Dzięki naszym czytelnikom dotarliśmy do elektronicznej wersji przygotowanego do druku artykułu (pressreader) autorstwa Jacka Bienkowskiego z 2013 roku wydawnictwa Angora. W tym układzie tekst jest nieco chaotyczny i nieuporządkowany, niemniej po jego dokładnym przeczytaniu dowiadujemy się wielu szczegółów dotyczących samej zbrodni sprzed 26 lat a także ostatniego roku życia rodziny Stanisława F. Autor zdradza wiele szczegółów. Pisze o groźbach, zamachu i śladach znalezionych na miejscu morderstwa.
Dzisiaj nie jest już tajemnicą, iż Stanisław F. mieszkał w miejscowości Sobota, nieopodal Lwówka Śląskiego, w tzw. bliźniaku z bratem i rodzinami. Mężczyzna często wyjeżdżał do Niemiec w celach zarobkowych. W listopadzie 1990 roku wrócił z kolejnej wyprawy „na saksy”, tym razem był to powrót „na stałe”. Mężczyzna podjął pracę w tartaku w Lwówku Śląskim. Za przywiezioną gotówkę kupił poloneza, telewizor „Sony” i kosztowny sprzęt audiowizualny. Sąsiedzi i znajomi zauważyli nie tylko jego nowe nabytki, ale również i to, że Stanisław stał się małomówny i niezwykle ostrożny, wieczorami nie wychodził z domu. – czytamy w artykule. Ponadto jak wynika z jego dalszej treści mężczyźnie grożono: 24 listopada 1990 roku około godz. 11 do CPN-u w Lwówku Śląskim, gdzie pracował brat Stanisława, zatelefonował nieznany mężczyzna i zapytał: „Czy pański brat Stanisław pracuje w tartaku?... Ukatrupimy go”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Aaa a ale afer
Nazwisko znane z tekstu powyżej "Fołtyn wycofał wóz i dojechał do Lwówka okrężną drogą."
Raz piszecie nazwisko jako F. a raz Fołtyn
Aaa a ale afer
Nazwisko znane z tekstu powyżej "Fołtyn wycofał wóz i dojechał do Lwówka okrężną drogą."
Raz piszecie nazwisko jako F. a raz Fołtyn