Na samym początku funkcjonowania formacji w Jeleniej Górze strażników miejskich było dwóch, a do dyspozycji mieli motorower.
1 marca 1991 roku powstało zarządzenie ówczesnego prezydenta Marcina Zawiły, które powołało do funkcjonowania formację straży miejskiej, która zyskała formę instytucji samorządowej, której bezpośrednim przełożonym jest prezydent Miasta Jeleniej Góry.
Formację z początku tworzyło dwóch funkcjonariuszy, którzy mieli do dyspozycji motorower. Ich siedziba znajdowała się w pomieszczeniu Urzędu Miasta przy ulicy Ptasiej. Tam strażnicy funkcjonowali przez 3 lata, aby w 1994 roku przenieść się do budynku przy ulicy Pijarskiej i tam urzędować aż do 2009 roku. Wówczas w straży miejskiej zatrudniano 14 funkcjonariuszy. Bardzo zły stan nieruchomosci zajmowanej przez formację samorządową skutkuje kolejną przeprowadzką. W 2010 roku pracownicy straży miejskiej przenoszą się o wyremontowanego budynku przy ulicy Armii Krajowej, gdzie swoją siedzibę ma Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Jeleniej Góry.
Dziś straż miejską w stolicy Karkonoszy tworzy 37 strażników. Mają do dyspozycji 7 służbowych pojazdów mechanicznych, 8 rowerów, a nawet jednego drona.
Jeleniogórscy strażnicy miejscy wyróżniają się tym, że oprócz wypełniania obowiązków statutowych dokonują również wielu działań pomocowych, prewencyjnych i edukacyjnych. Można ich spotkać na wielu rodzinnych festynach oraz miejskich imprezach, gdzie najczęściej rozkładają popularne miasteczko ruchu drogowego, uwielbiane szczególnie przez najmłodszych jeleniogórzan.
Straż miejska jako instytucja stojąca na straży porządku i bezpieczeństwa w mieście spotyka się oznakami hejtu w swoją stronę. Dzieje się tak, ponieważ łatwiej jest zwrócić uwagę na kontrowersyjną sytuację, niż na działania, które mają pozytywny wpływ na ogół społeczeństwa. Częściej słyszy się, że strażnicy jeżdżą i wlepiają mandaty za złe parkowanie, a zdecydowanie rzadziej o tym, że dzięki nim z jeleniogórskich ulic i parkingów znikają wraki samochodów, które z jednej strony zaburzają miejski krajobraz, a z drugiej niepotrzebnie blokują miejsca parkingowe. Częściej słyszy się o tym, że strażnicy miejscy chodzą po parku i wystawiają mandaty za picie piwa w miejscu publicznym, przy czym dużo rzadziej słyszy się, że dzięki interwencji funkcjonariuszy udaje się zatrzymać złodziei, którzy kradną w jeleniogórskich sklepach.

# 32 lata służby strażników miejskich na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców Jeleniej Góry
Źródło - strazmiejska.jeleniagora.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zlikwidować Straż miejską
Jeszcze nie widziałem ich w pracy poza odholowaniem pojazdów i "ratowania"wiceprezydenta od dziennikarzy programu telewizyjnego relacjonujących aferę mieszkaniową.
Sam się zlikwiduj
Nieroby i na wyposażeniu trzy kozy.
Zlikwidować tragedia oby jak najszybciej .
W autach ich widziałam, na rowerach i dronie nigdy.
Na rower blokady nie zabiorą ;)
Straż miejska w mieście jest, a kierowcy parkują na zakazach, na chodnikach bez pozostawienia 1,5m chodnika, jeżdżą wzdłuż chodnika bo muszą podjechać pod sam dom jak i wzdłuż przejścia dla pieszych. Za robotę by się wzięli, pozakładali blokady, powystawiali mandaty na kilka tysięcy..
A te dwie panie niedawno zatrudnione. Wykazały już się w czymś? Przy takim zadłużeniu miasta należy się mocno zastanawiać o zlikwidowaniu STRAŻY MIEJSKIEJ.
Jaka straż miejska? To miejskie kasy fiskalne. Żadnej pomocy, ale do dojenia mieszkańców pierwsi. Do likwidacji!!!
Darmozjady!!!!
Niestety ale po wpisach widać że Straż Miejska nie ma dobrej opinii i się temu nie dziwię. Sam mam kilka doświadczeń z nimi. Raz mi założyli blokadę kół bo niby była strefa nieparkowania. Znaki były niewidoczne a miejsce gdzie zaparkowałem było bezpieczne. Ale straciłem kupę czasu i pieniędzy. Drugi raz odholowaniem mnie samochód z parkingu przy ulicy, kilka godzin myślałem że samochód mnie ukradli. Znowu dużo zmartwień, czasy i pieniędzy.
Zlikwidować Straż miejską
Jeszcze nie widziałem ich w pracy poza odholowaniem pojazdów i "ratowania"wiceprezydenta od dziennikarzy programu telewizyjnego relacjonujących aferę mieszkaniową.
Sam się zlikwiduj