Z obawy przed utratą swoich oszczędności, pokrzywdzony postąpił zgodnie z instrukcją oszustów.
12 lipca mężczyzna otrzymał wiadomość sms, z której treści można było wywnioskować, że ktoś próbował włamać się na jego konto bankowe. Chwilę później skontaktował się z nim mężczyzna, który podawał się za specjalistę ds. bezpieczeństwa w banku, w którym pokrzywdzony miał konto. W krótkiej rozmowie oszust przekonał pokrzywdzonego, że ktoś próbował się włamać na jego konto i jego środki finansowe w związku z tym są zagrożone. Następnie podał mu określone etapy działań, które miały na celu zabezpieczenie jego funduszy na koncie. Nakłonił pokrzywdzonego do zaciągnięcia kredytu i wpłacenia pieniędzy we wpłatomacie. Mężczyzna nieświadomy tego, że właśnie padł ofiara oszustów postąpił zgodnie z instrukcją. Po wpłaceniu pieniędzy oszust będący na linii z pokrzywdzonym nakazał mu podać sobie kody blik, które miały rzekomo służyć do zabezpieczenia konta. W rzeczywistości kody te zostały wykorzystane do przesłania pieniędzy na konto oszustów. W efekcie mężczyzna stracił 45 000 zł. Jak dowiadujemy się od policjantów - oszust przez cały czas utrzymywał kontakt z pokrzywdzonym, by móc manipulować jego emocjami.
# Został oszukany na 45 000 zł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zgodnie z instrukcją został wydymany , śmierć frajerom.
te wałki na wnuczka, wypłacanie pieniędzy i przekazywanie ich oszustom - to już standart, ale pierwszy raz słyszę ,żeby ktoś zaciągnął kredyt a pieniądze wpłacił do wpłatomatu i jeszcze przekazywał BLIK- to już szczyt finezji i niestety głupoty poszkodowanego. ( którego bardzo mi szkoda)
Zgodnie z instrukcją został wydymany , śmierć frajerom.
te wałki na wnuczka, wypłacanie pieniędzy i przekazywanie ich oszustom - to już standart, ale pierwszy raz słyszę ,żeby ktoś zaciągnął kredyt a pieniądze wpłacił do wpłatomatu i jeszcze przekazywał BLIK- to już szczyt finezji i niestety głupoty poszkodowanego. ( którego bardzo mi szkoda)