O górze Sobiesz napisano już wiele. Największy rozgłos przyniosła legenda Złotego Pociągu. Mit czy fakt? Do dziś trudno to jednoznacznie rozstrzygnąć.
Opowieści mówią o dwunastu wagonach z cennym ładunkiem, eskortowanych przez stu żołnierzy. W składzie miały być działa, karabiny maszynowe, a nawet pancerna drezyna jadąca kilometr przed pociągiem. Taką relację pozostawił Horst Horowitz, zmarły w 2008 roku. Czy pisał prawdę - tego nie wiadomo.
Władysław Podsibirski, przedsiębiorca i poszukiwacz, był przekonany, że pociąg istniał naprawdę. W latach 70. miał od generała UB usłyszeć o składzie, w którym znajdowały się wagony Göringa i złoto Wrocławia. Pociąg miał zniknąć w Piechowicach w listopadzie 1944 r. Podsibirski posiadał szkice podziemi i zeznania Niemców. W 1995 roku podpisał z Ministerstwem Finansów unikalną w Polsce umowę - 10% wartości ewentualnych skarbów dla odkrywcy. Gdy pomiary wykazały anomalie w strukturze góry, na Sobieszu pojawił się UOP. Spór o dokumentację trwał do zmiany władzy.
W 1998 roku rozpoczęto wiercenia. Podsibirski twierdził, że natrafili na betonowy strop. Jednak ekipa się rozpadła, a kolejne próby w innych miejscach nie przyniosły efektu.
Media, po początkowym szumie, zaczęły pisać o porażce. Eksperci podkreślali: badania georadarowe nie wykazały tuneli ani anomalii. Ale czy to zamyka temat? Zbocza Sobiesza kryją gęstą sieć dawnych studzienek, szybów i kanałów odwadniających. Pojawia się pytanie - po co aż tak rozbudowany system?
U podnóża góry stoi też betonowy obiekt, różnie interpretowany jako wartownia czy magazyn. W rzeczywistości to amplifikatornia - stacja wzmacniająca sygnał telefoniczny, bliźniacza do tych przy Drodze Sudeckiej. Obiekt po wojnie służył nawet jako schron dla pasiecznika, stąd nazwa „Domek Ogrodnika”.
Za istnieniem podziemi przemawia bliskość dawnego zakładu Dynamit Nobel AG w Piechowicach, gdzie w czasie wojny produkowano dynamit, bomby lotnicze i - być może - elementy rakiet V1 i V2. Podobną produkcję próbowano przenieść pod ziemię w Leśnej.
W Cichej Dolinie znajdują się wejścia do sztolni, prawdopodobnie dawnej kopalni kwarcu. Dziś są zamurowane i zakratowane, oficjalnie jako ochrona dla nietoperzy. Na Sobieszu można natrafić na betonowe słupy, resztki zbrojeń czy żelbetowy gruz - ślady, że coś tu się działo. Najstarsi mieszkańcy pamiętają też worki cementu i wapna porzucone w lesie po wojnie.
Dziś na górze wciąż pojawiają się nowe wykopy - niektóre głębokie na kilka metrów. Ostrożność jest wskazana. Jedno pozostaje pewne: tajemnica Sobiesza wciąż czeka na rozwiązanie.
Właśnie przeczytaliście kolejny artykuł opublikowany w ramach cyklu Tajemnicze Karkonosze. Wszystkie informacje i materiały pochodzą z serwisu turystycznego Karkonosze GO. Interesuje Was taka tematyka? Zapraszamy do odwiedzenia zakładki 24jgora.pl/tajemniczekarkonosze - opisujemy tam najciekawsze miejsca i elementy historii Karkonoszy i okolic, zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie granicy.
# Tajemnicze Karkonosze - Sobiesz i Złoty Pociąg. Tajemnica, która nie daje spokoju
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
...pociag się znajdzie jak te tereny wrócą do Niemiec a wrócą , założymy się ? ...
Dokładnie tak będzie. Strażnicy skarbu od 80 lat pilnują, by nikt niepowołany nic nie znalazł Gdy te ziemie wrócą do niemieckiej Macierzy, roboty odkrywkowe ruszą z kopyta i wszystkie te pociągi wyjąda z gór.
Byłem. Złoto i brylanty wyniosłem.
Ja bym się bardziej przyjrzał dawnej bocznicy tataku w Sobieszowie a szczególnie miejscu gdzie się kończyła w głębokim wykopie.
...pociag się znajdzie jak te tereny wrócą do Niemiec a wrócą , założymy się ? ...
Dokładnie tak będzie. Strażnicy skarbu od 80 lat pilnują, by nikt niepowołany nic nie znalazł Gdy te ziemie wrócą do niemieckiej Macierzy, roboty odkrywkowe ruszą z kopyta i wszystkie te pociągi wyjąda z gór.
Byłem. Złoto i brylanty wyniosłem.