Do niecodziennej kolizji drogowej doszło na jednej z dróg w powiecie jaworskim. VW Polo dosłownie zniknął z powierzchni wpadając do lokalnego potoku, kiedy kierującemu nim skończyła się droga, którą jechał. A wszystko przez to, że mężczyzna siedzący za kółkiem nie dostosował się do znaku zakazu ruchu wjeżdżając na odcinek drogi, na którym na czas remontu został rozebrany mostek.
Jaworscy policjanci, którzy udali się na miejsce zgłoszonej kolizji nie mogli na początku ustalić dokładnego miejsca zaistniałego zdarzenia. Kiedy pojawili się przy feralnym mostku nie zauważyli żadnego samochodu. Dopiero kiedy podeszli bliżej ich oczom ukazał się VW Polo, leżący w korycie lokalnego potoku. W samochodzie nie było jednak żadnej osoby. Do wyciągnięcia pojazdu musiał zostać użyty specjalistyczny sprzęt. W toku dalszych czynności funkcjonariusze ustali kierującego VW. To 22-letni mieszkaniec gminy Świerzawa. W chwili zdarzenia jechał on sam. Mężczyzna próbował tłumaczyć się policjantom, że nie zauważył znaku zakazu ruchu pojazdów i pojechał dalej. Na jego nieszczęście zakaz przez drogowców był ustawiony nie przypadkowo, gdyż na czas remontu fragmentu drogi został całkowicie rozebrany pobliski mostek.
Na szczęście dla 22-latka ta przygoda zakończyła się tylko na strachu, bowiem nie odniósł on żadnych obrażeń. Za powyższe wykroczenia został jednak ukarany mandatem w wysokości 250 zł. Jego konto powiększyło się również o 5 punktów karnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Faktem jest że nie zastosował się do znaku B1 (zakaz ruchu...), jednak warto poruszyć też inną kwestię. Mianowicie, polscy drogowcy i robotnicy nie potrafią albo im się nie chce dobrze oznaczać miejsc budowy, remontów, itp. Oczywiście, znaków nawalą ile im się podoba, ale jakieś taśmy, pachołki, tablice informacyjne nie wchodzą już w grę. Daleko nie trzeba szukać, wystarczy przejechać się po Jeleniej Górze.
to trzeba być debilem. Po wjechaniu za zakaz, przecież ot tak nie stal. Nie widział końca drogi? no chyba, że zapierdzielał jak głupi... innej wymówki nie przyjmuję...
Faktem jest że nie zastosował się do znaku B1 (zakaz ruchu...), jednak warto poruszyć też inną kwestię. Mianowicie, polscy drogowcy i robotnicy nie potrafią albo im się nie chce dobrze oznaczać miejsc budowy, remontów, itp. Oczywiście, znaków nawalą ile im się podoba, ale jakieś taśmy, pachołki, tablice informacyjne nie wchodzą już w grę. Daleko nie trzeba szukać, wystarczy przejechać się po Jeleniej Górze.
to trzeba być debilem. Po wjechaniu za zakaz, przecież ot tak nie stal. Nie widział końca drogi? no chyba, że zapierdzielał jak głupi... innej wymówki nie przyjmuję...