Za nami piąty dzień poszukiwań zaginionego 3,5 letniego Kacpra Błażejowskiego. Prowadzona od poniedziałku akcja poszukiwawcza zaginionego w Nowogrodźcu chłopca na razie nie przynosi rezultatów. Mimo znacznych sił i środków zaangażowanych w jej prowadzenie dziecka nie udało się odnaleźć.
Policja cały czas weryfikuje wszystkie napływające informacje, które mogą przyczynić się do odnalezienia Kacperka. 3,5-latek ostatni raz widziany był na ogródkach działkowych w Nowogrodźcu, gdzie przebywał wraz z ojcem i jego kolegą. Chłopiec jeździł na rowerku i w pewnym momencie zniknął ojcu z pola widzenia. Wówczas rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę poszukiwania.
W środę ojciec dziecka został przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej w Bolesławcu, gdzie usłyszał zarzut z artykułu 160 kodeksu karnego:
§ 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4. Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
Mężczyzna po usłyszeniu zarzutów został przewieziony bezpośrednio do aresztu, gdyż wcześniej był poszukiwany przez wymiar sprawiedliwości. Śledczy przesłuchali także matkę dziecka i mężczyznę, z którym ojciec spożywał alkohol.
Jak na razie nie natrafiono na żaden ślad. Jedną z bardziej prawdopodobnych wersji jest ta, iż dziecko wpadło do rzeki. Mundurowi nie wykluczają jednak innych scenariuszy.
Wczoraj płetwonurkowie przeczesywali koryto Kwisy i jej brzegi na kilkukilometrowym odcinku między Parzycami i Osiecznicą pod Nowogrodźcem.
Rysopis zaginionego dziecka
Zaginął:
KACPER BŁAŻEJOWSKI, LAT 3,5
MIESZKANIEC NOWOGRODŹCA
POWIAT BOLESŁAWIECKI
WOJEWÓDZTWO DOLNOŚLĄSKIE
Funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu otrzymali zgłoszenie o zaginięciu dziecka przed godz. 19.00 w dniu 27 kwietnia 2020 roku.
Chłopiec był ubrany w czarne spodnie typu bojówki, koszulkę w poziome pasy biało-czerwone z nadrukiem głowy Myszki Miki oraz szare sportowe buty.
Osoby znające miejsce pobytu dziecka lub posiadające informacje, które mogą pomóc w ustaleniu jego miejsca pobytu proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Bolesławcu na numer telefonu 75 6496 200 lub 201. – apeluje asp.szt.A.Kublik-Rościszewska, KPP Bolesławiec
źródło : http://lwowecki.info
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może ten chłopczyk wcale nie wpadł do rzeki. Nie wiadomo kiedy ojciec sie zorientowal ze syna nie maw poblizu. Moze wyjechal poza teren działek na tym rowerku. Skoro ojciec zajęty byl spozywaniem alkoholu to byc moze dlugi czas nie interesowal się synem a chlopiec mogl w tym czasie opuscic teren dzialek. Tragedia naprawde. No ale tak to juz jest w rodzinach wielodzietnych.
A w czym wielodzietni są gorsi? Pomyśl nim coś napiszesz Jestem z wielodzietnej rodziny i skoczylibysmy za sobą w ogień zawsze jeden drugiemu pomagał choć w dzieciństwie byliśmy biedni i ludzie dawali nam to odczuć Traktowali nas za ten gorszy sort lecz wychowała nas Matka uczciwie i z miłością i jestem z tego dumna A Ci jedyny to szklanki wody mamie nie podadzą taka różnica.
To świetne , tak wyjechał sobie rowerkiem i skrótami pojechał w kierunku autostrady , tam się rozpędził do maximum i niepostrzeżenie pognał do Niemiec. Tak naprawdę niech Policja przyciśnie do muru tego "ojca" i w końcu powie komu oddał swojego syna . To niemożliwe aby przy użyciu tylu sił i środków przez kilka dni nie można było znależć chłopca. Przy tym woda w rzece jest wyjątkowo czysta i płytka , rowerek też nie jest igłą .
Tatusiek wszystkiego chyba nie powiedział
Śledzę sprawę od początku i powiem Wam ,że media zrobiły tej rodzinie wiele krzywdy. Słuchałam wypowiedzi sąsiadów. Chłopczyk był oczkiem w głowie rodziców. Tak Matka ,jak i Ojciec często bawili się z dziećmi pod domem A mały chodził za ojcem wszędzie. 07 promila to efekt jednego piwa. Nie uwierzę, że żadne z Was nie wypije 1 piwa na grillu ,czy dłubiąc coś na działce. To, że facet kradł złom I za to miał wyrok ,to inna inszość. Weźcie pod uwagę, że osławione 500+ jest od niedawna. A sądy bardzo długo działają... Tym czasem utrzymanie dużej rodziny z jednej pensji ,nie jest proste. :-( To sobie facet tym złomem,,dorabiał". Nie mówię, że to dobre. Mówię, że dla dzieci czasem robimy co tylko się da. Po historii z Waśniewską I z tym gościem, który zabił synka w Grodzisku ,na każdego rodzica, któremu zginęło dziecko patrzy się bykiem A to może cholernie kogoś skrzywdzić. Kolejna sprawa- media wciąż piszą o rowerku. Tym czasem chłopczyk jeździł na nim wcześniej. Potem pojechali do domu coś zjeść, a potem wrócili na działkę ,bez roweru. Policja już to zdementowała. Ojciec z kolegą rąbali drewno, mały się bawił. Moim zdaniem ktoś Go porwał ,a jeśli rzeczywiscie wpadł do wody ,to może piłka Mu uciekła i chciał sięgnąć? Mam Koleżankę na miejscu ,która ma info z pewnej ręki i najgorsze jest to , że psy ( A było ich wiele) nie podjęły tropu! Ani nad rzekę ,ani w kierunku drogi głównej! TAM MUSIAŁ KTOŚ BYĆ!!! Ktoś, kto czekał I skorzystał z okazji :-(((
Może ten chłopczyk wcale nie wpadł do rzeki. Nie wiadomo kiedy ojciec sie zorientowal ze syna nie maw poblizu. Moze wyjechal poza teren działek na tym rowerku. Skoro ojciec zajęty byl spozywaniem alkoholu to byc moze dlugi czas nie interesowal się synem a chlopiec mogl w tym czasie opuscic teren dzialek. Tragedia naprawde. No ale tak to juz jest w rodzinach wielodzietnych.
A w czym wielodzietni są gorsi? Pomyśl nim coś napiszesz Jestem z wielodzietnej rodziny i skoczylibysmy za sobą w ogień zawsze jeden drugiemu pomagał choć w dzieciństwie byliśmy biedni i ludzie dawali nam to odczuć Traktowali nas za ten gorszy sort lecz wychowała nas Matka uczciwie i z miłością i jestem z tego dumna A Ci jedyny to szklanki wody mamie nie podadzą taka różnica.
To świetne , tak wyjechał sobie rowerkiem i skrótami pojechał w kierunku autostrady , tam się rozpędził do maximum i niepostrzeżenie pognał do Niemiec. Tak naprawdę niech Policja przyciśnie do muru tego "ojca" i w końcu powie komu oddał swojego syna . To niemożliwe aby przy użyciu tylu sił i środków przez kilka dni nie można było znależć chłopca. Przy tym woda w rzece jest wyjątkowo czysta i płytka , rowerek też nie jest igłą .