Reklama

Coraz więcej chorych, coraz mniej miejsc w szpitalach...

11/04/2020 10:01

Znaczna liczba chorych może być problemem i medycznym, i logistycznym, bowiem w zależności od decyzji lekarzy chore osoby pozostaną na miejscu, jeśli ich stan nie będzie na tyle ciężki, żeby je koniecznie przewozić do szpitala, albo zostaną przewiezione.

Tyle, że raczej nie do Bolesławca, bowiem tamtejsza placówka wypełnia się w na tyle szybkim tempie, że nie przyjmie dużej liczby nowych pacjentów, których trzeba będzie kierować do szpitala we Wrocławiu.

Trudne sytuacje ma za sobą szpital, gdzie pojawiła się na jednym z oddziałów pacjentka z dodatnim wynikiem, tyle, że nie od razu stwierdzonym, jako iż przechodziła tę chorobę bezobjawowo. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu testów (zebraniu wymazów) od całego personelu, który mógł mieć z nią jakąkolwiek styczność.

Reklama

Trudności, jakie się ostatnio pojawiają dotyczą decyzji medycznej o potwierdzeniu zgonu u osób, które zmarły w domu, z przyczyn których nie można jednoznacznie i szybko ustalić. Zdaniem części lekarzy ten smutny obowiązek należy do lekarzy POZ – tej przychodni, w której był zarejestrowany pacjent. Tyle, że lekarze – w obawie przed potencjalnym zakażeniem – odmawiają przyjazdu do takich sytuacji, a bliscy nie są w stanie uzyskać dokumentu, który pozwoli na przystąpienie do organizacji pochówku. Problem być może bierze się stąd, że NFZ, który podpisuje umowy z „peozetami” nie jest włączony w struktury działań dotyczących zwalczania koronowirusa, od kilku lat toczy się dyskusja o powołaniu „kornerów” (lekarzy, którzy stwierdzaliby zgon osób zmarłych poza szpitalem), ale przepychanki w tej sprawie w resorcie zdrowia nie maj żadnego finału. Epidemia wyostrzyła ten problem, który w takiej sytuacji stał się wyjątkowo naglący i wymaga uregulowań ustawowych, do których nikt się nie pali.

Obsługa informatyczna firm Warszawa

Ponad 500 adresów osób przebywających na kwarantannie ma do sprawdzenia Policja, która ostatnimi czasy notorycznie stwierdza rosnącą liczę nieobecnych (ostatnio – to 9 osób). Ze względu na przeciągające się procedury nie wszyscy wierzą, że kara jest nieuchronna, ostatnio dwóch mężczyzn (pisaliśmy o tym) przekonało się na własnej skórze, gdy otrzymali grzywnę po 5.000 zł. Jak widać – wielu jest takich, którzy uznają, że i epidemia, i grzywna im się jednak nie trafi.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-04-11 10:40:34

    Testy ,testy, politycy rządzący sami o siebie i swoje rodziny zadbali dlatego zabrakło testow dla szpitali .
    Tak się żyje w kraju z dykty i dyktatury.
    Żołnierze czyli służba zdrowia została posłana na front.
    A oszołomstwo religii smoleńskiej z głównym kapłanem Macierewiczem i Sasinem bawią naszym życiem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-04-11 11:07:47

    Testy w szpitalu są wykonywane na bieżąco, i spływają wyniki. Niestety, jak koleżance wyjdzie pozytywny, to personel, który miał z nią 12 godzin dyżuru, i tak musi iść do pracy, choć może być zarażony, bo ani sanepid, ani pielęgniarki epidemiczne ze szpitala na to nie reagują. Tak personel zaraża siebie i pacjentów, a i swoje rodziny. To nie wina rządu, że w jeleniogórskim szpitalu, i sanepidzie panuje bałagan, i brak kompetentnych decyzji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gong - niezalogowany 2020-04-11 11:59:20

    A może też lekarze pozabierali pod siebie testy ,żeby robić sobie i rodzinie regularnie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości