka.
Inny tryb ładowania zapewniają ładowarki działające na bazie prądu stałego o dużej mocy. Może ona wynosić nawet ok. 100-250 kW. Są wykorzystywane m.in. na szybkich stacjach ładowania samochodu elektrycznego, który mogą naładować do pełna w niecałe pół godziny. Naturalnie wiąże się to większym kosztem.

Najtańszym sposobem ładowania auta jest więc korzystanie z prądu w domu czy w miejscu pracy (oczywiście za przyzwoleniem pracodawcy/zarządcy budynku). Jednak wybierając się w dłuższą trasę autem elektrycznym, koniecznym rozwiązaniem jest skorzystanie z ogólnodostępnych sieci ładowarek aut elektrycznych.
Samochód elektryczny można więc „zatankować” na stacji ładowania pojazdów elektrycznych, co jest szybkie, ale nieco droższe (od 1,5 zł do 3 zł). Proces ładowania z gniazdka w garażu jest wiele razy wolniejszy, lecz też wielokrotnie tańszy. Gdy śpimy, samochód stoi bezużyteczny. Przez blisko 12 godzin nic się z nim nie dzieje. Dlaczego nie wykorzystać tego czasu na „tankowanie”? W tym czasie jesteśmy w stanie naładować akumulatory do 100 proc. ich pojemności.

W 2023 cena prądu to 0,94 - 1,03 zł za KW/h. Oznacza to, że w samochodzie zużywającym 15,5 kWh/100 km (a tyle energii pobiera redakcyjna tesla Y), koszt przejechania 100 km to mniej niż 20 zł. Pełne naładowanie akumulatorów to koszt około 75 zł. W gniazdku domowym płynie prąd przemienny (AC) o napięciu 230V. Pozwala to na dostarczenie do akumulatora ok 2 – 3 kW (kilowatów) w godzinę. W przypadku wykorzystania gniazdka z prądem trójfazowym możemy ładować auto z szybkością 7- 11kW na godzinę.
Warto też rozważyć możliwość ładowania auta elektrycznego z wykorzystaniem paneli fotowoltaicznych. Przeciwnicy samochodów elektrycznych próbują wykazać, że nie są one ekologicznym środkiem lokomocji. Do najczęściej podnoszonych argumentów należy prawdziwy zarzut, że do ładowania akumulatorów „zielonych” pojazdów używa się często energii wyprodukowanej w wyniku spalania węgla. Ładowanie samochodu elektrycznego z fotowoltaiki sprawia, że samochody elektryczne nie tylko nie produkują spalin, lecz nie korzystają też z „brudnej” energii.

Dzięki energii pochodzącej z fotowoltaiki przy sprzyjających okolicznościach jazda samochodem elektrycznym może być praktycznie darmowa (nie licząc kosztów serwisu i napraw). Czy uda się taki stan osiągnąć, zależy od wielu czynników, w tym m.in. od liczby przejechanych kilometrów, pojemności baterii samochodu, typu stacji ładowania i wydajności instalacji fotowoltaicznej. Oczywiście nasza redakcja również się na takie rozwiązanie zdecydowała i zawsze kiedy jest możliwe, uzupełniamy akumulator naszej tesli w stacji fotowoltaicznej.

Jak to wygląda w trasie kiedy jesteśmy poza domem? Obecnie na terenie Polski funkcjonuje kilkanaście podmiotów prowadzących działalność w charakterze operatora sieci stacji ładowania samochodów elektrycznych, m.in GreenWay, Orlen (+Energa), Tauron, Elocity + Noxo, Ionity czy Tesla Charger. Stacji przybywa ale niewątpliwie nie odbywa się to w zadowalającym tempie.
A sam powiat karkonoski na mapie elektromobilności wygląda ubogo. Jeszcze w kwietniu miasto Jelenia Góra wyłączyło darmowe punkty ładowania samochodów elektrycznych, które przez kilka lat promowały Jelenią Górę jako miasto sprzyjające elektromobilności. Powodem były ceny rosnące energii.

W tej chwili ogólnodostępnych stacji ładowania samochodów elektrycznych jest w naszym regionie bardzo mało. W Jeleniej Górze są obecnie jedynie dwie punkty Tauronu (na ulicy Mostowej oraz na terenie Hotelu Mercure). Trzy kolejne są w Szklarskiej Porębie dwie w Karpaczu i po jednym w Kowarach i Wojcieszycach i Piechowicach.

Elektrykiem pod prąd. Ładujemy nasze auto elektryczne.
Zobacz wszystkie nasze artykuły z serii "Elektrykiem pod prąd" - kliknij tutaj
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czekamy na dalsze relacje, no i telacje zimowe też będą kolejnym wyznacznikiem....
Media zawsze robią pranie mózgu jak produkt jest do du.py. Ja się pytam, kto za to płaci?
Dobrze prawisz. media robią wodę z mózgu... elektryki to syf, wcale nie sa ekologiczne to tylko głupie lobby UE.
U Niemców zlikwidowali wszystkie elektrownie atomowe, powoli biorą się za likwidację wiatrakow i paneli...najtaniej wyszło im żeby robic prad z elektrowni węglowych ktore zastąpiły już wszystkie atomówki ...
To jest te ich ekologiczne podejście. Czekam na mega zimę i brak wiatru, będą mieli smog 2 razy większy niż u nas i się zaczadzą z tej swojej ekologii.
Podłącz elektryka w garażu na noc, a jak się zapali to patrzy jak ci dom płonie. No świetna porada :)
Właśnie tankowanie wydaje się być tu konkretnym problemem, normalne auto z wjazdem na stację i płaceniem zatankujesz kilka razy krócej i to przy założeniu braku kolejek.
Artykuł z tyłka wzięty. Samochodów elektrycznych nie ładuje się do 100 % bo powoduje to szybszą degradację akumulatorów. Należy je ładować do 80%. Szkoda że redaktor nie napisał, że zlikwidowano wszystkie punkty PGE Nowa Energia a dlaczego? Bo na ładowaniu elektryków firmy nie związane z branżą nie zarabiają a nikt nie naładuje za 4 zł za 1kWh....
trzeba miec sieczke we lbie albo byc Polakiem zeby kupic tzw, samochod elektryczny , przeciez to jezdzi na wegiel a baterie sa zrobione z kobaltu , ktory dzieci golymi rekani wydlubuja z ziemi , BRAWO Polacy
Dobrze ze dużo Ukraińców ma dużo elektryków, dobrze że po wojnie odnaleźli się i kupili sobie samochody elektryczne
Czekam na podobny reportaż z zimy - najlepiej z przedziału temperaturowego -10 do -20 i niżej...
Jadę w trasę na urlop ok 800 km, zima. Tankuję benzynę - 3 minuty, jadę dalej. Postój na odpoczynek 10-15 minut tam, gdzie chcę. Elektryk - ciągłe nerwowe spoglądnie na wskaźniki, czy dojadę, czy będzie wolna ładowarka, nie za szybko, bez ogrzewania. Samo ładowanie 2-3 godziny. Przymusowy postój.
A instalacje fotowoltaiczne to za darmo rozdaja, ze koszt ladowania z fotowoltaiki dla redakcji wynosi 0?
Czekamy na dalsze relacje, no i telacje zimowe też będą kolejnym wyznacznikiem....
Media zawsze robią pranie mózgu jak produkt jest do du.py. Ja się pytam, kto za to płaci?
Dobrze prawisz. media robią wodę z mózgu... elektryki to syf, wcale nie sa ekologiczne to tylko głupie lobby UE.