Informacja Marszałka Dolnego Śląska dotycząca przejęcia przez Samorząd Województwa linii kolejowej nr 283 z Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego, w ciągu której znajduje się słynny most nad Jeziorem Pilchowickim.
Linia kolejowa nr 283 z Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego, która przebiega przez most nad Jeziorem Pilchowickim, zostanie przejęta przez Samorząd Dolnego Śląska. To ważna część naszego wielkiego projektu rewitalizacji nieczynnych szlaków kolejowych i przywracania na nich połączeń pasażerskich.
Nieczynną linią nr 283 zarządza obecnie PKP PLK, a nieruchomości w jej obrębie są własnością PKP S.A. Jako samorząd województwa złożyliśmy niezbędne do przejęcia linii dokumenty w obu państwowych instytucjach kolejowych. Aby linia została przekazana samorządowi Dolnego Śląska, PKP PLK i PKP S.A. muszą wypracować między sobą kwestie formalno-prawne, a następnie zgodę na przekazanie linii samorządowi musi wydać Minister Infrastruktury. Oczekujemy, że stanie się to w bliskiej przyszłości, o co sukcesywnie zabiegamy. Jednocześnie już teraz jesteśmy gotowi przejąć od PKP PLK zarządzanie linią nr 283 pod pewnymi warunkami, aby rozpocząć przygotowanie jej do rewitalizacji.
Za zaangażowanie w nasz samorządowy projekt przejmowania linii kolejowych od państwa serdecznie dziękuję Patrykowi Wildowi, radnemu województwa dolnośląskiego oraz Tymoteuszowi Myrdzie, członkowi zarządu województwa odpowiedzialnemu za infrastrukturę kolejową.
Rozwój kolei na Dolnym Śląsku jest naszym priorytetem. Linia z Jeleniej Góry przez Wleń do Lwówka Śląskiego jest niezwykle malownicza i to po niej w przyszłości pojadą pociągi Kolei Dolnośląskich.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przed czasem "wielkich przemian" ustrojowych w Polsce, PKP były jednym scalonym przewoźnikiem. Fakt, że podróże nie były czasem komfortowe, ale wszystko należało do jednego państwowego zarządu. Później nastał czas Balcerowicza i prywatyzacji. Kolesiostwo z dawnych służb i dygnitarze różnych szczebli zdechłej hydry jaką była PZPR, zabrali się za rozkradanie majątku państwowego i tworzenie spółek i "córek spółek", tychże spółek, oraz fili "córek spółek" kolejnych pod spółek, co nie ominęło również PKP. W ten sposób powstało pełno niezależnych od siebie decyzyjnie tworów, które wprowadziły ogólny chaos i bałagan na kolejach. Tory zaczęły należeć do spółki pana prezesa (dawnego towarzysza) takiego, a lokomotywy do spółki pana prezesa (dawnego agenta) siakiego. W czasie panowania tego burdelu, zaczęły upadać połączenia kolejowe, linie zaczęły być likwidowane, a infrastruktura potrzebna niegdyś do ich funkcjonowania rozkradana. Teraz aby przywrócić jako taki stan zniszczonych linii kolejowych w naszym regionie, muszą się dogadywać PKP PLK Z PKP S.A. przy zaangażowaniu prawników, mediatorów strategicznych, itd. itd. Tylko dlatego, że na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, trzeba było niszczyć struktury i rozbijać coś co stanowiło jeden wspólny organizm
YouTube film "Pozdrowienia z Lwówka" na kanale Alojzy Krzywonos MK
Nieeeeeeee! Tylko nie kolej do Lwów ka DLA! Nieeeeeeee!
ale do lwufka? a po co to komu?
To Ty nic nie słyszałeś? Torami kolejowymi będę dostarczać wodę do swojej hacjendy, a żeby to uczynić muszę mieć wyremontowaną linię kolejową od Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego. Inaczej stracę dotacje z UE w wysokości 0,01 zł.
https://wolnemedia.net/w-rzadow-po-psl-zlikwidowano-3000-km-sieci-kolejowej/ Za rządów PO zlikwidowano 3000 km sieci kolejowej Na początku transformacji ustrojowej Polska posiadała jedną z bardziej rozbudowanych sieci kolejowych w Europie. W 1990 r. nasz kraj był opleciony 26 tysiącami kilometrów torów kolejowych. Zarządcy III RP szybko uznali jednak, że taka sieć jest niepotrzebna i zaczęli jej stopniową likwidację. Proces ten nabrał tempa po przejęciu władzy przez PO-PSL. Wówczas to podjęto decyzję o likwidacji aż 3 tys. km połączeń. Efekt jest taki, że całkowita długość sieci zmniejszyła się do ok. 18,5 tys. km (2016), co jest ewenementem na skalę świata. W 1990 roku na terytorium Polski funkcjonowała sieć kolejowa o łącznej długości ok. 26 tys. kilometrów. To oznacza, że statystycznie na 1 km/2 powierzchni naszego kraju przypadało 0,083 km torów kolejowych. W kolejnych latach decyzje w zakresie stopniowej likwidacji sieci kolejowej w Polsce spowodowały, że całkowita długość eksploatowanych torów zmniejszyła się do poziomu ok. 18,5 tys. kilometrów (na 1 km/2 przypada już tylko ok. 0,059 km torów). W Niemczech funkcjonuje 43,5 tys. kilometrów sieci kolejowych (dane za 2014 rok). To oznacza, że na 1 km/2 niemieckiego terytorium przypada 0,120 km torów, czyli dwa razy więcej niż w Polsce. Mimo to nikt zza Odrą nie planował masowej likwidacji sieci kolejowej. W kontekście powyższego warto przypomnieć, że w czasach kiedy krajem rządziła koalicja PO-PSL, państwowa spółka odpowiadająca za zarządzanie siecią kolei w Polsce (tj. PKP Polskie Linie Kolejowe) wynajęła międzynarodową firmę doradczą McKinsey, która miała jej podpowiedzieć jakie linie kolejowe w Polsce powinny być zlikwidowane. Rezultat tego „doradztwa” był szokujący. Wg McKinsleya zamknięte miałyby zostać tory świeżo po modernizacji, np. wyremontowany za 50 mln zł w latach 2011–2012 odcinek Lublin – Lubartów. Do wycofania z ruchu została wytypowana także linia między Piłą i Ulikowem, która stanowi część reaktywowanego we wrześniu 2012 roku połączenia z Piły do Szczecina. Ten sam los miałby spotkać tory z Olsztyna do Szczytna, który są modernizowane kosztem 188 mln zł. Jakby tego było mało na liście McKinseya znalazł się odcinek z Płocka do Sierpca, który stanowi łącznik rafinerii Orlenu z północną częścią kraju oraz linia z Małkini stanowiąca alternatywny dojazd transportów z węglem do elektrowni w Ostrołęce. Kolej miałaby także wycofać się z utrzymywania torów, m.in. do baz PGNiG w Barnówku i Rejowcu, kopalni węgla kamiennego w Bełchatowie i zakładów chemicznych w Policach. Całość transportu miałyby tam przejąć ciężarówki (sic!). Łącznie McKinsey chciało, aby w ciągu kilku lat w Polsce znikło dodatkowo 8 tys. km połączeń kolejowych! Ostatecznie PKP PLK oraz rząd Tuska nie posłuchali „ekspertów” z McKinsey’a. Zamiast likwidacji 8 tys. km podjęli oni wówczas decyzję o likwidacji 3 tys. km sieci kolejowej, co też zostało oficjalnie ujęte w strategii PKP do 2015 roku. W tym kontekście jakże inaczej brzmią zapewnienia obecnych przedstawicieli resortu Infrastruktury i Budownictwa oraz kadry zarządzającej PKP PLK, aby w najbliższym czasie wybudować aż 1,5 tys. kilometrów zupełnie nowych linii kolejowych w związku z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego. Na podstawie: Wnp.pl, GazetaPrawna.pl, NaszDziennik.pl, Rynek-kolejowy.pl Źródło: Niewygodne.info.pl https://www.prawo.pl/samorzad/transport-kolejowy-ustawa-zakaze-likwidacji-linii,364854.html
40 tonowy TIR tyle co 160000 sam. osobowych Ocena wpływu poruszania się pojazdów przekraczających dopuszczalne w Polsce naciski na oś na degradację sieci drogowej, opis systemu udzielania zezwoleń i pobierania opłat za przejazd po niedostosowanych odcinkach dróg oraz mapy obrazujące polską sieć drogową, na którą w latach 2004-2010 dopuszczone zostały pojazdy o maksymalnym nacisku 11,5 tony/oś, z zaznaczeniem odcinków niedostosowanych, na przejazd którymi niezbędne będzie uzyskanie zezwolenia i uiszczenie dodatkowej opłaty Ocena degradacyjnego wpływu pojazdów przekraczających dopuszczalne obciążenie na oś na polską sieć drogową Podczas eksploatacji nawierzchnia drogowa ulega zużyciu i zniszczeniu, na co wpływają dwa podstawowe czynniki: ruch pojazdów i klimat, z czego główną przyczynę zniszczeń stanowi pierwszy z nich. Im większa masa (ciężar) pojazdu, tym większe oddziaływanie niszczące na nawierzchnię. Liczy się zatem nie tylko natężenie (liczba pojazdów w jednostce czasu), lecz także, a kiedy przede wszystkim, ich ciężar wyrażany obciążeniem osi. W Polsce dopuszczalne obciążenie osi wynosi 100 kN (10 T).Każde zwiększenie obciążenia pojazdu ponad dopuszczalny prawem limit przynosi wymierną stratę w postaci zwiększonych i narastających uszkodzeń nawierzchni drogowej. Jeśli stan nawierzchni sieci drogowej jest dobry, to zwiększenie zniszczeń wskutek przeciążenia pojazdów jest mniejsze niż wtedy, gdy nawierzchnia jest nierówna i charakteryzuje się złym stanem technicznym. W tym wypadku dochodzi bowiem zwiększenie agresywności obciążenia pojazdem wskutek efektu oddziaływania dynamicznego. Wziąwszy pod uwagę stan dróg w Polsce trzeba wyraźnie stwierdzić, że pojazdy o ponadnormatywnym obciążeniu przynoszą znacznie większe szkody niż w krajach Europy Zachodniej. Efektem jest dalsze pogarszanie stanu nawierzchni. W rezultacie dopuszczenie większego limitu obciążenia, które miało przynieść pożytek przewoźnikowi, działa przeciwko niemu, przyczyniając się do pogorszenia stanu nawierzchni, który staje się rzeczywistym zagrożeniem bezpieczeństwa ruchu. Nawierzchnia drogowa nie jest niszczona przez samochody osobowe z obciążeniem osi rzędu 5 kN (0,5 T), lecz przez samochody ciężarowe. Niszczące działanie pojazdu na nawierzchnię rośnie w funkcji potęgowej obciążenia. Z powszechnie przyjmowanego prawa czwartej potęgi wynika, że przejazd jednego samochodu ciężarowego normatywnego 100 kN/oś wywiera taki wpływ na nawierzchnię, jak przejazd 160 tys. samochodów osobowych. Natomiast pojazd ciężarowy o nacisku dwukrotnie większym – 200 kN/oś – powoduje 16-krotnie większe zniszczenie nawierzchni. https://www.rynekinfrastruktury.pl/mobile/czynniki-wplywajace-na-trwalosc-nawierzchni-asfaltowych-73797.html
40 tonowy TIR tyle co 160000 sam. osobowych Ocena wpływu poruszania się pojazdów przekraczających dopuszczalne w Polsce naciski na oś na degradację sieci drogowej, opis systemu udzielania zezwoleń i pobierania opłat za przejazd po niedostosowanych odcinkach dróg oraz mapy obrazujące polską sieć drogową, na którą w latach 2004-2010 dopuszczone zostały pojazdy o maksymalnym nacisku 11,5 tony/oś, z zaznaczeniem odcinków niedostosowanych, na przejazd którymi niezbędne będzie uzyskanie zezwolenia i uiszczenie dodatkowej opłaty Ocena degradacyjnego wpływu pojazdów przekraczających dopuszczalne obciążenie na oś na polską sieć drogową Podczas eksploatacji nawierzchnia drogowa ulega zużyciu i zniszczeniu, na co wpływają dwa podstawowe czynniki: ruch pojazdów i klimat, z czego główną przyczynę zniszczeń stanowi pierwszy z nich. Im większa masa (ciężar) pojazdu, tym większe oddziaływanie niszczące na nawierzchnię. Liczy się zatem nie tylko natężenie (liczba pojazdów w jednostce czasu), lecz także, a kiedy przede wszystkim, ich ciężar wyrażany obciążeniem osi. W Polsce dopuszczalne obciążenie osi wynosi 100 kN (10 T).Każde zwiększenie obciążenia pojazdu ponad dopuszczalny prawem limit przynosi wymierną stratę w postaci zwiększonych i narastających uszkodzeń nawierzchni drogowej. Jeśli stan nawierzchni sieci drogowej jest dobry, to zwiększenie zniszczeń wskutek przeciążenia pojazdów jest mniejsze niż wtedy, gdy nawierzchnia jest nierówna i charakteryzuje się złym stanem technicznym. W tym wypadku dochodzi bowiem zwiększenie agresywności obciążenia pojazdem wskutek efektu oddziaływania dynamicznego. Wziąwszy pod uwagę stan dróg w Polsce trzeba wyraźnie stwierdzić, że pojazdy o ponadnormatywnym obciążeniu przynoszą znacznie większe szkody niż w krajach Europy Zachodniej. Efektem jest dalsze pogarszanie stanu nawierzchni. W rezultacie dopuszczenie większego limitu obciążenia, które miało przynieść pożytek przewoźnikowi, działa przeciwko niemu, przyczyniając się do pogorszenia stanu nawierzchni, który staje się rzeczywistym zagrożeniem bezpieczeństwa ruchu. Nawierzchnia drogowa nie jest niszczona przez samochody osobowe z obciążeniem osi rzędu 5 kN (0,5 T), lecz przez samochody ciężarowe. Niszczące działanie pojazdu na nawierzchnię rośnie w funkcji potęgowej obciążenia. Z powszechnie przyjmowanego prawa czwartej potęgi wynika, że przejazd jednego samochodu ciężarowego normatywnego 100 kN/oś wywiera taki wpływ na nawierzchnię, jak przejazd 160 tys. samochodów osobowych. Natomiast pojazd ciężarowy o nacisku dwukrotnie większym – 200 kN/oś – powoduje 16-krotnie większe zniszczenie nawierzchni. https://www.rynekinfrastruktury.pl/mobile/czynniki-wplywajace-na-trwalosc-nawierzchni-asfaltowych-73797.html
Przed czasem "wielkich przemian" ustrojowych w Polsce, PKP były jednym scalonym przewoźnikiem. Fakt, że podróże nie były czasem komfortowe, ale wszystko należało do jednego państwowego zarządu. Później nastał czas Balcerowicza i prywatyzacji. Kolesiostwo z dawnych służb i dygnitarze różnych szczebli zdechłej hydry jaką była PZPR, zabrali się za rozkradanie majątku państwowego i tworzenie spółek i "córek spółek", tychże spółek, oraz fili "córek spółek" kolejnych pod spółek, co nie ominęło również PKP. W ten sposób powstało pełno niezależnych od siebie decyzyjnie tworów, które wprowadziły ogólny chaos i bałagan na kolejach. Tory zaczęły należeć do spółki pana prezesa (dawnego towarzysza) takiego, a lokomotywy do spółki pana prezesa (dawnego agenta) siakiego. W czasie panowania tego burdelu, zaczęły upadać połączenia kolejowe, linie zaczęły być likwidowane, a infrastruktura potrzebna niegdyś do ich funkcjonowania rozkradana. Teraz aby przywrócić jako taki stan zniszczonych linii kolejowych w naszym regionie, muszą się dogadywać PKP PLK Z PKP S.A. przy zaangażowaniu prawników, mediatorów strategicznych, itd. itd. Tylko dlatego, że na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, trzeba było niszczyć struktury i rozbijać coś co stanowiło jeden wspólny organizm
YouTube film "Pozdrowienia z Lwówka" na kanale Alojzy Krzywonos MK
Nieeeeeeee! Tylko nie kolej do Lwów ka DLA! Nieeeeeeee!