W sobotę, 5 października o godzinie 15:00 odbył się mecz w ramach rozgrywek 4 ligi dolnośląskiej pomiędzy Olimpią Kowary a Miedzią Legnica. Gospodarze dzięki bramce w 90 minucie spotkania uratowali remis z liderem.
Składy :
Olimpia Kowary : Gąsiorowski, Smoczyk, Kraiński, Kuźniewski, Han, Bębenek, Nowiński, Zatylny, Zagrodnik, Milczarek, Krupa.
Rezerwa: Dregan, Piskórz, Szaraniec, Szeliga, Kędzierski, Rudnicki.
Miedź II Legnica : Winogrodzki, Oleksa, Księżniakiewicz, Tanżyna, Gryttner, Bartczak,Bany, Wichłacz, Kiepiński, Zatnarnicki, Murawski
Rezerwa : Lizak, Garuch, Kullkowski, Sobieraj, Szczęsny, Wasilewski, Piarowski

Mecz bardzo pechowo ale zarazem bardzo udanie rozpoczął się dla Olimpii. Jeden z piłkarzy gospodarzy już w 7 minucie meczu odniósł kontuzję i musiał zejść z boiska. Jego miejsce zajął Kędzierski i chwile poźniej wpisał się na listę strzelców. 1-0 dla Kowar!
Gra toczyła się głównie w środku polka, było dużo strat i niedokładnych podań. Lekką przewagę w tym fragmencie gry miała Olimpia.
W 25 minucie meczu Kowary groźnie kontrowały, rajd przeprowadził Krupa po czym uderzył w krótki róg ale bramkarz gości był na posterunku. Gospodarze zdobywali inicjatywę . Po jednym z rzutów rożnych strzał piłkarza z Kowar z linii bramkowej wybił obrońca Miedzi. Do głosu dochodzili też goście, w 29 minucie meczu groźnie strzelając z pola karnego. W tej sytuacji bramkarz Olimpii nie popełnił jednak błędu. Chwilę po tym Legniczanie wykonywali rzut rożny, do dośrodkowania doszedł Księżniakiewicz jednak jego strzał głową przeleciał obok bramki. Miedź zaczęła zdobywać inicjatywę, Olimpia wyprowadzała kontry, po jednej z nich mocno wysuniętego bramkarza próbował lobować Krupa, ale jego strzał minął bramkę.

Gdy pierwsza połowa miała się ku końcowi stało się to czego nie chciało szerokie grono kibiców Olimpii zgromadzonych na stadionie. Rajd środkiem boiska, kapitalnym strzałem z 40 metrów pod poprzeczkę wykończył Murawski. 1-1.
Miedź "szła za ciosem" i stworzyła jeszcze dwie okazje. Najpierw Kiełpiński uderzył głową obok słupka, a chwilę później spróbował jeszcze raz ale jego strzał po ziemi pewnie złapał Gąsiorowski. Koniec pierwszej połowy.
Druga połowa to niemrawa gra z obu stron, dużo strat w środku pola i brak konstruktywnych akcji. Obie drużyny swoje akcje próbowały przeprowadzać skrzydłami. W 55 minucie po złym wybiciu obrońcy Kowar na bramkę uderzył wprowadzony w drugiej połowie Garuch. Kibice gospodarzy złapali się za głowy w 56 minucie, kiedy bramkarz Miedzi wybił piłkę wprost pod nogi Krupy. Ten jednak fatalnie przestrzelił z 5 metra i nie wykorzystał genialnej okazji na podwyższenie wyniku. Bramkarz gości popełnił ten sam błąd po raz drugi w 65 minucie kiedy zagrał do Milczarka, zawodnik Olimpii podprowadził piłkę i uderzył z przed szesnastki, piłkę z trudem sparował Winogrodzki.

W 67 minucie meczu Miedź Legnica obejmuje prowadzenie i ucisza kibiców Kowar. Po rozegraniu rzutu rożnego najwyżej do piłki skacze Mateusz Bany i strzałem głową podwyższa na 1-2.
Miedź nabrała wiatru w żagle i już 7 minut później groźnie uderzał jeden z jej zawodników. Strzał z dystansu poszybował obok bramki. Kolejna akcja gości i świetne dośrodkowanie wprost na głowę Macieja Piarowskiego, ten jednak w doskonałej sytuacji uderza wprost w bramkarza. 85 minuta i kolejna sytuacja legniczan. Garuch zdecydował się na rajd, zszedł do środka na lewą nogę i uderzył z około 20 metra, minimalnie nad bramką.

W 90 minucie prawdziwa eksplozja na trybunach. Po zagraniu długiej piłki błąd defensywy gości jak i jej bramkarza, który był wysunięty, wykorzystał Smoczyk. Strzałem głową dał remis swojej drużynie.
Chwilę później sędzia zakończył spotkanie i Olimpia mogła się cieszyć z jednego punktu w ciężkim meczu z liderem.
WYWIADY
Tomasz Dudziak – manager Olimpii Kowary.
- Wynik uważam za sprawiedliwy. Oba zespoły miały szansę rozstrzygnąć to spotkanie. Mecz ułożył się dla nas pechowo, kontuzja już na samym poczatku. Jednak nie poddajemy się, tanio skóry nie sprzedamy. Wierzę, że będziemy się cieszyć zwycięstwem w tym sezonie jeszcze nie jednokrotnie. Ważne jest że nie przegrywamy, ciężko jest nas pokonać poza Orlą, która wygała tu szczęśliwi. Na naszym boisku żadna drużyna nie jest w stanie nas pokonać i to cieszy. Jeśli wejdziemy już na ten dobry tor to mam nadzieję że jeszcze będziemy liczyć się w walce o ile strata nie będzie za duża. Będziemy walczyć o 3 punkty w każdym meczu.
Kapelan – trener Olimpii Kowary.
- Przyjechał do nas lider tabeli wzmocniony kilkoma zawodnikami z pierwszej drużyny. Cóż, chyba jakieś fatum na nas ciąży. Kontuzja Zatylnego, wchodzi Kędzierski i strzela bramkę, także szczęście w nieszczęściu. Tak naprawdę Miedź do pewnego momentu nie stworzyła sobie sytuacji. Nieporozumienie w walce o górną piłkę, gdzie trzech zawodników skacze do głowy, później szybki aut, my się nie organizujemy, za wysoko wysunięty Gąsiorowski dostaje piłkę za kołnierz. Wyszliśmy na drugą połowę z mocnym zamiarem zwycięstwa, bo brakuje nam takiego przełamania od dłuższego czasu. My mieliśmy strzelić bramkę ze stałego fragmentu gry, mówiłem o tym chłopakom, a tymczasem taką bramkę dostajemy. Błąd indywidualnego krycia. Brawo dla chłopaków że walczyli do końca i dzięki ich ambicji i uporowi udało nam się ten mecz zremisować. Uważam że na porażkę nie zasłużyliśmy i remis to jest takie minimum, może ktoś się z tym nie zgodzić, ale na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę. Mamy trochę problemów jeśli chodzi o kontuzję, ale nie załamujemy głowy i będziemy starać się punktować w kolejnych meczach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze