Wrzesień i październik to gorący okres na rynku mieszkań do wynajęcia - głównie za sprawą studentów. W tym roku nie znajdą oni już rekordowej liczby ogłoszeń, ale sytuacja jest znacznie spokojniejsza niż dwa lata temu.
W połowie 2020 roku na rynku było prawie 120 tys. mieszkań do wynajęcia - to absolutny rekord, spowodowany pandemią oraz popularnością nauki i pracy zdalnej. Potem nadszedł kryzys: fala uchodźców z Ukrainy i inflacja sprawiły, że podaż gwałtownie spadła, a czynsze poszybowały.
Dziś sytuacja wygląda znacznie stabilniej. W lipcu 2025 roku w całym kraju dostępnych było ok. 75 tys. mieszkań - podobnie jak w 2019, 2023 czy 2024 roku. Przewiduje się, że jesienią ofert będzie tradycyjnie mniej, ale nie grożą nam już takie pustki jak w 2022 roku. Studenci i ich rodzice mogą odetchnąć, bo czynsze wreszcie się ustabilizowały. Zmiany w skali roku mieszczą się zwykle w widełkach od -3% do +3%. To dobra wiadomość po burzliwych latach 2020-2022.
Trudniej jednak o dane dotyczące cen pokoi - a to one są najczęściej wybierane przez studentów.
Stabilny czynsz to jedno, ale coraz więcej mówi się o rosnących kosztach eksploatacji - zwłaszcza ogrzewania.
Sejm przyjął już tzw. bon ciepłowniczy dla gospodarstw o niskich dochodach, co ma złagodzić skutki podwyżek. Eksperci radzą jednak, by studenci szukający lokum zwracali uwagę na energochłonność budynku. Co prawda wynajmujący powinni udostępniać świadectwa energetyczne, ale w praktyce bywa z tym różnie.
Rynek najmu po latach zawirowań wraca do względnej równowagi. Studenci znajdą mieszkania, choć wybór będzie mniejszy niż w czasie pandemii. Czynsze już nie rosną jak szalone, ale trzeba przygotować się na wyższe rachunki za ogrzewanie.
# Mieszkania dla studentów w czasie stabilizacji rynku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze