Wczoraj wieczorem dyżurny ratownik karkonoskiej grupy GOPR otrzymał zgłoszenie o dwóch turystach, którzy stracili orientację w okolicy kotła Małego Stawu.
Po ustaleniu miejsca w którym przebywali turyści, dyżurny ratownik próbował wyprowadzić ich w bezpieczne miejsce udzielając wskazówek odnośnie kierunku dalszego marszu. Jednocześnie podjęto decyzję o wyjeździe z Karpacza zespołu ratowniczego. Czas był najwyższy, bowiem jeden z mężczyzn po około 20. minutach od zgłoszenia, całkowicie opadł z sił i nie był w stanie samodzielnie kontynuować marszu.
Na szczęście pojawił się tam inny turysta, dobrze przygotowany do górskiej wędrówki, wyposażany m.in w rakiety śnieżne i pomógł wyczerpanym i przemarzniętym mężczyznom wydostać się na szlak przy Spalonej Strażnicy. Tam dotarli wkrótce ratownicy GOPR.
Okazało się, że jeden z mężczyzn jest już w stanie hipotermii 3.stopnia. Po zabezpieczeniu termicznym ewakuowano turystów do Schroniska Strzecha Akademicka tam wstępnie ogrzano najciężej wychłodzonego i kontynuowano ewakuację do Karpacza. Drugi turysta pozostał w schronisku do rana. Turystę z hipotermią przekazano do zespołu w Stacji Ratunkowej Karpacz. Po ogrzaniu w trakcie przekazywania do pogotowia ratunkowego temperatura ciała mężczyzny wynosiła 32⁰C. Akcję zakończono o godzinie 1:00 w nocy.
Obecnie w szczytowych partiach Karkonoszy panują bardzo trudne warunki i ogłoszony jest 3. Stopień zagrożenia lawinowego Temperatura wynosi około -9°C. Wiatr północno – zachodni bardzo silny, w porywach ponad 25 m/s – powoduje zamieć i zawieje, obniża temperaturę odczuwalną nawet do -23°C. W ciągu dnia opady śniegu. Mgła – widzialność ograniczona. Powyżej 1000 m n.p.m. miejscami zalega warstwa lodu, na niej od 60 do 120 cm świeżego i przewianego śniegu – szlaki nieprzetarte, wymagające uciążliwego torowania. Wyjście w góry może być niebezpieczne nawet dla doświadczonych i dobrze przygotowanych turystów.
foto: Karkonoska Grupa GOPR
O krok od tragedii. Ratownicy GOPR uratowali życie dwóm turystom.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pierwsze zdjęcie szok...jeden wielki sopel na twarzy
W tym przypadku, można mówić o cudzie. Spotkać innego, bardziej doświadczonego i przygotowanego turystę w okolicach Małego Stawu - wieczorem i przy takich warunkach - to na prawdę cud. Nie wiem, czy ten człowiek z głęboką hipotermią przeżył, ( 32 stopnie to temperatura agonii) ale jeśli tak, to obaj panowie zyskali drugie życie. Nie tylko mają olbrzymi dług wdzięczności wobec przypadkowego Turysty i GOPR- owoców, ale też mogą się od dziś uważać za prawdziwych szczęściarzy.
W końcu jakiś normalny, ludzki, na poziomie komentarz.
... Zgadzam się! To było z pewnością, niesamowite zrządzenie losu, że ten "przypadkowy" turysta, po prostu tam był!!! W takich warunkach i w takiej sytuacji, był on bez wątpienia, szczególnym wsparciem, zarówno dla tego potrzebującego wsparcia, jak i dla samych służb ratowniczych!!! Całe szczęście, że wszyscy zdążyli na czas, bo przy takim spadku temperatury, bez jakiejkolwiek pomocy, kolejny raz góry pochłonęły by czyjeś Życie! Brawo! ... Tym, którzy zostali tym razem uratowani, życzę więcej pokory, wobec natury... i tak po prostu, zdrowego rozsądku... ale przede wszystkim, życzę, wyciągnięcia wniosków ze zdarzenia!!! Pozdrawiam. Żyjmy bezpiecznie, Wspólnie i dobrze!
Jak by zapłacili za akcję ratunkową, dwa razy by się zastanowili następnym razem nad wyjściem w góry, dwa dzbany jednym słowem idioci jakich pełno.
Powinni opłacić koszty akcji ratunkowej! Albo obowiązkowe ubezpieczenie! "turyści"...
Zrobili to co do nich należy i za co mają płacone. Czy inni informują media, iż zrobili to, co należało i za co mają płacone? Np. kasjerzy informują, ile transakcjkji zrealizowali ? Ilu kientów obsłużyli? Chyba w główkach "służbom" się porumakowało!
Kup sobie młotek. I mocy nie żałuj. Może wpadnie trochę oleju przy okazji.
Kasjer - realizując transakcje - raczej nikomu życia nie ratuje. A teraz pomyśl, czy chciał byś w taką pogodę i przy tego typu warunkach ( ciemność, wichura) iść w wysokie partie gór, ciągnąc sprzęt ratowniczy - po to by ratować kogoś, kogo nie znasz...? To OCHOTNICY! Za każdą akcję dostają grosze. A gdyby nie Oni - niejeden człowiek z gór by nie wrócił. I to niezależnie, czy byłby to przysłowiowy ,,Brajan " , który polazł szukać śmierci mimo ostrzeżeń, czy zaprawiony w wędrówkach globtroter, który pośliznął się i złamał nogę, albo zabłądził w nagle pojawiającej się mgle, lub dostał zawału. Więc jeśli masz pisać takie głupoty, to lepiej nie pisz wcale.
Miałam skomentować... ale nie warto
Czy Ty jesteś ta Wandzia co Niemca nie chciała? To wszysko tłumaczy! A swędzi pewnie do dzisaj i co więcej, do dzisiaj nie ma kto podrapać!
Też chciałem iść w góry na weekend, ale warunki są niesprzyjające.
kiedy wreszcie skonczy się idiotyzm w górach uczyc idiotów przez kieszeń to może będzie mniej takich akcji
Ich życie,zabronić nikt nie może,uratowali ich to mieli szczęście.
Ratuje się z wypadku lecz nie z wrodzonej głupoty. Q..rwa!!! Kiedy akcje będą ODPLATNE?
Pierwsze zdjęcie szok...jeden wielki sopel na twarzy
W tym przypadku, można mówić o cudzie. Spotkać innego, bardziej doświadczonego i przygotowanego turystę w okolicach Małego Stawu - wieczorem i przy takich warunkach - to na prawdę cud. Nie wiem, czy ten człowiek z głęboką hipotermią przeżył, ( 32 stopnie to temperatura agonii) ale jeśli tak, to obaj panowie zyskali drugie życie. Nie tylko mają olbrzymi dług wdzięczności wobec przypadkowego Turysty i GOPR- owoców, ale też mogą się od dziś uważać za prawdziwych szczęściarzy.
W końcu jakiś normalny, ludzki, na poziomie komentarz.