Jeleniogórscy policjanci zatrzymali kobietę podejrzaną o uszkodzenie mienia i groźby karalne. Kobieta groziła pozbawieniem życia kierowcy, a następnie uszkodziła mu samochód. Poniesione straty pokrzywdzony oszacował na 1000 zł. Kobieta była pijana. Przeprowadzone badanie na zawartość alkoholu w jej organizmie wykazało ponad 2 promile. Teraz za popełnione przestępstwa odpowie przed sądem, a grozić jej może nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Policjanci Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze bezpośrednio po zdarzeniu zatrzymali 40-letnią kobietę podejrzaną o uszkodzenie mienia i groźby karalne.
13 sierpnia br. około godziny 9.00 policjanci pojechali na Osiedle Czarne w Jeleniej Górze, gdzie według zgłoszenia agresywna kobieta zaatakowała kierowcę.
Funkcjonariusze na miejscu zastali zgłaszającego, który poinformował, że przejeżdżając ulicą Czarnoleską zauważył stojącą na środku jezdni kobietę. Mężczyzna zatrzymał się i poprosił ją, aby zeszła na pobocze. Jego uwaga wyzwoliła w niej agresję, zaczęła mu grozić połamaniem nóg i pozbawieniem życia, próbowała uderzyć go w twarz, a następnie złapała kamień i uderzyła nim w jego samochód. Kobieta w ten sposób spowodowała straty w wysokości 1000 zł.
Kiedy policjanci przyjechali sprawczyni, już nie było. Została ona zatrzymana kilka ulic dalej. Okazało się, że czynów tych dopuściła się 40-letnia jeleniogórzanka. Od kobiety wyraźnie czuć było woń alkoholu. Przeprowadzone badanie wykazało ponad 2 promile.
Jeleniogórzanka została zatrzymana w policyjnym areszcie do wytrzeźwienia i dalszych czynności. Teraz za popełnione przestępstwa grozić jej może nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
podinsp. Edyta Bagrowska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szon
Duda zwany prezydentę realizuje operację wypoczynek Jurata. Wypoczywanie od odpoczywania. Operacja Kabul nic nie znaczy dla tego mistrza ten kraju w łapaniu wafelków.
KACZYŃSKI NIE MOŻE CZEKAĆ DO 2023 ROKU... Pierwotnie tytuł miał brzmieć inaczej. JEB*Ć PIS - KU POKRZEPIENIU SERC... Tym wszystkim, którzy są już na granicy wytrzymałości i wątpią w możliwość odsunięcia Kaczyńskiego od władzy w ciągu najbliższych 12 miesięcy, dedykuję ten tekst… Wieczór 1 grudnia 2019 r. Plac Wolności we Wrocławiu, przed siedzibą Sądu Okręgowego. Na placu kilka tysięcy osób, które przyszły na wiec w obronie sędziego Pawła Juszczyszyna. Jako jeden z kolejnych na mównicę wychodzi Władysław Frasyniuk. Przemawia do zgromadzonych. Mówi o naszych sędziach. Mówi o wolności jako o tej wartości, za która warto oddać życie. „Nie ma wolnego państwa bez demokracji. Nie ma naszej wolności bez państwa prawa. A my nie możemy być dłużej grzecznymi obywatelami (…)”. Wspomina, jak wyglądała walka z komuną w czasach, gdy on był czołowym działaczem podziemnej „S”. Ludzie klaszczą, skandują hasła o wolności dla polskich sędziów. „Wolność, równość, demokracja!”. A Władek na zakończenie swojego przemówienia krzyczy: „JEB*Ć PISIORA! JEB*Ć, JEB*Ć I SIĘ NIE BAĆ!!!”. Tłum powtarza te słowa. Tak narodziło się hasło „Jeb*ć PIS!”. Niech nikt nie mówi mi, że było inaczej, bo byłem wtedy na tym placu. Dziś to hasło wykrzyczane przez Władka pod wrocławskim sądem powtarzają miliony Polaków. Powtarzają je codziennie i wszędzie. Trudno nie dostrzec analogii z dawnym okrzykiem „Precz z komuną!”, który towarzyszył chyba wszystkim demonstracjom stanu wojennego i stał się symbolem walki i oporu społeczeństwa zniewolonego przez juntę Jaruzelskiego. Aby cenzorzy w mediach nie mogli się czepiać, ktoś szybko wymyślił graficzną wersję apelu Władka – motyw 8 gwiazdek. I on też szybko stał się symbolem buntu i wściekłości na bandytów z Nowogrodzkiej. Dziś ten graficzny symbol też jest widoczny niemal wszędzie… Dwie kobiety robią wspólnie zakupy w Biedronce. Przed sklepem, żegnając się, przybijają „żółwiki” i, zamiast słów „do widzenia”, wymieniają krótkie: „No to jeb*ć PIS” - „No to jeb*ć PIS”. Byłem tego świadkiem. Miałem ochotę obie te kobiety wycałować na tej ulicy. W tejże Biedronce młody pracownik przy kasie ma na ręku bransoletkę z "***** *". Impreza urodzinowa w knajpie w małej miejscowości na Warmii, w której do niedawna PIS, z olbrzymią przewagą, wygrywało we wszystkich wyborach. Skandowanie i głośne śpiewy „100 lat” naprzemiennie z okrzykami „Jeb*ć PIS!”. Na drzwiach knajpy wielki, kolorowy plakat z napisem „Jeb*ć PIS!”. Dzień po przegłosowaniu w Sejmie „Lex TVN”, miasto na Lubelszczyźnie czyli w innym bastionie wyborczym PIS-u. A szybach i drzwiach biura poselskiego PIS-dzielców sprayem namalowane „*** PIS” oraz napis „PZPR”. Kilka dni temu, koncert w nadmorskiej miejscowości, na widowni tłum ludzi, nie tylko wczasowiczów. W trakcie utworów i w przerwach miedzy występami artystów ten tłum skanduje: „Jeb*ć PIS!”. Jadę samochodem ulicami Wrocławia. Na murze nieco już starty napis „***** *”, nieco dalej, na kontenerze na śmieci, całkiem świeże hasło, już słownie: „Jeb*ć PIS i Kukiza”. Na światłach stoję za wypasioną terenową Toyotą. Na jej przyciemnionej tylnej szybie naklejone 8 białych gwiazdek. Małe banery na balkonach, wycieraczki przed drzwiami, koszulki, bransoletki z "*** ***", ogłoszenia pensjonatów o wynajmie 8-gwiazdkowych apartamentów itd., itd... To są niby drobiazgi. Ale są to drobiazgi już powszechne. Powszechna staje się już nie tylko niechęć, nieufność i ironia w stosunku do Kaczyńskiego i PIS, ale także nienawiść i chęć zemsty. I to jest klucz do odsunięcia bolszewików od władzy, a następnie pomszczenia Polski. Muszą ich szczerze znienawidzić miliony Polaków i miliony Polaków muszą głośno domagać się, aby odpowiedzieli za swoje zbrodnie. Ci nienawidzący i pałający żądzą zemsty muszą przytłumić i zagłuszyć elektorat PIS-u, muszą być bardziej od niego liczni, zdeterminowani, bardziej nieprzejednani i groźni. Wyborcy PIS muszą zacząć się nas bać i muszą także zacząć bać się okazywać swoje sympatie dla Kaczyńskiego. Muszą zacząć się ich wstydzić. Dziś popieranie PIS-u stało się już obciachem. Ale to za mało.
Szon
Duda zwany prezydentę realizuje operację wypoczynek Jurata. Wypoczywanie od odpoczywania. Operacja Kabul nic nie znaczy dla tego mistrza ten kraju w łapaniu wafelków.
KACZYŃSKI NIE MOŻE CZEKAĆ DO 2023 ROKU... Pierwotnie tytuł miał brzmieć inaczej. JEB*Ć PIS - KU POKRZEPIENIU SERC... Tym wszystkim, którzy są już na granicy wytrzymałości i wątpią w możliwość odsunięcia Kaczyńskiego od władzy w ciągu najbliższych 12 miesięcy, dedykuję ten tekst… Wieczór 1 grudnia 2019 r. Plac Wolności we Wrocławiu, przed siedzibą Sądu Okręgowego. Na placu kilka tysięcy osób, które przyszły na wiec w obronie sędziego Pawła Juszczyszyna. Jako jeden z kolejnych na mównicę wychodzi Władysław Frasyniuk. Przemawia do zgromadzonych. Mówi o naszych sędziach. Mówi o wolności jako o tej wartości, za która warto oddać życie. „Nie ma wolnego państwa bez demokracji. Nie ma naszej wolności bez państwa prawa. A my nie możemy być dłużej grzecznymi obywatelami (…)”. Wspomina, jak wyglądała walka z komuną w czasach, gdy on był czołowym działaczem podziemnej „S”. Ludzie klaszczą, skandują hasła o wolności dla polskich sędziów. „Wolność, równość, demokracja!”. A Władek na zakończenie swojego przemówienia krzyczy: „JEB*Ć PISIORA! JEB*Ć, JEB*Ć I SIĘ NIE BAĆ!!!”. Tłum powtarza te słowa. Tak narodziło się hasło „Jeb*ć PIS!”. Niech nikt nie mówi mi, że było inaczej, bo byłem wtedy na tym placu. Dziś to hasło wykrzyczane przez Władka pod wrocławskim sądem powtarzają miliony Polaków. Powtarzają je codziennie i wszędzie. Trudno nie dostrzec analogii z dawnym okrzykiem „Precz z komuną!”, który towarzyszył chyba wszystkim demonstracjom stanu wojennego i stał się symbolem walki i oporu społeczeństwa zniewolonego przez juntę Jaruzelskiego. Aby cenzorzy w mediach nie mogli się czepiać, ktoś szybko wymyślił graficzną wersję apelu Władka – motyw 8 gwiazdek. I on też szybko stał się symbolem buntu i wściekłości na bandytów z Nowogrodzkiej. Dziś ten graficzny symbol też jest widoczny niemal wszędzie… Dwie kobiety robią wspólnie zakupy w Biedronce. Przed sklepem, żegnając się, przybijają „żółwiki” i, zamiast słów „do widzenia”, wymieniają krótkie: „No to jeb*ć PIS” - „No to jeb*ć PIS”. Byłem tego świadkiem. Miałem ochotę obie te kobiety wycałować na tej ulicy. W tejże Biedronce młody pracownik przy kasie ma na ręku bransoletkę z "***** *". Impreza urodzinowa w knajpie w małej miejscowości na Warmii, w której do niedawna PIS, z olbrzymią przewagą, wygrywało we wszystkich wyborach. Skandowanie i głośne śpiewy „100 lat” naprzemiennie z okrzykami „Jeb*ć PIS!”. Na drzwiach knajpy wielki, kolorowy plakat z napisem „Jeb*ć PIS!”. Dzień po przegłosowaniu w Sejmie „Lex TVN”, miasto na Lubelszczyźnie czyli w innym bastionie wyborczym PIS-u. A szybach i drzwiach biura poselskiego PIS-dzielców sprayem namalowane „*** PIS” oraz napis „PZPR”. Kilka dni temu, koncert w nadmorskiej miejscowości, na widowni tłum ludzi, nie tylko wczasowiczów. W trakcie utworów i w przerwach miedzy występami artystów ten tłum skanduje: „Jeb*ć PIS!”. Jadę samochodem ulicami Wrocławia. Na murze nieco już starty napis „***** *”, nieco dalej, na kontenerze na śmieci, całkiem świeże hasło, już słownie: „Jeb*ć PIS i Kukiza”. Na światłach stoję za wypasioną terenową Toyotą. Na jej przyciemnionej tylnej szybie naklejone 8 białych gwiazdek. Małe banery na balkonach, wycieraczki przed drzwiami, koszulki, bransoletki z "*** ***", ogłoszenia pensjonatów o wynajmie 8-gwiazdkowych apartamentów itd., itd... To są niby drobiazgi. Ale są to drobiazgi już powszechne. Powszechna staje się już nie tylko niechęć, nieufność i ironia w stosunku do Kaczyńskiego i PIS, ale także nienawiść i chęć zemsty. I to jest klucz do odsunięcia bolszewików od władzy, a następnie pomszczenia Polski. Muszą ich szczerze znienawidzić miliony Polaków i miliony Polaków muszą głośno domagać się, aby odpowiedzieli za swoje zbrodnie. Ci nienawidzący i pałający żądzą zemsty muszą przytłumić i zagłuszyć elektorat PIS-u, muszą być bardziej od niego liczni, zdeterminowani, bardziej nieprzejednani i groźni. Wyborcy PIS muszą zacząć się nas bać i muszą także zacząć bać się okazywać swoje sympatie dla Kaczyńskiego. Muszą zacząć się ich wstydzić. Dziś popieranie PIS-u stało się już obciachem. Ale to za mało.