Mało kto wie, że w Cieplicach przy ulicy Wojewódzkiej (nieopodal stadionu) znajdują się baraki, które niegdyś były filią obozu koncentracyjnego w Gross Rosen. Przez pewien czas szalała tu epidemia tyfusu.
Budynki usytuowane przy ulicy Wojewódzkiej za stadionem miejskim w Cieplicach są dziś budynkami mieszkalnymi. Jednopiętrowe nieruchomości składają się z kilku mieszkań w każdym budynku. Mało kto wie, że zostały one wybudowane przed 1944 rokiem i stanowiły filię obozu koncentracyjnego w Gross Rosen. Przebywało tu około od siedmiuset do ośmiuset więźniów narodowości żydowskiej, którzy pochodzili z Polski, Węgier, Holandii, Belgii, Czechosłowacji oraz Grecji. Był to czas, gdy wiele fabryk specjalizujących się w produkcji określonych przedmiotów przebranżawiała się w zakłady produkcji broni i amunicji. Tak właśnie było w Cieplicach, gdzie funkcjonowała fabryka maszyn papierniczych Dorries-Füllner, która została przekształcona w zakład produkcji broni, w którym pracowali więźniowie nocujący w barakach przy ulicy Wojewódzkiej. Bloków łącznie było pięć. Były identyczne. W każdym z nich po dwóch stronach schodów na parterze i pierwszym piętrze znajdowały się większe sale oraz kilka malutkich izb. W każdej dużej sali było po około dwadzieścia podwójnych (piętrowych) prycz, na których spali więźniowie, często we dwóch na jednym poziomie łóżka.
Z relacji lekarza, który opiekował się więźniami od strony medycznej dowiadujemy się, że w barakach obozowych szalała epidemia tyfusu, która zabiła ogromną część więźniów. Z około ośmiuset pracowników do pracy chodziło jedynie około trzystu, bowiem reszta z nich cierpiała na chorobę lub była w tak słabym stanie po przebyciu jej, że nie było nawet mowy o jakiejkolwiek pracy. Historia mówi o tym, że więźniowie masowo umierali. Ci, którzy przeżyli stosowali praktykę ukrywania zwłok współwięźniów, by w ten sposób zapewniać sobie dodatkowe racje żywnościowe. Kiedy ciało zmarłego więźnia było już w stanie rozkładu, wynoszono je przed baraki.
Dziś po wojennym czasie pozostało wspomnienie i tablica upamiętniającą zmarłych więźniów obozu koncentracyjnego Gross Rosen. Baraki stworzone dla więźniów przekształcono w budynki mieszkalne, które do dziś pozostają zamieszkałe.
To był kolejny artykuł z cyklu Tajemnicze Karkonosze. Obnażamy tajemnice regionu, o których mogli nie mieć pojęcia nawet rdzenni mieszkańcy. Zobacz więcej publikacji z cyklu Tajemnicze Karkonosze - wystarczy kliknąć.
Więcej na temat obozu koncentracyjnego w Cieplicach i Jeleniej Górze przeczytacie w artykule na naszym portalu turystycznym Karkonosze GO:
# Tajemnicze Karkonosze : Obóz koncentracyjny w Cieplicach
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Stamtąd niejeden tyfus się wywodzi hahhaha
Fùr Deutschland prawda ryża plugawa szfabska świnio tfusku?
Uwielbiam waszą inteligencję, zwolennicy obecnej opozycji. Jest taka nienachalna.
Co za daremny, słabej jakości, okrojony, pusty pseudo-artykuł. Nawet nazwiska lekarza nie raczył "redaktorek" napisać. Nic. Nawet źródła nie napisał, skąd to wie. Nic. Po prostu wierszówka jest? Jest! Na konto przyjdzie kilka dyszek. A historia tego miejsca jest potężna, trzymająca w napięciu i brutalna. O wiele poważniejsza niż ten artykuł, niż osoba "redaktorka" i cały ten pusty portalik.
Fakt, trochę po łebkach pojechany artykuł. Obóz nazywał się dokładnie "Arbeitslager Bad Warmbrunn". Ciekawe, czy p. redaktor wie, gdzie się z kolei znajdował drugi miejscowy obóz tj. Arbeitslager Hirschberg.
Ten lekarz to Arnold Mostowicz - lekarz, pisarz, łodzianin. Książka: "ŻÓŁTA GWIAZDA I CZERWONY KRZYŻ". Autor tego pseudo artykułu i ten śmieszny portal o Karkonoszach lecą po ilości. AL Bad Warmbrunn powstał w październiku/listopadzie 1944 r. Zlokalizowany był w bezpośrednim sąsiedztwie hal produkcyjnych zakładów Dorries-Füllner w miejscowości Bad Warmbrunn (Cieplice Zdrój). W obozie przebywało ok. 600-800 mężczyzn narodowości żydowskiej, pochodzących głównie z Polski i Węgier, ale także z Belgii, Holandii, Grecji i Czechosłowacji. Więźniowie zostali zatrudnieni w przestawionych na produkcję zbrojeniową zakładach maszyn papierniczych Dorries-Füllner. Część więźniów pracowała w tych zakładach już od kilku miesięcy, kiedy to – przed uruchomieniem obozu na miejscu – byli tu dowożeni z AL Hirschberg. W zakładach produkowano armaty (lub ich części) oraz amunicję. Z powodu szalejącej przez kilka miesięcy epidemii tyfusu, w obozie była bardzo wysoka śmiertelność: wg lekarza Arnolda Mostowicza, mogło umrzeć nawet do 400 więźniów. Pierwszą próbę częściowej ewakuacji podjęto w lutym 1945 r. Grupę ok. 100 więźniów wyprowadzono z obozu w kierunku płn.-zach. i doprowadzono do Gryfowa Śl. Jednak po ok. dwóch dniach, tych, którzy przeżyli ten wyczerpujący marsz, przygnano z powrotem do obozu w Bad Warmbrunn. W połowie kwietnia 1945 r. większość więźniów ewakuowano do kompleksu AL Riese.
Był też obuz w Sobieszowie po którym śladu niema bo Faszysci wszystko zaorali żeby dowody zniszczyć
Szkoda tylko, że wypominasz komuś, a sam nie raczysz wspomnieć, że tekst zerżnąłeś co do przecinka z oficjalnej strony muzeum obozu Gross-Rosen.
Ksieznik 87: W Sobieszownie to nie był obóc pracy (przymusowej). To był obóz służby pracy (Reichsarbeitsdienst = RAD), czyli taki OHP dla nazistowskich junaków. Tam nie było ani jeńcow, ani więźniów. Podobny obóz był k. Kopańcu w Lesie Izerskim.
Jeżeli kogoś interesuje ta tematyka to polecam książkę "Jelenia Góra w cieniu Hitlera" a co do samego obozu to byli w nim umieszczani pracownicy przymusowi bez względu na narodowość którzy głównie pracowali w fabrykach mieszczących się na terenie dzisiejszych zakładów "Beloit" -czy jak to teraz się nazywa- i w byłej Celwiskozie bez względu na narodowość.
Co się działo z ciałami zmarłych więźniów? Gdzie były chowane?Na terenie obozu? Ma ktoś wiedzę na ten temat? Proszę o info. [email protected]
I ja tam mieszkałem w budynku 2 na parterze 9 lat dlatego tam straszyło uf
Straszyło bo tam mieszkałeś. To ma sens!
Przeczytałam wszystkie komentarze, niektóre bardzo ciekawe. Można z nich wyciągnąć dodatkowe ciekawostki. Ale wasze jechanie po redakcji trochę nie ma sensu - to nie jest portal historyczny. Dla mnie in plus jest sam fakt, że został nakreślony temat (nie znałam tych faktów, może że względu na młody wiek) ale szczegóły można sobie doczytać na innych, typowo tematycznych portalach jeśli ktoś chce zgłębić temat.
Stamtąd niejeden tyfus się wywodzi hahhaha
Fùr Deutschland prawda ryża plugawa szfabska świnio tfusku?
Uwielbiam waszą inteligencję, zwolennicy obecnej opozycji. Jest taka nienachalna.