Prezentujemy kolejny fragment odręcznie spisanej historii klubu Lechia Piechowice autorstwa Henryka Przychodzienia
Trwają w najlepsze rozgrywki sezonu 1969/1970. Lechia walczy w klasie A. Po rundzie jesiennej plasowała się na czwartym miejscu, jednak wszyscy liczyli na, że Lechia będzie się jeszcze wspinała w górę tabeli na wiosnę. Początek rundy był obiecujący bowiem lechiści pokonali w pierwszym meczu lokalnego rywala w derbach Piechowic z Papiernikiem aż 6:2.
Drugi mecz to również okazałe zwycięstwo z Włókniarzem Mirsk 5:2. Goście choć po raz drugi w tym sezonie ulegli Lechii (jesienią w Mirsku było 4:2) to jednak podobali się miejscowym kibicom bowiem w starcie z gospodarzami włożyli wiele serca.

Po dwutygodniowej przerwie Lechia wyjeżdżała do Turoszowa. Już przed meczem autor kroniki nie krył obaw, bowiem KS Turów był silną drużyną. Pokazał to już jesienią w Piechowicach, kiedy nie dał się pokonać miejscowym. To Lechia mogła wówczas mówić o szczęściu, że udało się jej zremisować (1:1).
"Pierwsze baty na wiosnę" w ten sposób Henryk Przychodzień podsumował wyjazd Lechii do Turoszowa. Piechowiczanie ulegli 0:3 choć z przebiegu spotkania na pewno zasługiwali na lepszy wynik. Gospodarze byli jednak zabójczo skuteczni.

Po raz pierwszy na stronach kroniki pojawiają się wzmianki o drużynie rezerw Lechii, która grała wówczas w C klasie, gromiąc kolejnych rywali. Wyniki 10:0 i 11:0 mówiły same za siebie.
Tymczasem pierwsza drużyna po zimnym prysznicu w Bogatyni szybko się pozbierała. W meczu z Orłem Wojcieszów piłkarze z Piechowic w pierwszej połowie grali jeszcze słabo (2:2), pozwalając gościom na zbyt wiele. Na szczęście drugie 45. minut było już takie jakiego oczekiwali kibice a mecz, choć trudny, zakończył się zwycięstwem 6:3.

Kronika Sportowa - Lechia Piechowice cz.24
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze