Przed Państwem dalszy ciąg bogatej historii klubu Lechia Piechowice spisanej ręcznie przez Henryka Przychodzienia.
Finisz piłkarskiego sezonu 1968/69. Lechia wygrywa swoją grupę w jeleniogórskiej klasie B. To jednak nie koniec emocji a wręcz przeciwnie ich apogeum. Lechia uzyskała bowiem prawo do gry w barażach o awans do A klasy. Tam czekała już Pogoń Wleń.
Czasu na przygotowanie do tego arcyważnego spotkania było niewiele. Pierwszy mecz z Pogonią zaplanowano bowiem 26. czerwca 1969 roku a więc zaledwie cztery dni po ostatnim meczu w B - klasie.
Pierwszy mecz odbył się w Piechowicach. Emocje były ogromne a samo spotkanie jak zanotował Pan Henryk rozpoczęło się od huraganowych ataków obydwu drużyn. Kilka minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, trybuny w Piechowicach zamarły. Pogoń Wleń strzela gola. Szok, niedowierzanie i konsternacja. Do przerwy 0:1.

Na szczęście nie długo się trwożyliśmy - wspomina Pan Henryk. Lechia po przerwie dała koncert gry. Najpierw szybko zdobyty gol wyrównujący, przez najmłodszego w szeregach piechowiczan, Jana Palewicza (z rzutu wolnego), potem dwa kolejne bramki, najpierw Grzegorza Wojciechowskiego a potem Tadeusza Tarczyńskiego, zapewniły Lechii w miarę bezpieczną przewagę przed rewanżem.
Tego jednak co stało się trzy dni później we Wleniu, chyba się nikt nie spodziewał. To był mecz bez historii. Lechia wygrała aż 5:0 i zdobyła upragniony awans. Na pamiątkę tego sukcesu pozostały czarno - białe zdjęcia wklejone na strony kroniki Henryka Przygodzienia.

Po wielkich emocjach całego sezonu nadszedł czas wakacji a potem przygotowań do rozgrywek już na wyższym szczeblu.

Kronika Sportowa - Lechia Piechowice cz.19
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze