Każdego dnia Ministerstwo Zdrowia informuje Polaków o liczbie zakażeń i liczbie zgonów z powodu COVID-19. Tymczasem sezon grypowy w szczycie. Jak zachowuje się grypa w czasie pandemii?
Poniższy materiał w aspekcie treściowym jest zbiorem subiektywnych twierdzeń i hipotez. Wynik prezentowanych rozważań nie może być w żadnym razie traktowany jako interpretacja problemu w naukowym ujęciu.
Słowem wstępu
Nastał dziwny czas. Czas w którym każdy dzień rozpoczyna się od liczb. Liczb mających za zadanie opisać nie tylko to co się dzieje, ale także to co się wkrótce wydarzy. Liczb, w oparciu o które Rząd zatrzymuje gospodarkę, ogranicza prawa obywatelskie, a nawet całkowicie zmienia ludzkie życie.
Z każdej strony napływają informacje o liczbie zakażeń i zgonów na COVID-19. Na jej podstawie padają kolejne sformułowania i decyzje: „…mamy 3 falę…”, „..wirus jest w odwrocie…”, „…w piątek zamykamy kolejne województwo…” Wczoraj było 13tyś przypadków, dziś 6tyś a jutro 9tyś. Są to bardzo ważne liczby, ale co dokładnie z nich wynika? Skąd wiadomo, czy podana ilość przypadków to dużo czy mało? Gdyby codziennie wykonywano taką samą ilość testów sprawa byłaby jasna i czytelna. Niestety ilość testów wykonywanych każdego dnia zmienia się tak samo jak ilość zakażeń. Bez uwzględniania tych zmian trudno stwierdzić jaka jest faktyczna skala zjawiska. Można by to porównać do zbierania grzybów. Przy założeniu, że ilość zakażeń odpowiada ilości grzybów robaczywych to gdzie lepiej pojechać na grzyby? W dolnośląskie gdzie Pan Janusz po sobotnim grzybobraniu wyrzucił aż 20 robaczywych prawdziwków czy do Pana Kazimierza w pomorskie, który miał tylko 10 robaczywych borowików? Trudno podjąć trafną decyzję, jeśli nie uwzględni się wiedzy ile każdy z Panów nazbierał wszystkich grzybów tego dnia (ilość wykonanych testów). Jeżeli Pan Janusz zebrał wówczas 100 borowików, a Pan Kazimierz tylko 20 prawdziwków? Okazuje się, że dopiero gdy dla obu Panów wyliczy się wyrażony w procentach stosunek robaczywych do wszystkich zebranych grzybów będzie można obiektywnie porównać oba miejsca. W dolnośląskim to 20 robaczywych do 100 zebranych czyli 20% ze wszystkich zebranych grzybów stanowią robaczywe (zachorowalność na COVID-19). W pomorskim to 10 robaczywych do 20 zebranych czyli aż 50% ze wszystkich grzybów jest robaczywych. Teraz znacznie łatwiej podjąć decyzję o miejscu grzybobrania.
Podjęliśmy próbę przedstawienia statystyk COVIDowych w analogiczny sposób, aby uzyskać nieco bardziej obiektywny obraz sytuacji. Zaglądamy również w ponad 150 Meldunków Epidemiologicznych z ostatnich lat aby przyjrzeć się sezonowej grypie w liczbach.
Rok z pandemią i znaczny spadek zachorowań na grype
Minął już rok od zdiagnozowania tzw. pacjenta zero zakażonego wirusem SARS COV-2 w Polsce.
Według danych Ministerstwa Zdrowia w tym czasie przetestowano 10 232 207 osób spośród których 1 868 297 uznano za zakażonych co stanowi zachorowalność na poziomie ok 18,26% . A więc na 100 przetestowanych osób, u ok 18 potwierdzono obecność wirusa.
Niestety stwierdzono jednocześnie 46 724 zgonów, których prawdopodobną przyczyną był wirus SARS COV-2 co po zestawieniu z liczbą zakażonych (1 868 297) daje umieralność na poziomie 2,50%. Czyli na 200 zakażonych, średnio 5 z nich umierało.
Należy przy tym zaznaczyć, że podawana przez Ministerstwo Zdrowia suma zgonów zawiera w sobie zarówno zgony osób z chorobami współistniejącymi jak i zgony osób bez chorób współistniejących. Dla przykładu od początku tego roku podano informacje o 18 107 zgonach z czego 3 929 dotyczyło osób gdzie COVID-19 był jedyną przyczyną śmierci. Zestawiając iloraz tej liczby z liczbą zakażonych od początku roku w Polsce (572 952) uzyskujemy umieralność na poziomie 0,69%. Czyli na 300 zakażonych z powodu samego COVID-19 umierają średnio 2 osoby.
Ciekawym zjawiskiem jest zachowanie się statystyk zachorowań na grypę w czasie pandemii, szczególnie w sezonie typowo grypowym (listopad – kwiecień).
Czerwona ciągła linia na poniższym wykresie przedstawia liczbę zachorowań (i podejrzeń zachorowań) na grypę w okresie od 1 stycznia 2018r do 7 marca 2021r. w tygodniowych odcinkach czasu. Wyraźnie widoczne są coroczne znaczne wzrosty zachorowań w okresie zimowym (listopad – kwiecień). Np. w drugim tygodniu lutego 08.02-15.02 sumaryczna liczba zachorowań w roku 2018 osiągnęła ponad 271 tyś przypadków. Analogiczne tygodnie w kolejnych latach to przeszło 250 tyś przypadków w 2019r. i ok 200 tyś przypadków w roku 2020. Kolorem pomarańczowym oznaczono na wykresie czas od pojawienia się pierwszego potwierdzonego przypadku zakażenia wirusem COVID-19 (pierwszy tydzień marca 2020r.) Na szczególną uwagę zasługuje właśnie ten fragment wykresu. Okazuje się bowiem, że w porównywanym powyżej drugim tygodniu lutego sumaryczna ilość zachorowań w roku 2021 to jedyne 54 tyś, czyli ponad 4 razy mniej niż w poprzednich latach. Dla lepszego zobrazowania tych różnic na fragment wykresu obejmującego pandemie naniesiono linią przerywaną ilości zachorowań z analogicznego okresu z poprzednich lat.

Fragment powyższego wykresu obejmujący tylko okres pandemii (08.03.2020 – 07.03.2021) przedstawiono na wykresie 2.

Największe różnice w zachorowalności w odniesieniu do poprzednich lat widoczne są w okresie 01.01 – 07.03. co przedstawia wykres 3. Zachorowalność na grypę w bieżącym roku jest w szczytowych momentach ponad 5 razy mniejsza niż w analogicznych okresach z lat 2018 czy 2019.

Podobną tendencję zauważyć można również w przypadku statystyk dotyczących ilości osób skierowanych do szpitali z powodu grypy (lub podejrzenia grypy). Na wykresie 4 wyraźnie widać, że ilość skierowań zatrzymała się na minimalnym poziomie ok 100 tygodniowo praktycznie od momentu pojawienia się COVID-19 w Polsce i nadal się nie zmienia...

Różnice w ilości skierowań do szpitala z powodu grypy pomiędzy ostatnim rokiem, a czasem sprzed pandemii szczególnie dobrze obrazuje wykres 5 obejmujący okres 01.01 – 07.03. Widać na nim, że w tym roku w szczycie sezonu na grypę ilość skierowań do szpitala z powodu grypy jest ponad 20 razy mniejsza w porównaniu chociażby z zeszłym rokiem i zdaje się zupełnie nie zmieniać w czasie.

Ciekawie zachowuje się również statystyka zgonów w wyniku grypy. Bowiem przeszło od połowy maja 2020r do dziś nie odnotowano żadnego zgonu spowodowanego grypą (Wykres 6).

Ilość wykonywanych testów kluczem do rzetelnej informacji
Każdego dnia Ministerstwo Zdrowia informuje Polaków o liczbie zakażeń i liczbie zgonów z powodu COVID-19. Np. wczoraj podano rekordową z okresu ostatnich kilku miesięcy ilość zakażeń 21 050. Porównując te dane chociażby z informacjami z przedwczoraj (17 260 zakażeń) faktycznie można odnieść wrażenie, że doszło do drastycznego wzrostu (biorąc pod uwagę, że przybyło 3790 zakażeń otrzymujemy wzrost na poziomie aż 22%).
Jak już wiadomo z grzybobrania opisanego na początku artykułu liczba testów jest nieodzowna by w rzetelny sposób porównać oba dni i stwierdzić z jak dużym wzrostem zakażeń faktycznie mamy do czynienia i czy w ogóle można mówić o wzroście.
Zatem przedwczoraj wykonano 68 383 testów, a wczoraj 73 332, czyli o 4949 więcej (wzrost o ok. 7,22%).
Widać już, że na pewno jakaś część wspomnianego wzrostu ilości zakażeń wynika bezpośrednio ze wzrostu ilości testów. Obliczmy teraz stosunek ilości zakażeń do ilości testów dla każdego dnia. Iloraz ten pokazuje ile jest osób zakażonych na każde 100 przeprowadzonych testów. Dla ułatwienia nazwijmy go zachorowalnością.
Dla danych z przedwczoraj uzyskujemy zachorowalność na poziomie 25,24%. Czyli na 100 przetestowanych osób ok 25 jest zakażonych.
Po zastosowaniu tego samego zabiegu dla danych z wczoraj uzyskujemy zachorowalność 28,70%. Czyli dziś na 100 przetestowanych osób prawie 29 jest zakażonych.
Po policzeniu o ile % z dnia na dzień zmieniła nam się zachorowalność wychodzi, że faktycznie mamy do czynienia ze wzrostem, ale na poziomie 13,7%, a nie jak się wcześniej wydawało 22%.
Żeby pokazać istotę takiej formy prezentowania danych wykonajmy analogiczne obliczenia zachorowalności dla danych z jeszcze wcześniejszych dwóch dni:
Ogłoszone 08.03 – 31 747 testów, 6 170 zakażeń
Ogłoszone 09.03 – 54 010 testów, 9 954 zakażeń
Patrząc na same zakażenia, z dnia na dzień mamy wzrost o 3784 zakażeń czyli po ponad 61%!
Taka informacja potrafi zmrozić krew w żyłach, bo przecież w takim razie jeśli tendencja się utrzyma to kolejnego dnia będzie ponad 15tyś, a potem 23tyś…itd.
Spójrzmy jednak co się dzieje z testami. Ich liczba również wzrosła z dnia na dzień i to o 22 263 czyli przeszło 70%!
Czy w takim razie jest wzrost zakażeń czy go nie ma w tym wypadku? Dużo łatwiej będzie to określić gdy dla każdego dnia policzymy wspomnianą wcześniej zachorowalność czyli stosunek liczby zakażonych do wykonanych testów.
Otrzymujemy:
Dla 08.03 – 19,43% (na 100 osób ok 19 jest zarażonych wirusem SARS-COV-2)
Dla 09.03 – 18,48% (na 100 osób ok 18 jest zarażonych wirusem SARS-COV-2)
Okazuje się, że z dnia na dzień w rzeczywistości doszło do spadku zachorowalności. Różnica wynosi -0,95 % co stanowi spadek z dnia na dzień o ponad 5%.
Podsumowując. Codziennie otrzymujemy „suche” dane ilościowe na temat ilości zakażeń i zgonów. Ilość testów rzadko kiedy jest podawana w komunikatach Ministerstwa Finansów, ale można ją znaleźć także na stronach Ministerstwa. Gdybyśmy nanieśli je na jeden wykres ilościowy otrzymamy obraz zbliżony do tego z wykresu 7.

Na wykresie widzimy wyraźnie powtarzający się cykl tygodniowy oraz zauważamy, że zarówno ilość testów jak i zakażeń w ostatnich tygodniach wzrasta. Niestety trudno jest wyciągnąć z takich danych informacje czy wzrasta także realna zachorowalność. Dlatego dla każdego dnia policzmy opisany wcześniej iloraz zakażeń do testów (zachorowalność) i nanieśmy go na wykres. Dodatkowo policzmy stosunek (iloraz) zgonów do ilości zakażeń. Będzie to wskaźnik, który w sensie matematycznym pokaże nam jak wiele osób spośród zakażonych umiera. Nazwijmy go umownie śmiertelność. Oczywiście należy wziąć pod uwagę, że jest to tylko pewnego rodzaju matematyczne przybliżenie bowiem ilość zgonów ogłaszana danego dnia nie dotyczy osób uznanych tego samego dnia za zakażonych (przecież wirus nie zabija w dniu zakażenia, tylko zazwyczaj po pewnym czasie). Dlatego umownie przyjęliśmy, że zgony następują ok 3 tygodni od potwierdzenia zarażenia. Czyli obliczyliśmy stosunek zgonów z dnia dzisiejszego do ilości zakażeń sprzed dokładnie 3 tygodni. W ten sposób dochodzimy do wykresu 8, który naszym zdaniem w bardziej rzetelny sposób ilustruje panującą sytuacje.

Widać na nim, że faktycznie od połowy lutego mamy wzrost zachorowalności z ok 14% do ok 28%. Czyli ilość osób zarażonych SARS-COV-2 wzrosła z 14 do 28 na każde wykonane 100 testów.
Wskaźnik ten jest nadal poniżej wartości krytycznych jakie osiągnęliśmy w połowie listopada 2020r (zachorowalność przekraczała wówczas nawet 50%), ale nie można zaprzeczyć faktom iż mamy do czynienia ze wzrostem zachorowalności.
Na szczęście umieralność utrzymuje się na niemal stałym poziomie oscylującym w okolicach 3% dla wszystkich zgłaszanych zgonów i niecałego 1% dla zgonów spowodowanych tylko COVID-19 (bez chorób współistniejących). Czyli średnio na 100 zakażonych osób 3 z nich umierają, w tym 1 ewidentnie z powodu wirusa SARS-COV-2.
Na koniec sprawdzamy jak dokładnie zmienia się zachorowalność. Wykres 9 przedstawia informacje o ile % zmieniła się wartość zachorowalności w stosunku do jej wartości sprzed tygodnia. Wykres w czerwonej części (nad osią) oznacza procentowy wzrost, zaś na zielonym tle (poniżej osi) procentowy spadek. Np. wg wyników ogłoszonych wczoraj zachorowalność w dniu 10.03 była na poziomie 28,70%, zaś dokładnie tydzień wcześniej (03.03) osiągała 24,25%. Czyli w tym tygodniu jest wyższa o 4,45 punktów procentowych w porównaniu z zeszłym tygodniem co odpowiada wzrostowi o ok 18,37% (właśnie ta informacja jest naniesiona na wykres). Natomiast zachorowalność wyliczona analogicznie za wczoraj (na podstawie danych opublikowanych dziś rano) wynosi 28,46%. Dokładnie tydzień temu była na poziomie 26,78% co daje tygodniowy wzrost o 1,68 punktów procentowych odpowiadający wzrostowi o ok 6,30%. Analizując powstały w ten sposób wykres można zauważyć, że zachorowalność z dnia na dzień rośnie, ale owy wzrost jest z każdym dniem coraz mniejszy, co może sugerować pewnego rodzaju wyhamowywanie pandemii.

Takie spojrzenie na podawane codzienne statystyki daje w niektórych przypadkach zupełnie inny obraz sytuacji niż mogłoby się wydawać. Przekonaliśmy się o tym stosując podobną metodologię do danych z poszczególnych województw. Jednakże ze względu na obszerność materiału będzie to tematem naszego kolejnego artykułu, który powinien ukazać się w najbliższych dniach.
Wszystkie dane dotyczące zachorowalności na COVID-19 wykorzystane do wyliczeń i wykresów zostały zasięgnięte z oficjalnej strony Ministerstwa Zdrowia pod adresem https://www.gov.pl/web/koronawirus/wykaz-zarazen-koronawirusem-sars-cov-2
Dane dotyczące zachorowalności na grypę zostały pobrane z Meldunków Epidemiologicznych udostępnionych na stronach Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego pod adresem http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/grypa/index.htm
UWAGA: Dane ilościowe na temat liczby testów, zakażeń i zgonów ogłaszane danego dnia ok godziny 10:00, w podejmowanych wyliczeniach są przypisywane do daty dnia poprzedniego, a nie do daty ich ogłoszenia (zgodnie z rzeczywistością).
źródło : 24wroclaw.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dobra analiza i porównanie do grzybobrania. Skoro jednak testami objęte są osoby z objawami, to wynika iż coraz więcej osób ma te objawy. Jakby badania były losowe to tak by można je porównywać do zbierania grzybów, gdzie przecież założyć można że grzybiarz znajduje je losowo. Można różnie interpretować wyniki testów, ale ilość zajętych miejsc szpitalnych i osób w ciężkim stanie pod respiratorami świadczy o tym czy jest narastanie fali czy spadek. Natomiast spadek zachorowań na grypę świadczy o skuteczności środków zapobiegawczych, można założyć, że bez tych środków liczba chorych na grypę by była podobna do liczby z lat ubiegłych a liczba chorych na covid mogłaby być większa o taki współczynnik o jaki jest stwierdzony spadek zachorowań na grypę, bo przecież oba virusy przenoszone są tak samo. To byłby armagedon w służbie zdrowia i tak wg mnie powinna być stawiana teza opracowania a końcowy wniosek jeden: stosujmy środki zapobiegawcze nie lekceważmy zagrożenia i przystąpmy do szczepień. Bo wskaźnik zgonów na poziomie poniżej jednego procenta może zostać ściągnięty tylko przy wydolnej służbie zdrowia a i tak w skali kraju ok. 37 milionowym można obliczyć liczbę zgonów na ok.370 tysięcy a z artykułu wynika, że ten wskaźnik dochodzi do 2,5 procenta - więc najlepiej jakby nie lekceważyć zagrożenia bo pozwolenie na przejście wirusa przez całą populację może nawet doprowadzić do miliona zgonów a to tylko w łagodnym przebiegu pandemii gdy służba zdrowia na krawędzi, ale się całkowicie nie załamie.
A testy to jaki rodzaj koronawirusa wykrywają bo jak wszyscy wiemy to koronawirusy odpowiedzialne są też za zachorowania na grypę, anginę, zapalenie płuc i oskrzeli a nawet przeziębienie i katar wiec jak to jest naprawdę, chyba już z 50 lat temu opisywali koronvirus i pisali tez o tym ze nigdy nie będzie możliwości aby się przed nimi ochronić żadnymi szczepionkami i lekami bo takich na te wirusy nie będzie a teraz niby są, no ale operacja medyczno-badawcza i testowanie co się dzieje z ludźmi bo wstrzyknieciu czegoś co nazwano szczepionka niebawem przyniesie efekty - ludzie ślepo wierzą mediom i rzadzacym ze to dla ich dobra tylko po jaka cholere wprowadzają kontrolę twarzy, oczu, i chcą by nie było gotówki to niema nic wspólnego z choroba...
Dobry artykuł, ale jedna uwaga: porównywanie ilości przeprowadzonych testów w danym dniu do ilości nowych przypadków zachorowań ogłaszanych w dniu następnym nie do końca jest właściwe, ponieważ nie wiemy, czy wyniki testów pochodzą z dnia wykonania testu czy może sprzed 2, 3 dni lub może nawet sprzed tygodnia.
Covid to grypa tylko inna wersja, mocniejsza
ludzkość się pomału budzi i niebawem pogna tych co nam narzucają skanowanie twarzy, odciski paluszków na telefonach, bezgotówkowe społeczeństwo rozliczne w punktach zamiast w pieniądzu i inne takie głupoty do kontroli ludzi jakie obecnie są wprowadzane nie tylko w całych chinach ale próbują pod przykrywką pandemii wprowadzać na całym świecie choć nie wiadomo dlaczego choroba ma mieć coś wspólnego z tą kontrolą społeczeństwa w taki właśnie sposób - to odrębne rzeczy ale ...niestety
lol szacun że się nie bali jako małe media taki artykuł zamieścić - zaraz się okaże że mądrzy specjaliści od zdrowia okrzykną to teorią spiskową i zabiorą koncesję na publikację heh
Brawo, mam nadzieję, że jako społeczeństwo zaczniemy się budzić. Wyłącz TV - zdejmij maseczkę i włącz myślenie.
Widać, że jednak niewiele z artykułu wyniosłeś...
Covid to jedno wielkie oszustwo
W końcu ktoś podaje prawdziwe informacje na temat covida
Clou programu polega na tym , że testy PCR wykrywają sekwencje DNA "czegoś", niekoniecznie covida. Może to być mononukleoza, borelioza czy inna sarkoidoza , z którą organizm się zmaga lub zmagał. A do statystyk idzie covid. Stąd te tysiące zakażonych. Naprawdę chorzy to ci co leżą w szpitalach lub leżą i leczą się w domu. Pozostali są "nieszkodliwi" w sensie epidemicznym i tylko zawyżają te statystyki. A mnie ciekawi inne pytanie dotyczące statystyk umieralności. Dlaczego w dni powszednie umiera jak podają ok 250 do 300 osób A w soboty i niedziele 30 do 50 ????
Bo nie ma kto wypisać karty zgonu.
Gowin ledwo zakażony od razu do szpitala,łóżeczko,respiratorek,doktorek,profesorek....a człowiek źle się czuje - dzwonić... ale nikt nie odbiera - DZWONIĆ...wyniki może jakieś?PO CO WYNIKI...!!!?Ale żle się czuję to zwykła przeziębienie jest teleporada wystarczy....oddechu już nie może złapać idzie na czworaka prawie do szpitala a tam rodzinie mówią - ZA PÓŹNO,GDYBY TAK TYDZIEŃ WCZEŚNIEJ....no ale nie każdy jest Gowinem.
Gratuluję artykułu. W zalewie covidowej propagandy dominującej w mainstreamowych - także lokalnych - mediach, to rzadkość. "Gdzie się podziała grypa" - no cóż, jest tam gdzie była, tylko teraz nazywa się covid. To, że media wywołują histerię i atmosferę strachu i że bigpharma (testy, "szczepionki") i wielu lokalnych szemranych biznesmenów (od maseczek na przykład) zarabia na tym niewiarygodną kasę można by jeszcze przełknąć. Może nawet te zamordystyczne pomysły w różnych krajach, dla których covid jest pretekstem też. Ale to, że zdezorganizowano - "steleporadyzowano" - w PL służbę zdrowia, że w ubiegłym roku te 30 czy 40 tysięcy ludzi zmarło (bez covid) ponad średnią wieloletnią, że o kilkadziesiąt procent poleciała liczba badań i hospitalizacji onkologicznych czy krążeniowych, a ostatnio NFZ, jak donoszą nawet mejnstrimowe media, praktycznie nakazał odwołanie większości planowych operacji skazując de facto dodatkowe osoby na cierpienia czy wręcz śmierć w imię bożka covida - to jest to zbrodnia, trudno to inaczej nazwać. I choćby z tego ostatniego powodu mam nadzieję, że jak to covidowe szaleństwo minie, to wielu obecnych ludzi u władzy, podobnie jak trefnych 'ekspertów' co brali kasę od firm farmaceutycznych a teraz udają niezależnych, naprawdę pójdzie siedzieć.
Niezła i naprawdę ciekawa analiza...
Covidterror - tak powinna nazywać się ta jednostka chorobowa, przy pomocy której możni i rządy prawie całego świata spacyfikowaly społeczeństwo. Tylko przy pomocy strachu można tak łatwo manipulować człowiekiem. Jedna gigantyczna ściema, która doprowadzi do tego, że już nic nie będzie normalne ....chyba, że obudzimy się z tego amoku
Grypa nie zniknela, w statystykach od pazdziernika grypa jest kombinacja c19 i grypy. Polska to takie miejsce, gdzie narod lyka wszystko z partyjnej telewizji. Na stronach rzadowych innych krajow jest wyraznie napisane, ze od pazdziernika2020 grypa i c19 to jedno. Foliarze i plaskoziemcy glosno krzyczeli, ze na c19 umiera mniej osob niz na grype, stad kombinacja. Sledzac sytuacje od kwietnia do pazdziernika na srovid zmarlo 200 osob, niestety trzeba bylo jakos podbic statystyki..... tyle o groznym srovidzie, zakladajac, ze testy pcr wykrywaja srovid....
Co się stało z grypą? Grypa to wirus tylko słabszy. Żyjemy przez pandemię w reżimie sanitarnym, więc jest naturalne, że zachorowań na grypę jest mniej. Maseczki, dystans społeczny, te pieprzone lockdowny nie ograniczają rozprzestrzeniania się tylko koronawirusa ale przy okazji również grypy. W maseczkach trudniej się zarazić nie tylko koronawirusem ale także grypą więc jest jej relatywnie mniej, bo ludzie bardziej na siebie uważają, częściej myją ręce, i noszą maseczki. Gdyby nie internet nigdy bym się nie dowiedział że na świecie jest tylu cymbałów.
Dobra analiza i porównanie do grzybobrania. Skoro jednak testami objęte są osoby z objawami, to wynika iż coraz więcej osób ma te objawy. Jakby badania były losowe to tak by można je porównywać do zbierania grzybów, gdzie przecież założyć można że grzybiarz znajduje je losowo. Można różnie interpretować wyniki testów, ale ilość zajętych miejsc szpitalnych i osób w ciężkim stanie pod respiratorami świadczy o tym czy jest narastanie fali czy spadek. Natomiast spadek zachorowań na grypę świadczy o skuteczności środków zapobiegawczych, można założyć, że bez tych środków liczba chorych na grypę by była podobna do liczby z lat ubiegłych a liczba chorych na covid mogłaby być większa o taki współczynnik o jaki jest stwierdzony spadek zachorowań na grypę, bo przecież oba virusy przenoszone są tak samo. To byłby armagedon w służbie zdrowia i tak wg mnie powinna być stawiana teza opracowania a końcowy wniosek jeden: stosujmy środki zapobiegawcze nie lekceważmy zagrożenia i przystąpmy do szczepień. Bo wskaźnik zgonów na poziomie poniżej jednego procenta może zostać ściągnięty tylko przy wydolnej służbie zdrowia a i tak w skali kraju ok. 37 milionowym można obliczyć liczbę zgonów na ok.370 tysięcy a z artykułu wynika, że ten wskaźnik dochodzi do 2,5 procenta - więc najlepiej jakby nie lekceważyć zagrożenia bo pozwolenie na przejście wirusa przez całą populację może nawet doprowadzić do miliona zgonów a to tylko w łagodnym przebiegu pandemii gdy służba zdrowia na krawędzi, ale się całkowicie nie załamie.
A testy to jaki rodzaj koronawirusa wykrywają bo jak wszyscy wiemy to koronawirusy odpowiedzialne są też za zachorowania na grypę, anginę, zapalenie płuc i oskrzeli a nawet przeziębienie i katar wiec jak to jest naprawdę, chyba już z 50 lat temu opisywali koronvirus i pisali tez o tym ze nigdy nie będzie możliwości aby się przed nimi ochronić żadnymi szczepionkami i lekami bo takich na te wirusy nie będzie a teraz niby są, no ale operacja medyczno-badawcza i testowanie co się dzieje z ludźmi bo wstrzyknieciu czegoś co nazwano szczepionka niebawem przyniesie efekty - ludzie ślepo wierzą mediom i rzadzacym ze to dla ich dobra tylko po jaka cholere wprowadzają kontrolę twarzy, oczu, i chcą by nie było gotówki to niema nic wspólnego z choroba...
Dobry artykuł, ale jedna uwaga: porównywanie ilości przeprowadzonych testów w danym dniu do ilości nowych przypadków zachorowań ogłaszanych w dniu następnym nie do końca jest właściwe, ponieważ nie wiemy, czy wyniki testów pochodzą z dnia wykonania testu czy może sprzed 2, 3 dni lub może nawet sprzed tygodnia.