Warto zainwestować w niższe ligi, gdyż można w nich znaleźć talenty na miarę klubów Ekstraklasy albo i reprezentacji Polski. Na pierwszy rzut oka myśl taka brzmi nieco niedorzecznie, bo jak to? Co ma A Klasa czy „Okręgówka” do najwyższego poziomu rozgrywkowego w kraju? Przecież to jest futbol amatorski i właściwie B Klasy i tym podobne twory można by zlikwidować i nikt nawet nie zwróciłby na to uwagi... to teraz kilka argumentów stojących w opozycji do tej teorii.
Przede wszystkim ranga rozgrywek – niższe klasy rozgrywkowe nie są może profesjonalnymi, jeżeli weźmiemy pod uwagę brak zarobków piłkarzy (chociaż i na tych poziomach zdarzają się kluby, które płacą swoim graczom), czy warunki do gry i treningów. Należy jednak pamiętać, że są to oficjalne ligi rozgrywek piłkarskich w Polsce, sygnowanych przez PZPN (na niższych poziomach ich organizacją zajmują się regionalne związki piłkarskie, jak np. DZPN), a o ich integralności z wyższymi szczeblami może świadczyć przykład Lechii Gdańsk, która (po różnych zawirowaniach własnościowych itp.) startowała w 2001 roku w A Klasie i stopień po stopniu wspinała się do Ekstraklasy.
Drugą sprawą są piłkarze, występujący na poziomie A Klasy, czy „Okręgówki”. Dla wiel u osób, których styczność z niższymi ligami ogranicza się do tego, że kiedyś ktoś usłyszał, że takie rozgrywki istnieją, zobaczył zdjęcie boiska, na którym więcej jest kęp trawy i nierówności niż murawy z prawdziwego zdarzenia, zawodnicy występujący na amatorskich poziomach to piłkarscy nieudacznicy i ogólnie sportowe antytalenty. Nie ma sensu zachęcać kogokolwiek do założenia butów i udania się na trening drużyny ze swojego osiedla/miejscowości w celu przekonania się o umiejętnościach zawodników z A Klasy itp., bo aktywność większości i tak sprowadzi się do odpalenia browarka, fajeczki i bezowocnego narzekania na poziom polskiego futbolu po kolejnych eliminacjach do europejskich pucharów lub Mistrzostw Europy. Ale może do zastanowienia się zachęcą niektórych pewne fakty, dotyczące zawodników powołanych przez selekcjonera Adama Nawałkę na najbliższy mecz towarzyski ze Szkocją (5. marca 2014r.):
Łukasz Fabiański – wychowanek MSP Szamotuły, której „absolwentami” są też m.in. tacy gracze jak: Maciej Rybus, Grzegorz Rasiak, Jarosław Fojut. Fabiański pierwsze kroki na drodze do bramki Arsenalu i reprezentacji Polski stawiał w juniorach Polonii Słubice, występującej w gorzowskiej grupie Klasy Okręgowej.
Piotr Celeban – wychowanek Pogoni Szczecin, ale jak do klubu tego trafił możemy dowiedzieć się ze strony internetowej mmszczecin.pl: „[...] Piotr w szóstej klasie przeniósł się do SP-51, gdzie klasę piłkarską tworzył znany szczeciński trener Włodzimierz Obst. Obaj trafili do profesjonalnej piłki dość przypadkowo. Podczas jednego z mikołajkowych turniejów Piotr grał w drużynie podwórkowej. Tam wypatrzył go właśnie Obst i zaprosił do treningów”.
Artur Jędrzejczyk – wychowanek Iglopolu Dębica, obecnie występującego w Klasie Okręgowej, „w czasach” Jędrzejczyka klubu rywalizował na poziomie IV Ligi.
Marcin Komorowski – wychowanek PTC Pabianice, łódzka Klasa Okręgowa
Łukasz Piszczek – wychowanek LKSu Goczałkowice – Zdrój (A Klasa Grupa Tychy).
Grzegorz Krychowiak – pierwsze kroki w swojej karierze stawiał w Orle Mrzeżyno (szczecińska A Klasa) oraz w Stali Szczecin (szczecińska IV Liga).
Sławomir Peszko – wychowanek Nafty Jedlicze (Liga Okręgowa grupa Krosno)
Waldemar Sobota – wychowanek klubu Małapanew Ozimek (opolska IV Liga)
Mateusz Klich – Tarnovia Tarnów (małopolska IV Liga)
Robert Lewandowski – pierwsze kroki w seniorskiej piłce nożnej stawiał w Delcie Warszawa, rywalizując na boiskach mazowieckiej IV Ligi
Do tej statystyki można dodać m.in. Piotra Zielińskiego, który za kadencji Waldemara Fornalika debiutował w kadrze Polski, a jego klubem macierzystym jest Orzeł Ząbkowice Śląskie oraz Michała Masłowskiego, będącego jednym z ciekawszych zawodników Ekstraklasy w obecnym sezonie, a wychowanym w Strzeliniance Strzelin.
Takich przykładów jest więcej, ale te wyżej wymienione pokazują, że najniższe ligi w Polsce są integralną częścią całego systemu piłkarskiego, którego szczytem jest kadra Polski. To właśnie z Klas Okręgowych i „okolic” wywodzi się znaczna część reprezentantów naszego kraju. Oczywiście, wymienieni powyżej gracze przygodę z ligami regionalnymi zaliczyli w wieku juniorskim, a później szlifowani byli już w bardziej profesjonalnych klubach, jednak to właśnie na tym poziomie mieli pierwszy kontakt z futbolem. Ten aspekt jest szczególnie ważny właśnie w Polsce, gdzie w miarę przyzwoitymi (jak na nasze warunki) osiągnięciami w szkoleniu młodzieży mogą pochwalić się jedynie Legia Warszawa oraz ewentualnie Lech Poznań, więc cała nadzieja w A Klasach i IV Ligach...
Z ust kibiców często pada stwierdzenie, że „PZPN nie szkoli młodych zawodników”. Slogan ten wydaje się być całkowicie pozbawionym sensu, bo niby jak miałoby się to odbyć? Centralna szkółka w Warszawie? I gdzie będą trafiały talenty tam wychowane? Przecież PZPN utrzymuje się z pieniędzy klubów z całej Polski, więc kto ma mieć prawo do pierwokupu uzdolnionego piłkarza? A może prezes Zbigniew Boniek powinien jeździć po szkołach, osiedlach i pokazywać młodym graczom jak poprawnie przyjąć piłkę, złożyć się do strzału... ogólnie nie ma to większego sensu. Jednak można w inny sposób zadbać o większe zainteresowanie polskimi potencjalnymi talentami: PZPN mógłby sfinansować klubom Ekstraklasy (lub w jakikolwiek inny sposób zobligować je do posiadania w swoich strukturach) jednego skauta, który szukałby zawodników TYLKO w Polsce. Prędzej czy później poszukiwacz skarbów musiałby udać się na rozgrywki juniorskich (i może nie tylko juniorskich) lig niższych, gdzie z pewnością znaleźliby się ciekawsi piłkarze, niż zagraniczni mistrzowie, których największym atutem jest otarcie się kiedyś tam o rezerwy przeciętnego klubu europejskiego. To z kolei przyciągnęłoby większą ilość kibiców, bo jak ktoś usłyszy, że na wiosce/osiedlu obok wynaleziono utalentowanego chłopaka, to sam z chęcią pójdzie się przekonać o co chodzi w tej A Klasie/„Okręgówce”. A wtedy lokalni politycy dostrzegą tam swój elektorat i nagle znajdą się pieniądze na boiska, na trenerów osiedlowych, na promocję sportu wśród młodzieży...
W Polsce wszyscy patrzą się na Ekstraklasę i kadrę, zastanawiając się: dlaczego jest tak źle? Skąd wziąć zdolnych piłkarzy? Bo przecież nie może być tak, że nie ma talentów piłkarskich w kraju liczącym ponad 35 milionów ludzi! A może warto więc opuścić wzrok nieco niżej? Drzewo rośnie od korzenia po szczyt, a nie odwrotnie. Jeżeli ziarno trafi na jałową ziemię, to roślina wyrośnie wątła i najdrobniejszy podmuch wiatru obnaży jej słabość. Jeżeli jednak zadbamy o to, by korzeń był mocny, to wtedy dopiero możemy oczekiwać, że szczyt obrodzi zdrowymi owocami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Sławek Peszko wiedział gdzie zacząć :)
Sławek Peszko wiedział gdzie zacząć :)