Reklama

Idą święta - nie dajmy się oszukać podczas zakupów.

30/11/2018 08:53

Do końca roku jeszcze ponad miesiąc (i to będzie okres szczególnie intensywnych zakupów), a w biurze Miejskiego Rzecznika Konsumentów pojawiło się już ponad tysiąc sto osób (dokładnie – 1.121) oczekujących porady.

„Na tapecie” Rzecznika jest teraz w toku – w różnym stopniu zaawansowania 226 spraw wymagających interwencji, to znaczy takich, w których Klient i Sprzedawca nie zdołali się porozumieć sami i nie jest wykluczone, że sprawa skończy się w sądzie.

- Czy to dużo, czy mało? – zapytaliśmy Miejskiego Rzecznika Konsumentów.

- Przeciętnie – padła odpowiedź. – Jako konsumenci różnych dóbr i usług stajemy się coraz mądrzejsi i nie dajemy się tak łatwo oszukiwać, ale ludzie, którzy wyłudzają od nas zgody na usługę lub kupno też są coraz bardziej cwani. Niektórzy wręcz dysponują sporym talentem psychologa-amatora.

Reklama

Nie zdarzył się w Jeleniej Górze incydent okradzenia mieszkania „na perfumy”.(przypominamy – akwizytor proponuje starszej osobie powąchanie fantastycznie pachnących, taniutkich perfum. W rzeczywistości jest to silna substancja nasenna, ofiara trafi przytomność, złodzieje okradają mieszkanie i znikają bez śladu). Zdarzały się wcześniej „na wnuczka”, „na policjanta”, itp., ale uodporniliśmy się już na to dzięki powtarzanym ostrzeżeniom w radio i TV.

- Przestępcy postępują bardzo sprytnie – tłumaczy mechanizm Rzecznik. – Jakaś rozhisteryzowana dziewczyna dzwoni do starszej osoby i łkając krzyczy: - Ciociu, zdarzyło się nieszczęście! – na co starsza kobieta odruchowo pyta: - Aniu, co się dzieje? – bo przecież wie, że jej siostrzenica, czy bratanica ma na imię Ania.

Reklama

Złodziejce to wystarczy, żeby złapać grunt pod nogami i – już wchodząc w rolę „Ani” – opowiada o wypadku, okradzeniu jej, złamaniu nogi, ręki, czy tp., prosi o pieniądze, po które przyjdzie jej znajomy, by jej zanieść do szpitala…

- To już nie działa tak powszechnie – mówi Rzecznik. – Babcie oglądają telewizję i przestały być łatwowierne, ale nużąco często powtarzają się skargi na kupione buty, na telefony, operatorów sieci telekomunikacyjnej, itp. Nagminne są też sprzedaże rewelacyjnych kompletów garnków po kilka tysięcy złotych, czy pościeli, która pozwoli przywrócić zdrowie prawie natychmiast.

Reklama

Faktem jest, że coraz częściej ludzie przytomnieją szybciej i kołace się im w głowach, iż mają prawo odstąpić od umowy zawartej poza sklepem stacjonarnym w okresie 14 – wielu z tej szansy korzysta, gdy następnego dnia doszli do wniosku, ż wyrzucili pieniądze w błoto. Ale niektórzy z klientów Rzecznika zapamiętali wprawdzie termin „14 dni na odstąpienie od umowy”, ale uważają, że mogą też w tym terminie oddać rzeczy kupioną za ladą sklepu. To już nie jest możliwe – o ile towar nie ma wad, to sprzedawca może się nie zgodzić na jego oddanie i zwrot pieniędzy, bo zakup sklepowy rządzi się innymi prawami.

- Zalecałabym ostrożność w podejmowaniu decyzji o zakupach czy w ogóle wpuszczaniu domokrążców do mieszkań – mówi Rzecznik. – Im większa (pozornie) okazja, tym większe zagrożenie, że kupujący straci duże pieniądze.

Reklama

 

fot. Pixabay

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości