Reklama

Pierwsza porażka kowarskiej Olimpii (skrót video)

14/09/2015 10:59

Nie można było przegapić takiego pojedynku. Wicelider i lider, dwie niepokonane do tej pory drużyny w IV Lidze, a do tego dwie najskuteczniejsze ekipy (przed VI kolejką). Bezapelacyjnie hit weekendu na dolnośląskich boiskach, chociaż takie mecze często okazują się pułapką, ponieważ rywale boją się odsłonić, by nie nadziać się na szybki cios przeciwnika.

 

Tym razem na szczęście tak nie było. Licznie zgromadzona publiczność nie musiała z nudów przeglądać internetu w telefonie, ani myśleć – już iść do domu, czy jeszcze poczekać? Pierwsi konkretniej zaatakowali goście i już w 8. minucie przyniosło to efekt w postaci ładnej bramki Daniela Gałacha, który zresztą przez cały mecz (do momentu zmiany) był jedną z aktywniejszych postaci na boisku. Gospodarze nie zamierzali godzić się na taki stan rzeczy i od tego moment to podopieczni trenera Drączkowskiego zaczęli sobie śmielej poczynać. Dopięli, a raczej prawie dopięli swego w 23. minucie, gdy szarżującego Kamila Pyzłowskiego w polu karnym faulował Marcin Smoczyk (za co otrzymał żółtą kartkę i niewiele brakowało, aby chwilę później utrzymał kolejną karę od arbitra, ale skończyło się na upomnieniu)... ale Łukasz Deneka z rzutu karnego nie trafił w światło bramki. W dalszej części zawodów aktywniejsi byli wciąż gospodarze, co obrazują przedstawione poniżej statystki. Szczególnie w drugiej połowie piłkarze Sokoła wysoko starali się odbierać piłkę i nieźle im to wychodziło, w dodatku tworzyli bardzo dogodne sytuacje bramkowe, ale albo mieli problem ze skutecznością, albo zbyt długo zwlekali z oddaniem strzału. Wszystko zmieniło się w ostatnich dziesięciu minutach meczu. Najpierw Mateusz Kraiński zagrał piłkę ręką, a następnie gwizdek arbitra ogłosił wszystkim zgromadzonym, że gospodarze staną przed kolejną szansą z jedenastu metrów. Tym razem do piłki podszedł Kamil Suppan i nie tylko trafił w światło bramki, ale przy okazji oszukał dobrze spisującego się tego dnia bramkarza gości i wyrównał stan rywalizacji. Ledwo kibice miejscowej ekipy skończyli cieszyć się z bramki, a już chwilę później Sokół przeprowadził kolejną groźną sytuację; Kamil Pyzłowski podał do Filipa Bienkiewicza, który ustalił rezultat na 2:1. W tym przypadku można też chyba mówić o lekkim szczęściu, ponieważ strzelec drugiej bramki, od razu po jej zdobyciu, wezwany został do zmiany, co oznacza najprawdopodobniej, że zmiana ta była przygotowana jeszcze zanim trafił do siatki (z tą zmianą wyszło przy okazji trochę zamieszania – arbiter obawiał się, że zawodnik będzie powoli opuszczał boisko grając na czas i nakazał mu zejście po przeciwnej w stosunku do ławek rezerwowych stronie, a następnie poganiał piłkarza, aby ten szybko obszedł plac i udał się na ławkę rezerwowych).

Reklama

Więcej bramek kibice już nie zobaczyli, skończyło się na wyniku 2:1, co oznacza zmianę lidera w IV Lidze dolnośląskiej. Zwycięstwo Sokoła trzeba chyba uznać za zasłużone, co pokazują statystyki strzałów (choć w kilku przypadkach nie miały one prawa zaskoczyć golkipera gości). Gospodarze stworzyli więcej okazji do zdobycia bramki i tylko problem ze skutecznością (lub dobrze dysponowany Kazakov w bramce Kowar) kazał im tak długo czekać na gole. Mecz godny miana hitu kolejki, a najprzyjemniej oglądało się grę Daniela Gałacha, który był kluczem do wszystkich akcji ofensywnych Olimpii, pokazał przy tym próbkę umiejętności technicznych (krótki fragment na końcu materiału wideo) i strzelił bramkę na 0:1. Po stronie gospodarzy jednym z aktywniejszych piłkarzy był Kamil Pyzłowski – wypracował pierwszy rzut karny dla Wielkiej Lipy, asystował przy golu na 2:1, kilka razy zagroził osobiście bramce Olimpii i statystycznie był najgroźniejszym piłkarzem na boisku.

A już za tydzień Olimpia poszuka zwycięstwa w starciu ze Szczedrzykowicami na swoim terenie, natomiast Sokół będzie próbował uciekać przed Kowarami, odlatując na pojedynek do Strzegomia.

Reklama

SOKÓŁ WIELKA LIPA  – OLIMPIA KOWARY

  7 strzały celne  3

 8 strzały niecelne 3

1 strzały zablokowane 1

3  rzuty rożne  3

13  faule  11

SOKÓŁ WIELKA LIPA: czerwone stroje

OLIMPIA KOWARY: zielone stroje

 

autor : Marcin Zwierzyński

źródło : http://dolpilka.pl

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    telewidz - niezalogowany 2015-09-14 14:07:17

    muzyka beznadziejna...realizacja tez blisko dna jak na dwie kamerki....pomysł fajny ale totalna klapa jesli chodzi o wykonanie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości