Marek O. znany bardziej jako "szeryf internetu" został skazany za oszustwa metodą na wnuczka. Sąd Rejonowy wydał wyrok w tej sprawie.
Jak został szeryfem? Marek O. to 62-letni mieszkaniec Poznania, niegdyś był pośrednikiem handlu nieruchomościami, później prowadził wraz z żoną sklep spożywczy, jednak z powodu notorycznych kradzieżach i ataków wandali oraz braku skuteczności policji postanowił umieścić w sklepie kamerę, którą rejestrował przestępców a nagrania publikował w internecie. Miało to powstrzymać złodziejaszków. Jego pomysł nie sprawdził się w praktyce, złodzieje nic sobie nie robili z jego kamer, jednak pomysł sam w sobie przyniósł mu rozgłos w mediach – okrzyknięto go „ szeryfem internetu”. Niewielki dochód ze sklepiku oraz liczne straty powodowane przez kradzieże doprowadziły go do konieczności likwidacji interesu. Z końcem grudnia 2012 roku Marek O. zasilił szeregi bezrobotnych. Nadal działał jako szeryf. Wykorzystując swoją medialną popularność aktywnie walczył z bezprawiem w założonym stowarzyszeniu. Feralny dzień O poznaniaku znowu zrobiło się głośno dopiero w październiku 2013r., kiedy to oficer prasowy lwóweckiej policji, asp. Mateusz Królak poinformował o jego zatrzymaniu. W mediach zawrzało. Człowiek, który walczył z przestępcami, który publikował w internecie ich wizerunki, teraz sam został przyłapany na gorącym uczynku. W dniu 11 października 2013 roku, 80-letnia mieszkanka Gryfowa Śląskiego odebrała telefon, w krótkiej rozmowie dowiedziała się, że jej syn miał wypadek i pilnie potrzebne są pieniądze. Rozmówca powiedział, że zaraz ktoś do niej przyjedzie po odbiór gotówki. Starsza pani była w szoku! Wszak tragedia najbliższych ukochanych nam osób odbiera racjonalność myślenia. I kiedy do drzwi zapukał Marek O. wydała mu całe oszczędności – 27.000 złotych! Oszust jednak po kilku minutach wrócił do niej mówiąc, iż to jest za mało i żeby jej syn nie został zatrzymany potrzeba więcej pieniędzy. Kobieta bez namysłu poszła do sąsiadów po pożyczkę. Trafiła jednak kosa na kamień, bo sąsiad po usłyszeniu historii zamiast pożyczyć pieniądze powiadomił policję oraz sąsiadów, którzy pilnowali „kuriera” na klatce schodowej, żeby ten nie mógł się oddalić. Błyskawicznie na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji z Gryfowa Śląskiego, którzy zatrzymali mężczyznę, jak się po chwili okazało był nim znany „szeryf internetu”. Potulny jak baranek Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim. W toku postępowania, Marek O. złożył bardzo obszerne zeznania. Jak przyznaje przesłuchujący go funkcjonariusz, oskarżony chętnie mówił o swojej działalności, dzięki czemu udało się odtworzyć przebieg wydarzeń z ostatnich dni. W dniu 7 października 2013 roku w Sulechowie, metodą na wnuczka odebrał od jednej osoby kwotę ponad 122.000 zł!!! Trzy dni później w Tomaszowie Mazowieckim od starszej, schorowanej kobiety wyłudził 16.000 zł. I feralnego dnia od 80-letniej mieszkanki Gryfowa Śląskiego odebrał 27.000 zł, przy czym tu próbował wyłudzić kolejne pieniądze. Niestety, wpadł na gorącym uczynku. Redakcja Lwówecki.info - Jakie zarzuty stawia Markowi O. lwówecka prokuratura oraz o jaki wymiar kary wnioskuje? Prokurator Dorota Rosołowska z Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim - Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim oskarżyła Marka O. zarzucając mu popełnienie trzech oszustw, tak zwaną metodą „na wnuczka”. Jest to art. 286 par 1 kk. Czyn ten zagrożony jest karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, jednak w tej sytuacji działanie oskarżonego należy ocenić bardzo negatywnie. Wyłudził on od starszych kobiet pieniądze w kwocie przeszło 160.000 złotych i były to pieniądze stanowiące oszczędności całego ich życia. Wykorzystał przy tym ich dobroć. Oskarżony nie przyznaje się do popełnienia tych zarzucanych mu czynów. Twierdzi, że wykonywał pracę jedynie kuriera, miał odbierać pieniążki i przekazywać innym osobom te pieniążki, które uprzednio otrzymywał od kobiet. Jednakże te wyjaśnienia oskarżonego stanowią całkowicie jego kłamliwą linię obrony i tutaj Prokuratura we Lwówku Śląskim zebrała dostateczny materiał dowodowy, który wyraźnie i dobitnie wskazuje na jego sprawstwo winy odnośnie tych czynów. Został zatrzymany na gorącym uczynku podczas dopuszczenia się popełnienia przestępstw na szkodę mieszkanki Gryfowa Śląskiego, wówczas zainterweniowali sąsiedzi pokrzywdzonej a w toku dalszego śledztwa uzyskano dowody świadczące o tym, że jeszcze kilka dni wcześniej, oskarżony dopuścił się podobnych przestępstw na szkodę innych kobiet. Prokuratura będzie wnioskowała o wysoki wymiar kary, o karę 4 lat pozbawienia wolności. Będziemy dodatkowo wnioskować o naprawienie szkody – wyjaśnia Prokurator Rosołowska. Oskarżony ze względu na trudną sytuację finansową skorzystał z obrońcy z urzędu. Tak sam oskarżony, jak i jego adwokat nie zgadzają się z tezami postawionymi przez prokuraturę. Adwokat Bogusław Król - Oskarżony nie przyznaje się do winy i ja nie mam jako jego obrońca podstaw twierdzić, że jest inaczej. Będziemy wnioskować o uniewinnienie. Oskarżony i jego adwokat w toku sprawy próbowali wykazać, iż Marek O. jest poszkodowanym a nie sprawcą przestępstwa. Kilka dni przed feralnym piątkiem, bezrobotny poznaniak podjął pracę kuriera w jakiejś spółce. Ten inteligentny, doświadczony i obeznany z podstawami prawa człowiek, nie podpisał żadnej umowy, nie znał nazwy spółki ani jej adresu, nie znał właściciela ani żadnych nazwisk z kierownictwa tej spółki. Nie widział on potrzeby weryfikacji danych pracodawcy. Jedyne co znał to imię zleceniodawcy oraz jego numer telefonu komórkowego, mimo to przyjął telefoniczne zlecenie odebrania przesyłek i dostarczenia ich do Gdańska. Jak się później okazało były to przesyłki pieniężne odbierane od starszych osób. Człowiek skała Na ławie oskarżonych lwóweckiego sądu zasiadł skromnie ubrany, szczupły mężczyzna, z dużym zarostem na twarzy. Przez cały czas był bardzo spokojny, opanowany, patrzył świadkom w oczy, zdecydowanym głosem zadawał pytania, przez cały czas był pewny siebie, ani razu nie okazał emocji, ani razu nie zadrżał mu głos. Dopiero gdy na salę weszła jego żona „szeryfowi” puściły nerwy, polały się łzy, głos mu się łamał.Człowiek, który podczas swej działalności nie miał skrupułów odbierać od starszych kobiet ich ostatnie pieniądze na widok żony rozkleił się, górę wzięły uczucia – tylko czy na pewno były to uczucia, czy tylko dobrze wyreżyserowana gra? Cholerne media Szeryf nie zgodził się na udzielenie wywiadu redakcji Lwówecki.info, nie chciał też wygłosić żadnego oświadczenia tłumacząc, iż to media goniące za sensacją są po części winne jego trudnej sytuacji. Zarzucał mediom, iż skazały go jeszcze przed wydaniem wyroku publikując materiały o znaczących tytułach: „Szeryf internetu przyznaje się i sypie innych”, „Od bohatera do złodzieja”, „Nie wyszło na YouTube, zaczął kraść na wnuczka”… Teraz Marek O. nie chce już kontaktu ze złymi mediami. Podczas pięciomiesięcznego pobytu w więzieniu zaczął pisać książkę o swoim życiu a przede wszystkim o ostatnich jego miesiącach. Książka będzie miała nośny tytuł: „ Szeryfie ty chu**”. Na pytanie dlaczego tak zatytułował swoją książkę, odpowiada, że są to słowa, które codziennie słyszy na spacerniaku od współosadzonych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ZAmiast spierdolić z tymi 27 tysiami,to nie...małoooooo. Miał boczek,chciał schabu,a został z kaszanką.
ZAmiast spierdolić z tymi 27 tysiami,to nie...małoooooo. Miał boczek,chciał schabu,a został z kaszanką.