Z kościoła w Kryštofově Údolí koło Liberca zniknęło osiem bezcennych obrazów z XVIII wieku. To nie była przypadkowa kradzież ani akt wandalizmu – wszystko wskazuje na działanie zaplanowane, świadome i ukierunkowane na konkretny, niezwykle rzadki zabytek.
To jedna z tych kradzieży, które nie mieszczą się w kategorii „okazja czyni złodzieja”. Z wnętrza kościoła w Kryštofově Údolí pod Libercem ktoś wyniósł osiem unikatowych olejnych obrazów na drewnianych kartuszach, tworzących cykl „Taniec ze Śmiercią”. Dzieła pochodzą z XVIII wieku, a ich łączna wartość przekracza pół miliona koron czeskich. Ich rzeczywista wartość historyczna i kulturowa jest jednak znacznie wyższa i w praktyce niepoliczalna.
Do kradzieży doszło w okresie od końca lipca do 26 grudnia. Obrazy były przechowywane w jednym z pomieszczeń kościoła św. Krzysztofa, nie były wystawione publicznie, nie wisiały na widoku. Wiedza o ich powrocie z muzeum i miejscu przechowywania była ograniczona do wąskiego kręgu osób. To kluczowy fakt, który całkowicie zmienia charakter tej sprawy.
Cykl „Tańca ze Śmiercią” nie powstał jako dekoracja sakralna w klasycznym sensie. Obrazy wykonano pierwotnie z myślą o kostnicy znajdującej się tuż obok kościoła. Ich funkcja była jednoznaczna: konfrontować człowieka z nieuchronnością śmierci, niezależnie od statusu, wieku czy pozycji społecznej. Takie cykle należą dziś do absolutnych rzadkości. W Czechach zachowało się ich zaledwie kilka.
Przez lata obrazy były przechowywane w Muzeum Północnoczeskim w Libercu, skąd wróciły do parafii. Planowano ich udostępnienie zwiedzającym, rozważano formę ekspozycji. Zanim jednak zapadły decyzje, zniknęły. Bez śladów włamania, bez alarmu, bez przypadkowych świadków.
Policja prowadzi śledztwo i oficjalnie apeluje o pomoc do mieszkańców i wszystkich, którzy mogli zetknąć się z ofertą sprzedaży takich dzieł lub zauważyć podejrzane działania. Za kradzież grozi kara od roku do pięciu lat pozbawienia wolności. W praktyce jednak kluczowe pytanie brzmi nie „jak”, lecz „dla kogo”.
Kościół św. Krzysztofa w Kryštofově Údolí to jeden z najcenniejszych zabytków miejscowości, część historycznego zespołu z barokową plebanią, kostnicą i dzwonnicą. To miejsce nie jest otwarte na oścież, nie funkcjonuje jak muzeum z codziennym ruchem turystycznym. Tym bardziej trudno mówić tu o przypadku.
Ta kradzież ma wszelkie cechy działania na zamówienie. Ktoś wiedział, co zabrać. Wiedział, gdzie to znaleźć. I wiedział, że czas działa na jego korzyść. Jeśli obrazy nie zostaną szybko odnalezione, mogą zniknąć na lata – w prywatnej kolekcji, magazynie, poza oficjalnym obiegiem. A wtedy przegrają wszyscy: historia, lokalna wspólnota i pamięć miejsca.
Policja prowadzi śledztwo i apeluje do społeczeństwa o pomoc. Oficjalnie nie wyklucza żadnego scenariusza. W kręgu rozważań pojawia się również możliwość, że skradzione obrazy mogły zostać szybko wywiezione poza region, a nawet poza granice Czech. Ze względu na bliskość granicy oraz specyfikę nielegalnego obrotu zabytkami, jednym z analizowanych wariantów jest ich potencjalne pojawienie się na rynku po drugiej stronie granicy, w tym również w Polsce. Na obecnym etapie śledztwa jest to jednak tylko jedna z wielu hipotez, które są weryfikowane.
Zuchwała kradzież bezcennych obrazów. Z kościoła w Czechach zniknął unikatowy cykl „Tańca ze Śmiercią”
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Miejsce takich obrazów jest w muzeum a nie u klechów, z drugiej strony ta sytuacja pokazuje zachłanność czarnej hołoty.
Miejsce takich obrazów jest w muzeum a nie u klechów, z drugiej strony ta sytuacja pokazuje zachłanność czarnej hołoty.