Za nami oficjalne otwarcie nowego sezonu na Paśmie Rowerowym Olbrzymy.
Single tracki przeznaczone są dla kolarzy górskich, do jazdy na rowerach górskich. Pasmo Rowerowe Olbrzymy zlokalizowane jest w całkiem wysokich górach - nie znajdziecie tu raczej asfaltowego deptaku ani całkiem płaskiej ścieżki nad rzeką. Nawet na niebieskich trasach zdarzają się trudniejsze elementy, które mniej zaawansowany kolarz będzie musiał ominąć. Na niebieskich trasach są również podjazdy: mogą wymagać trochę kondycji fizycznej. Obowiązkowa oczywiście jest jazda w kasku, warto również założyć ochraniacze.
- Po tych 4 latach widzimy, że była to inwestycja bardzo potrzebna. Przyjeżdżają tu amatorzy rowerów z całej Europy uważając, że są to jedne z najbardziej wymagających i ciekawych single tracków - mówił podczas inauguracji prezydent Jeleniej Góry Jerzy Łużniak.
Do dyspozycji miłośników rowerów oddano ponad 70 km tras. Trasy nazwane są od imion słowiańskich bogów i demonów: Perun, Utopiec, Doppler, Zmora, Borowy, Poświst, Skarbek, Licho, Błotnik, Rokitnik, Skrzat, Jaga, Leszy, Czart.
# Pasmo Rowerowe Olbrzymy czeka na rowerzystów!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na Błotniku leży parę drzew. Poświt wymaga solidniej naprawy, zostały wypłukane przez deszcz ścieżki, przez co kaminie zostały mocno odkryte. Single przestały dawać fun, to już jest walka.
Jak dla mnie to wolę pojechać w Izery i pojeździć tam, niż zgubić zęby na tych singlach. Już po czeskiej stronie są dużo lepsze i dostosowane do umiejętności każdego.
Może Próżniak przestanie bredzić i sam się przejedzie po tych coraz bardziej niszczonych trasach, zamiast się tylko wyborczo lansować
Budowa tych tras pod nadzorem Włoszczowskiej była błędem. Powstały szlaki dla wybrańców, gdzie zawodowiec może sobie potrenować, a amator się męczy. Być może mistrzyni olimpijskiej walka z rowerem na trasie sprawia przyjemność. Dla mnie jest to raczej siłowe szarpanie. Płynnej jazdy jest tam bardzo niewiele. Raczej obawa, czy warto ryzykować zniszczenie sprzętu i zdrowie, gdyby coś się jednak nie udało przejechać tak, jak sobie obliczyłem. Nie tak sobie wyobrażałem single. Poziom powinien być dużo bardziej zróżnicowany. Dużo prostszych i kilka trudniejszych. Zmarnowany potencjał. Na dodatek nikt o to nie dba i szlaki niszczeją coraz bardziej. Łużniak popędzał wykonawcę, żeby zdążyć z odbiorem. Firma budująca te trasy uprzedzała, że trzeba je zrobić dokładniej i popracować trochę dłużej. Łużniak się nie zgodził. Mamy teraz efekty. Kto odpowiada za bieżące utrzymanie?
Na Błotniku leży parę drzew. Poświt wymaga solidniej naprawy, zostały wypłukane przez deszcz ścieżki, przez co kaminie zostały mocno odkryte. Single przestały dawać fun, to już jest walka.
Jak dla mnie to wolę pojechać w Izery i pojeździć tam, niż zgubić zęby na tych singlach. Już po czeskiej stronie są dużo lepsze i dostosowane do umiejętności każdego.
Może Próżniak przestanie bredzić i sam się przejedzie po tych coraz bardziej niszczonych trasach, zamiast się tylko wyborczo lansować