Wydawałoby się, że zmasowana akcja informacyjna ze strony samorządów, telewizji, a nawet kościołów, mająca na celu powiadomienie starszych ludzi o technikach naciągania ich przez różnego rodzaju akwizytorów, czy - niekiedy - oszustów, przyniesie oczekiwane rezultaty i wspólnym wysiłkiem uchronimy emerytów przed stratą pieniędzy. Okazuje się jednak, że były to złudne nadzieje.
Do Rzecznika Praw Konsumenta trafiają ostatnio osoby, które zostały zaproszone na spotkania, w trakcie których mogli kupić garnki, czy kołdry, ale – co wydawało się zaproszonym atrakcyjne – każdy z uczestników takiego spotkania dostawał kamerkę, lub jakiś inny gadżet podobnej jakości - gratis.
Faktycznie, każdy otrzymał obiecany prezent, wart kilkanaście złotych w sklepach sieciowych, ale poza tym poczynił zakupy. W jednym przypadku starsza para małżeńska kupiła różne artykuły gospodarstwa domowego za „okazyjną” cenę ponad 5.000 zł. Syn poszkodowanych sprawdził później na aukcjach, że można było te zakupy poczynić za ok. 1.2 – 1.3 tys. zł, więc specjalnie „okazyjne” to nie było. Dwa aspekty tej sprawy warte są podkreślenia: (1) naiwność kupujących i spryt sprzedających, ale i (2) fakt, iż ludzie idący na takie spotkanie, pozornie po drobny prezent mieli przy sobie ponad 5.000 zł gotówką, co oznacza, że jakby podświadomie uznawali, iż sprawa zakończy się większymi zakupami. Nikt takiej kwoty przy sobie raczej przecież nie nosi. Przestrzegamy raz jeszcze przed ryzykownymi zakupami, czynionymi „przy okazji”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trzeba uważać
Trzeba uważać