Wyłącznie u kogoś, kto w ciągu dnia jest w domu, ponieważ to maleństwo musi być pod stałą kontrolą!
Dostaliśmy zgłoszenie dotyczące psa, który w stanie agonalnym leżał na podwórku zgłaszających. Czyj jest pies? Sąsiada. Ale sąsiad nie pojedzie do weterynarza. Bo? Bo nie mają paliwa, bo nie mają pieniędzy, powodów było lub mogło być wiele. Ale ten pies umiera! I potrzebuje natychmiastowej pomocy!
Według świadków zdarzenia, właścicieli psa i zgłaszających interwencję, od 10 do 17 szukano pomocy wszędzie! Dwa razy zjawiły się służby miasta, w których obowiązku leżało udzielenie pomocy zwierzęciu, którego stan zagraża jego życiu! Według Ustawy o Ochronie Zwierząt: " W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia." Bezwzględnie.
Buenie jednak nie pozostawiono szansy. Według zeznań świadków stwierdzono tylko ( i aż! ), że pies ma parwowirozę i umrze. Po czym odjechano. O 19 wysłaliśmy na miejsce Pogotowie Weterynaryjne 4 Łapy. Zrobiono testy na parwowirozę - wynik ujemny. Żadne objawy też na parwowirozę nie wskazywały. Nie było rozwolnienia, nie było wymiotów, nie było krwi. Z pyska Bueny toczyła się ropa i ślina, sunia nie mogła otwierać pyska, nie mogła też spożywać pokarmu ani napić się wody. Cały pysk, przełyk, nos i jama ustna uległy poparzeniu. Sunia prawdopodobnie połknęła rozcieńczony, żrący środek czystości, który wypalił jej ciało od wewnątrz i zewnątrz. Stąd ślina i piana, stąd sącząca się ropa, rana na pysku i brak możliwości spożywania pokarmu.
Potężne odwodnienie w przypadku tak młodego psa to rzeczywiście rychła śmierć. Dostała kroplówkę i odpowiednie zastrzyki, aby przytrzymać ją przy życiu do dnia następnego, a potem podejmować kolejne decyzje. Sunia przeżyła noc. Dziś właściciele zawieźli sunię na kolejną dawkę leków i kroplówek. Podpisali także protokół dobrowolnego zrzeczenia się psa na rzecz naszej Fundacji, dzięki czemu szybko rozpoczęliśmy leczenie suni. Szanse na przeżycie wynoszą 50%.
Od jutra kolejne porcje kroplówek i leków.
Kolejny raz prosimy o pomoc finansową! Od wczoraj do dziś uzbierało się już 300 zł do opłacenia życia suni. Kwoty jednak będą wzrastać z każdą wizytą.
Fundacja MONDO CANE – Inspektorat Jelenia Góra
ul. Grodziska 13, 96-321 Żabia Wola
konto Bank Pekao S.A.
31 1240 6348 1111 0010 4975 2491
pay pal: [email protected]
Z dopiskiem w tytule”Dla Bueny"
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziś rozmawiałam przez telefon z Nikolą Nycek wolontariuszką z fundacji i szczerze jestem w szoku .Interesuje mnie los i zdrowie psa ,którego wychowywałam i troszczyłam się o jej wczesne szczenięce życie i jedyne co usłyszałam to salwa oskarżeń że to moja wina bo oddałam szczeniaka i dopuściłam do rozrodu mojej suczki .Odnoszę wrażenie że fundacja nie widzi problemu w zachowaniu tego łosia ,a mało tego na kolejne pytanie jakie zadałam tej "gówniarze" odnośnie drugiego psa ,który się tam znajduje czemu nie został im zabrany otrzymałam odpowiedź że to sąsiedzi gadają bzdury ,a pies omyłkowo napił się środka czystości....Nikt mi nie powie że psiak się czegoś napił .Wiele razy myjąc podłogę zostawiałam wiadro z ajaxem i żadne z moich szczeniąt nie ruszyło wody mimo swojego zainteresowania zaglądały do środka prychając i potrząsając głową a tu niby wypiła świadomie?Do kogo kur...wy to mówicie barany jedne ????To że zamykał psa w łazience i tłukł do oporu to też wymysł sąsiadów???? Albo ktoś z tej fundacji to znajomek tego idioty ,albo oni sami nie wiedzą jak powinno się pomagać psu .Wpłaty za pomoc trafiają na ich konto i podobno na fb udostępniając kto ile wpłacił Mojej niestety nie widać ,ale już nie chodzi o to .Oddała bym za nią każdą kwote .Jak napisałam że chce ją odzyskać i jestem w stanie to zrobić to otrzymałam odpowiedź że to źle wpłynie na jej psychikę gdy wróci do matki ....Nie wiem o co tu chodzi ,ale zamiast oskarżać straż i policje ,ktoś powinien dobrać się do tyłka tym gnojką którzy tam pracują .Ok chwała im za to że walczą o jej życie i za to naprawdę jestem wdzięczna ,ale jest tyle negatywnych zachowań że naprawdę nie tędy droga ....bronić takiego śmiecia jeszcze ,a później się dziwią że tyle nieszczęść jak ludzi nie ponoszą kary za podobne okrucieństwa
Teraz to bez znaczenia, czy pies konał w domu czy na podwórku.Kat pozostaje katem.Żałuję,że po pierwszym zdarzeniu,gdy Buena a wcześniej Layla,miała opuchnięty pyszczek po rzekomo wypadającym zębie,że wtedy jej nie zabrałem nawet siłą.Ja bym chciał,aby ten szmaciarz poniósł zasłużoną karę.
Jestem osobą która udzielała pomocy małej.Chciałam sprostować to co napisano w artykule.To prawda,pies był w bardzo złym stanie jak jego juz była właścicielka przyszła z nią do mnie.Nieprawdą zaś jest to,że piesek w stanie agonalnym leżał na podwórku.Cały czas przebywał w domu dlatego tak trudno nam było stwierdzić kiedy tak naprawdę pies zaczął zle sie czuć.Tylko przypadek pozwolił nam zauważyć zły stan psa i zareagować.
Niestety nie znam jego adresu ,gdy oddawałam mu sunie przyjechał na cpn do Podgórzyna .Wczoraj dostałam wiadomość od dziewczyny ,która wiedziała skąd i od kogo psa i napisała do mnie szczegółowo opisując to co ta bestia robiła z psiakiem.On jeździ audi a3 czarną .Myślę że nie będzie trudno go znaleźć w Maciejowej .Blondyn średniego wzrostu z pociągłą twarzą .Ona czarna i sprawia wrażenie lekko zlęknionej .
Wystarczy numer posesji ! Kulturarnie i spokojnie wytłumacze zwyrodniałej bestii, i z tak sie nie postępuje! Razem okiełznajmy tego zwyrodnialca! Proszę!!!!
Mi wystarczy numer posesji, i spokojnie, kulturarnie wytłumacze mu iż tak się nie postepuje. To zwyrodnialec! Takim mendom trzeba uświadomić pewnwe sprawy!!!
Jestem właśnie po konsultacji z adwokatem .Ja nie znam tego gościa tyle co oddałam mu tą sunie .Wydawał się ok ,ale jedyne co możemy zrobić żeby załatwić tą mende to zeznania sąsiadów .Jeśli ktoś z was wie o tym co robi ten drań proszę kontaktujcie się ze mną .Zeznania świadków wystarczą żeby dostał nawet wyrok w zawieszeniu i dożywotni zakaz posiadania zwierząt.
Podaj prosze przynajmniej numer domu! Moze uda uratowac sie zycie jakiegos psiaka!
Na moje nieszczęście jestem jego sąsiadem.Znam go z imienia i nazwiska, znam jego pannę i jego autko.
Trzeba sie przejechac do Maciejowej i... wytlumaczyc komus, iz tak sie nie robi... Adres zwyrodnialca by sie przydal.
Znam właścicieli tej suni i aż mną trzęsie na ich widok.Psinka była taka wesoła i pogodna a oni po prostu ją chcieli zabić.Dla mnie to była ewidentna próba zabicia,pozbycia się psa.Nie wierzę,że sama spożyła płyn,który doprowadził ją do takiego stanu.Teoria na ten temat moja i pozostałych sąsiadów jest zupełnie inna.
Jestem twardym facetem, ale poplakakem sie jak dzieciak... Tylko cierpienie innych wyciska lzy z moich oczu.
Dziś rozmawiałam przez telefon z Nikolą Nycek wolontariuszką z fundacji i szczerze jestem w szoku .Interesuje mnie los i zdrowie psa ,którego wychowywałam i troszczyłam się o jej wczesne szczenięce życie i jedyne co usłyszałam to salwa oskarżeń że to moja wina bo oddałam szczeniaka i dopuściłam do rozrodu mojej suczki .Odnoszę wrażenie że fundacja nie widzi problemu w zachowaniu tego łosia ,a mało tego na kolejne pytanie jakie zadałam tej "gówniarze" odnośnie drugiego psa ,który się tam znajduje czemu nie został im zabrany otrzymałam odpowiedź że to sąsiedzi gadają bzdury ,a pies omyłkowo napił się środka czystości....Nikt mi nie powie że psiak się czegoś napił .Wiele razy myjąc podłogę zostawiałam wiadro z ajaxem i żadne z moich szczeniąt nie ruszyło wody mimo swojego zainteresowania zaglądały do środka prychając i potrząsając głową a tu niby wypiła świadomie?Do kogo kur...wy to mówicie barany jedne ????To że zamykał psa w łazience i tłukł do oporu to też wymysł sąsiadów???? Albo ktoś z tej fundacji to znajomek tego idioty ,albo oni sami nie wiedzą jak powinno się pomagać psu .Wpłaty za pomoc trafiają na ich konto i podobno na fb udostępniając kto ile wpłacił Mojej niestety nie widać ,ale już nie chodzi o to .Oddała bym za nią każdą kwote .Jak napisałam że chce ją odzyskać i jestem w stanie to zrobić to otrzymałam odpowiedź że to źle wpłynie na jej psychikę gdy wróci do matki ....Nie wiem o co tu chodzi ,ale zamiast oskarżać straż i policje ,ktoś powinien dobrać się do tyłka tym gnojką którzy tam pracują .Ok chwała im za to że walczą o jej życie i za to naprawdę jestem wdzięczna ,ale jest tyle negatywnych zachowań że naprawdę nie tędy droga ....bronić takiego śmiecia jeszcze ,a później się dziwią że tyle nieszczęść jak ludzi nie ponoszą kary za podobne okrucieństwa
Teraz to bez znaczenia, czy pies konał w domu czy na podwórku.Kat pozostaje katem.Żałuję,że po pierwszym zdarzeniu,gdy Buena a wcześniej Layla,miała opuchnięty pyszczek po rzekomo wypadającym zębie,że wtedy jej nie zabrałem nawet siłą.Ja bym chciał,aby ten szmaciarz poniósł zasłużoną karę.
Jestem osobą która udzielała pomocy małej.Chciałam sprostować to co napisano w artykule.To prawda,pies był w bardzo złym stanie jak jego juz była właścicielka przyszła z nią do mnie.Nieprawdą zaś jest to,że piesek w stanie agonalnym leżał na podwórku.Cały czas przebywał w domu dlatego tak trudno nam było stwierdzić kiedy tak naprawdę pies zaczął zle sie czuć.Tylko przypadek pozwolił nam zauważyć zły stan psa i zareagować.