Na spotkaniu online prezydenta Jeleniej Góry z mieszkańcami miasta padło pytanie o straż miejską i jej brak reakcji na sytuację, w której ktoś łamie przepisy. Byli świadkami niebezpiecznego zajścia i w żaden sposób nie zareagowali.
Po co nam ta straż miejska? - Tak brzmią od wczoraj komentarze mieszkańców Jeleniej Góry, którzy zapoznali się z przedstawioną w mediach społecznościowych sytuacją, w której strażnicy będąc świadkami niebezpiecznego zajścia nie zareagowali.
Jeleniogórzanin był świadkiem sytuacji, w której na skrzyżowaniu ulicy Sudeckiej z aleją Wojska Polskiego w Jeleniej Górze doszło do sprzeczki pomiędzy kierowcami. Jeden z nich wysiadł ze swojego samochodu i w agresywny sposób próbował wpłynąć na drugiego kierowcę. Niewiadomo z jakich pobudek doszło do sprzeczki, lecz za pojazdami kłócących się kierowców stał radiowóz straży miejskiej, a obok zajścia (od ulicy Ptasiej) znajdował się drugi samochód ze strażnikami w środku. Pomimo tego, że była to sytuacja, w której mogło dojść do potencjalnego niebezpieczeństwa, strażnicy w żaden sposób nie reagowali. Mieszkaniec Jeleniej Góry przedstawił tę sytuację podczas spotkania online prezydenta Jeleniej Góry z mieszkańcami miasta. Włodarz miasta zapewnił, że sprawa została przekazana do Komendanta Straży Miejskiej w Jeleniej Górze i potwierdza, że jego zdaniem w tej sytuacji strażnicy - będąc świadkami zajścia - powinni podjąć interwencję.
# Straż Miejska nie reaguje na niebezpieczną sytuację
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Strażnicy miejscy tak się wystraszyli agresywnego kierowcy, że nie mieli czasu na interwencję, gdyż w tym czasie zmieniali pampersa.
Boją się też psich kup i winnych takiego stanu rzeczy.
Ty misiek to od psów się.......
Straż Miejska za to bardzo pilnuje zaparkowanych aut - czy aby prawidłowo zaparkowali. Na Wolności koło NFZ mają nawet kamerę i czyhają na kierowców, którzy nie zauważyli znaku o zakazie parkowania znajdującego się na początku wjazdu w jednokierunkowy ruch. Zaparkujesz nawet na 5 minut a już masz blokadę i nie ma zmiłuj się - mandat murowany. Ale tam, gdzie są niebezpieczne sytuacje udają,że nie widzą i obchodzą szerokim łukiem.
Bo to nie jest SM tylko darmozjady naszych podatków.
Rozgonić to towarzystwo
Oni potrafią tylko wypisywać żółte karteczki i wkładać za wycieraczki.
Osrali się na maxa! Są mocni tylko w kupie, i tylko do zaparkowanych aut! i co roku medale od Chaďzego.
Są mocni w kupie ale boją się psich kup bo kupa śmierdzi i lepiej się trzymać od kupy z daleka.
A po pierwszego maja samochody jeżdżą jak po a4
Niestety prawda. Kilkukrotnie zgłaszałem do Straży Miejskiej prośbę o interwencję w przypadku awanturującej się młodzieży, z alkoholem w dłoniach i wyglądającej jakby im było sporo daleko do 18 lat. Przy okazji w grę wchodziła dewastacja. Specjalnie czekałem na przyjazd patrolu - niestety bez skutku. Po wdrożeniu numeru alarmowego 112, gdzie wezwanie policji może trwać nawet kilkadziesiąt minut, bo operator 112 odbiera gdzie popadnie i nie ma czasem pojęcia, gdzie jest Jelenia Góra - taki tryb interwencji przestaje mieć sens, a bezpośredni kontakt przez numer miejski z dyżurnym skutkuje w większości odpowiedzią: "proszę dzwonić na 112", jakby po drugiej stronie formalności były ważniejsze od konieczności interwencji. Wiele komend policji celowo publikuje bezpośrednie numery dyżurnego lub komisariatów, żeby lepiej pomagać lokalnej społeczności. Jelenia Góra żyje jednak po swojemu i w sposób sformalizowany. Zresztą, niemała w tym rola Prezydenta Miasta, który może dokonać dodatkowych uzgodnień z policją, aby interwencje odbywały się w trybie uproszczonym, co oznacza szybciej, skuteczniej i bezpieczniej dla potrzeby, w celu której wzywa się patrol
SM jest od spraw porządkowych, od bijatyk są orły z Policji.
Nieudacznicy ze straży wiejskiej tylko na kierowcach żerują. A tam gdzie powinni być to ich nie ma, bo ich porządek nie interesuje tylko kasa.
Święta prawda!!! Idą po najłatwiejszej lini oporu, czyli uprzykrzanie życia kierowcom. Odholowali mnie raz samochód że niby "wrak" a stał w tym miejscu tylko kilka dni. Myślałem że ukradli a tu okazało się że był na parkingu płatnym używanym przez Straż Miejską. Oddali za opłatą 500 złotych plus za parking .
Łużniak nad służbami już nie panuje. SM i Policja nic nie robią w zakresie ogólnie przyjętego porządku. SM powinna zamiast pensji dostawać w nagrodę swoje żółte kartki. Ścisłe centrum miasta z rynkiem stało się jednym wielkim parkingiem. Zaznaczam że w tym obszarze mogą się poruszać tylko wybrane pojazdy. Jak widać mamy bogaty budżet w mieście a więc po co SM ma się męczyć z wystawianiem mandatów. Wuskostrada zanim zostanie skończona będzie musiała być już remontowana. Większość kamieni jest nie stabilna a kobiety jak łamały obcasy tak będą je łamać. SM potrafi tylko świętować i brać pensje pierwszego. Świeradów miał racje że ich zlikwidował. Przynajmniej mają oszczędności. Panie Łużniak wezwać jednego i drugiego komendanta i postawić im warunki na jakich utrzymują w mieście porządek.
To prawda tzw deptak to trzeba uważać aby któryś kierowca nie potrącił, SM nawet jak tam jest to nie reaguje. Auta zaparkowane na chodnikach nikt nie reaguje. To miasto naprawdę jedna porażka....
Straż miejska tylko jest z nazwy. Nie wykonuje swoich obowiązków bo i tak pensja jest. Oni są na pokaz i gora nic nie robi z tym. Ordery to owszem. Ciągle słychać że brak ludzi A do orderow to ledwo się w teatrze mieszczą.
I co za reakcja ??? Poprosiłem panią i pana strazaczkow żeby zainteresowały się autem które wystawało na pół jezdni koło fryzjera Marysieńka I co? Dostałem żółta kartkę bo pokazałem żeby coś zrobili, taki efekt tylko ich ….
Tych sluzb wogole nie powinno być nic nie robią tylko kasa idzie na darmozjadów , szkoda pieniędzy , lekceważą wezwania robią co chcą jadą kiedy chcą , biegną tylko tam gdzie można kasę zbić z mandatu , do żadnej innej interwencji ciężko im się ruszyć więc po co oni , mandaty może wystawiać policja , strać miejska jest wogole nie potrzebna , bawi mnie to jak latem latają dronami nad kominami ,gdzie latem nie palimy w piecach , śmiechu warte
Zawsze mówiłem że do likwidacji.
Strażnicy miejscy tak się wystraszyli agresywnego kierowcy, że nie mieli czasu na interwencję, gdyż w tym czasie zmieniali pampersa.
Boją się też psich kup i winnych takiego stanu rzeczy.
Ty misiek to od psów się.......