Nazywam się Paweł Olszewski. Uczęszczam do trzeciej klasy Gimnazjum im. Jana Pawła II w Piechowicach.
Od czwartej klasy szkoły podstawowej osiągam bardzo dobre wyniki w nauce. Każdy rok szkolny kończę z czerwonym paskiem na świadectwie. Zdobywanie wiedzy sprawia mi przyjemność, gdyż wiem, iż przyda mi się ona w życiu dorosłym. Chciałbym w przyszłości zdobyć dobry zawód i żyć bez obaw o sprawy finansowe.
Moja nauka została doceniona dopiero w trzeciej klasie gimnazjum. Znalazłem się wśród grona stypendystów Fundacji im. Jerzego Szmajdzińskiego. Dnia 2 października 2013 roku wyruszyłem na trzydniową wycieczkę do Warszawy. Zwiedziłem tam Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Sportu i Turystyki, Centrum Nauki Kopernik, Stare Miasto oraz Sejm RP, gdzie z rąk wiceprzewodniczącego SLD Pana Józefa Oleksego i Posłanki Małgorzaty Sekuły Szmajdzińskiej otrzymałem certyfikat stypendialny.
Ściślejszych informacji dostarczy Państwu przeprowadzony ze mną wywiad, który został umieszczony w Informatorze Piechowickim. Jego skan umieściłem poniżej.

A oto kilka zdjęć z uroczystości w Sejmie oraz skan certyfikatu, który otrzymałem:




Moją pasją jest dość niecodzienny sposób jazdy na rowerze, tzw. Dirt jumping, czyli "skakanie na ziemnych skoczniach". Przyznam, iż nie jest to łatwe. Aby nauczyc się kontrolować rower podczas skoku, potrzeba wielu miesięcy treningów. Dirt jumping wiąże się rownież z wykonywaniem różnych sztuczek podczas skoku, które wyglądaja bardzo efektownie. Dyscyplinę tę zacząłem uprawiać na początku wakacji tego roku. Dziś nie wyobrażam sobie dnia spędzonego bez wyjścia na rower. Wykonywanie kolejnych sztuczek daje mi największą frajdę. Najbardziej jednak cieszy mnie to, iż udaje mi się dzielić czas nauki z rozwijaniem mojej pasji.
Oto kilka zdjęć moich rowerowych wyczynów : )



Dwa lata temu rozpocząłem swoją przygodę z rowerem uprawiając Downhill, czyli zjazd rowerem po stromych, naturalnych stokach pełnych kamieni i korzeni. W 2011 roku po zawodach zjazdowych w Szklarskiej Porębie skradziono mi rower. Byłem bardzo zdołowany. Miałem ochotę zaprzestać jazdy na rowerze. Wziąłem się jednak w garść i złożyłem kolejną „zjazdówkę” za ciężko zarobione pieniądze. W 2012 roku znów wziąłem udział w zawodach w Szklarskiej Porębie. W kwalifikacjach osiągnąłem czwarte miejsce, tuż za 20-letnim zawodnikiem. Podczas finałów przebiłem dętkę, co nie pozwoliło mi ukończyć rywalizacji. Po zawodach okazało się, że popsuła mi się najważniejsza część w rowerze zjazdowym, czyli amortyzator. Wtedy właśnie przestałem uprawiać Downhill.
Moi koledzy zarazili mnie nową pasją, jaką jest wyżej opisany Dirt jumping. Złożyłem rower dostosowany do tej dyscypliny i do dziś „skaczę na rowerze”.
Chciałbym jednak uprawiać również Downhill, jednak brak środków finansowych nie pozwala mi na naprawę roweru zjazdowego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze