Mężczyzna jadąc z kolegami do pracy wyskoczył z pędzącego auta. Doznał licznych obrażeń. W drodze do szpitala zaatakował medyków. Już trafił do aresztu.
Samochodem podróżowało kilku mężczyzn. Jednemu z nich najwyraźniej nie odpowiadało już towarzystwo i postanowił w trakcie jazdy wyskoczyć z niego. Jak postanowił, tak też uczynił.
Do niecodziennego zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem na drodze krajowej nr 30 w pobliżu stacji Shell w Lubaniu. Jak relacjonuje portal eLuban.pl mężczyzna był pasażerem Opla, którym kilku mężczyzn jechało w delegację. Jeden z nich, będąc pod „wpływem”, w trakcie jazdy postanowił opuścić samochód którym podróżował. Jak postanowił tak też zrobił.
W efekcie doznał on ogólnych potłuczeń i prawdopodobnie połamał żebra. Na miejsce wezwano policję i pogotowie. Przybyli funkcjonariusze KPP w Lubaniu ustalili, iż mężczyzna jest nietrzeźwy. Miało on ok 2,4 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Z uwagi na obrażenia, jakich doznał przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego zdecydował, że musi on natychmiast trafić do szpitala.
Jazda karetką również mężczyźnie nie odpowiadała. Jak tłumaczy nam asp. szt. Justyna Bujakiewicz - Rodzeń z lubańskiej policji podczas transportu przez zespół karetki ów mężczyzna naruszył nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego.
W szpitalu, po wykonaniu badań lekarz dyżurujący stwierdził, iż nie ma przeciwskazań do osadzenia go w policyjnym areszcie, gdzie chwilę później trafił agresor. – Policja prowadzi obecnie czynności w kierunku art. 222 kodeksu karnego – wyjaśnia oficer prasowa lubańskiej policji. A ten mówi, iż kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
Mundurowym nie udało się jeszcze ustalić powodów z jakich mężczyzna opuścił auto. Zanim złoży on kolejne wyjaśniania musi wpierw wytrzeźwieć.
lwowecki.info
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Medycy rozpary są groźni aaaaaa
Rzygać mu się chciało trzeba o tym wiedzieć.
20 lat temu , będąc pacjentem szpitala w Bukowcu przywieźli pijanego z wypadku, mój lekarz śp. dr. Wiadro próbował okiełznać pacjenta aby go zbadać, ten jednak się rzucał i był agresywny , więc doktor sprzedał mu strzała w pysk i pacjent szybciej zasnął niż po narkozie. Nikt się nie cackał , nie robili afery. Zrobił co było potrzebne a po wszystkim jak pacjent wytrzeźwiał to chodził tydzień i przepraszał personel i lekarza za swoją pijacką głupotę.
Medycy rozpary są groźni aaaaaa
Rzygać mu się chciało trzeba o tym wiedzieć.
20 lat temu , będąc pacjentem szpitala w Bukowcu przywieźli pijanego z wypadku, mój lekarz śp. dr. Wiadro próbował okiełznać pacjenta aby go zbadać, ten jednak się rzucał i był agresywny , więc doktor sprzedał mu strzała w pysk i pacjent szybciej zasnął niż po narkozie. Nikt się nie cackał , nie robili afery. Zrobił co było potrzebne a po wszystkim jak pacjent wytrzeźwiał to chodził tydzień i przepraszał personel i lekarza za swoją pijacką głupotę.