Dzisiaj po południu otrzymaliśmy informację od zrozpaczonego czytelnika Od ok. godziny 5:00 w Niemczech w pobliżu Mannheim (ok. 650 km) od granicy stoi zepsuty bus firmy z Gryfowa.
Przez 2 godziny kierowca nie był w stanie skontaktować się z firmą żeby zgłosić usterkę i poprosić o postawienie zastępczego środka transportu. Kierowca zebrał się dopiero po 8:00. Po drodze musiał jeszcze tankować. Nie wziął jednak że sobą służbowej komórki, a prywatnego telefonu nie odbiera. Na stacji benzynowej na której stoimy nie ma toalety. Jak było ciemno można było pójść za "tira". Teraz stoimy w szczerym polu. Niektórzy od przejścia granicznego w Zgorzelcu Maja jeszcze 200 km do domu. Pracownicy wyglądają jakby bali się powiadomić właściciela.
Pracownicy gryfowskiej firmy przewozowej potwierdzają awarię samochodu. Ich zdaniem około godz. 7- mej wyjechał samochód z Polski. Pasażerowie z uszkodzonego samochodu mieli informację, iż bus wyjechał i będzie na miejscu po południu. Z właścicielem, faktycznie nie ma kontaktu, gdyż przekierował połączenia do firmy. Z ostatnich informacji wynika, iż właściciel firmy dotarł już na miejsce i jest wraz z pasażerami w drodze powrotnej do kraju.
Awarie busów zdarzają się niezwykle rzadko, jednak jak już się zdarzą to niestety ale pasażerowie małych firm przewozowych nie mogą liczyć na żadne zadośćuczynienie. Stracony czas i niewygody muszą wliczyć w ryzyko tanich przewozów. Z kilku firm przewozowych z którymi dzisiaj rozmawiałem tylko dla właściciela jednej rekompensata straconego czasu pasażerom była czymś normalnym i oczywistym. Inni bardziej patrzyli na własne straty poniesione w wyniku awarii auta, niż na komfort pasażerów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze