Reklama

Mieszkańcy nie chcą malarni

26/03/2014 19:08

Mieszkańcy Giebułtowa po raz kolejny protestują. Udało im się obronić wieś m.in. przed farmą wiatrową, teraz sprzeciwiają się rozszerzeniu działalności przez firmę, która chce wybudować w ich miejscowości malarnię zanurzeniową.

F-K-TEAM S.J. M. Fiałkowski & K. Kadej, zajmuje się obróbką odlewów (szlifowaniem żeliwa). Ich działalność jest stabilna co skłoniło właścicieli do wybudowania przy zakładzie malarni, w której obrobione odlewy będą malowane. Inwestycja ma również obniżyć koszty działalności zakładu, ponieważ w tej chwili odlewy muszą być wożone do kontrahenta w woj. lubuskim.

Przed przystąpieniem do poszerzenia działalności inwestor zlecił wykonanie raportu oddziaływania na środowisko, który to raport był opracowywany od lutego do września 2013 r. a od października do stycznia był oceniany przez SANEPID i RDOŚ.

Mieszkańcy Giebułtowa, jak tylko dowiedzieli się o planowanej inwestycji założyli Komitet Protestacyjny i już na początku listopada 2013 roku złożyli w urzędzie pismo, w którym kategorycznie nie zgadzają się na budowę malarni w ich wsi. Nie zgadzają się na to, żeby po ich miejscowości - po drodze z Giebułtowa do Leśnej, na której obowiązuje ograniczenie tonażu, poruszały się tiry. Ich obawy budzi także duże zużycie wody przez nową inwestycję. O swoich wątpliwościach i podejrzeniach powiadomili różne organy państwowe, które przeprowadziły w firmie stosowne kontrole. 

W dniu 20 marca w Urzędzie Miasta i Gminy w Mirsku odbyła się rozprawa administracyjna, w której udział wzięli mieszkańcy i pełnomocnik inwestora.

Katarzyna Gondurak Radca Prawny – pełnomocnik części mieszkańców
- Sprawa dotyczy podstaw wydania decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych dla przedsięwzięcia, zabudowy malarni zanurzeniowej w Giebułtowie.

Zdaniem Pani pełnomocnik, interes społeczeństwa w ocenie samych mieszkańców jest w pewien sposób zagrożony przez tę inwestycję i jako przykład mówi o możliwościach braku wody dla odbiorców indywidualnych. W jej ocenie wykazane w dokumentach zużycie 400 litrów na godzinę jest dość znacznym zużyciem, tym bardziej przy pojawiających się już problemach z czasowym brakiem wody. Inwestor w żaden sposób nie ustosunkował się do tego problemu. Zdaniem Pani pełnomocnik, mógł zaproponować budowę własnego ujęcia, skoro twierdzi, że są tam źródła.

 

Reklama

Podczas rozprawy mieszkańcy mieli możliwość składania wniosków i dowodów w sprawie, jednak górę wzięły emocje. Padło wiele pytań i zgłoszono wiele wątpliwości, jednak większość nie dotyczyła sedna sprawy.

Obawy mieszkańców co do planowanej inwestycji, najtrafniej podczas rozprawy wyraziła jedna z mieszkanek Giebułtowa mówiąc
– Chciałabym żebyśmy jako mieszkańcy odczuli, że Panowie i Pan przedstawiciel inwestora i Pan Burmistrz powiedzieli do nas tak zwanym „ludzkim głosem” żebyśmy po prostu odczuli, że ta inwestycja nie wyrządzi nam szkody i że dobro nas mieszkańców jest tak samo ważne jak przepisy, które panowie obydwaj muszą wypełniać, że to dobro nasze gdzieś w tych przepisach jednak jest. Spełnienie tylko przepisów, tylko żeby to było 100% poprawności prawnej jest oczywiście normalnością ale żebyśmy odczuli, że nasze dobro w tych przepisach gdzieś po prostu się znalazło, bo ja czasami mam wrażenie takie, że tylko aby było poprawnie, ale czy to będzie nasze dobro to nie. (…)
- Ja jestem za tym, żeby Giebułtów był przemysłową miejscowością, bo ta tradycja była od setek lat, za Niemców też była, jestem germanistką i wiem, że ta tradycja była i niech ta miejscowość ma taki charakter. To nie była miejscowość rolnicza, niech ona zostanie, ale niech to się odbywa na zasadach nieszkodliwych.
 

 

Mirosław Janiak Pełnomocnik firmy F-K-TEAM S.J. nie podziela obaw mieszkańców. Zapewnia, że planowana inwestycja spełnia wszystkie normy dotyczące ochrony środowiska. Tłumaczy jednocześnie, iż w kwestii transportu drogowego samochody będą poruszać się po drodze powiatowej Giebułtów - Mirsk dopuszczającej taki transport a nie jak przewidują mieszkańcy po drodze Giebułtów - Leśna, gdzie jest ograniczenie tonażu. Pełnomocnik, nie podziela również obaw w kwestii braku wody, jak zapewnia, jeżeli przyjdą kiedyś susze to woda niezbędna do funkcjonowania firmy będzie dowożona beczkowozem.

 Mirosław Janiak przekonuje, że inwestycja warta kilka milionów złotych przyniesie okolicy wiele pożytku
- Korzyścią jest ewidentnie rynek pracy. Rynek pracy nie tylko zatrudnionych tam ludzi, ale i okolicznych, którzy dostarczają usługi.

Dalsze losy decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla tego przedsięwzięcia są w rękach Burmistrza Mirska, który musi teraz odnieść się do sprawy. Jednym z punktów wydawanej przez niego decyzji będzie ustosunkowanie się do opinii mieszkańców, którzy już zapowiedzieli, iż najprawdopodobniej złożą odwołanie.
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości