Wczoraj 1 marca po godz. 19.00 tuż po skończonej ceremonii zamknięcia igrzysk polonijnych na Placu Piastowskim, uczestnicy i widzowie wracający do namiotu olimpijskiego byli świadkami niecodziennego wydarzenia.
Dosłownie przed oczami z okna na poddaszu zaczęły wylatywać różne przedmioty: skrzydła okienne, kwiaty w doniczkach i wentylator. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Gdyby desperat zaczął kilkanaście sekund później, przedmioty mogłyby zrobić komuś poważną krzywdę.
Na szczęście na miejscu byli funkcjonariusze policji i straży miejskiej, którzy zabezpieczyli teren odgradzając taśmą. Wszyscy gapie zostali odsunięci na bezpieczną odległość.
Na miejsce przybyła jednostka straży pożarnej, która przygotowała skokochron w razie gdyby desperat próbował skoczyć, (jak się później okazało miał taki zamiar).
Pogotowie gazowe odcięło dopływ gazu, mieszkańców ewakuowano, a desperat po kilkudziesięciu minutach oddał się w ręce policji.
Z rozmów z osobami znającymi desperata, okazało się, że jest to mąż i ojciec wychowujący nastoletnią córkę. Na szczęście żony i córki nie było w domu. Podobno to nie pierwsza interwencja w tym lokalu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wóda + ćpanie = pomieszanie we łbie
W
Ludzie czytajcie ze zrozumieniem!!!!
Maz i ojciec nastoletniej corki. Czyli corka i zona to jedna osoba...... hm.....
"że jest to mąż i ojciec nastoletniej dziewczynki."......Hmmmmm, kazirodztwo?? Pedofilia?? Zdrada??
"światkami"? serio?
Wóda + ćpanie = pomieszanie we łbie
W
Ludzie czytajcie ze zrozumieniem!!!!