W niedzielę, 29 września o godzinie 11.00 na stadionie w Piechowicach rozegrano 7 kolejkę piłkarskiej A-klasy. Miejscowa Lechia podejmowała Kwisę Świeradów. Piechowiczanie wygrali 3-2 a trzy bramki w tym meczu strzelił Emil Kandyba.
Składy :
Lechia Piechowice: Kwisa Świeradów
1 Niemiec 1 Ozga
11 Kowalski R. (k) 11 Ostrejko (k)
18 Masłowski 5 Chowański
4 Mackiewicz 7 Radziuk
5 Głowik 13 Sergiejczuk
3 Tkacz 17 Pelc
17 Morański 18 Przybyło
15 Pogożała 10 Rojek
10 Śmigasiewicz 14 Gromadowski
9 Kandyba 16 Mitura
6 Paradowski 6 Mackiewicz
Ławka rezerwowych :
8 Myjak 4 Paluch
14 Kandyba Dawid 3 Chrostowski
99 Woś 8 Morgaś
13 Hornicki
12 Stefanowicz
20 Misiura
7 Ramski

Mecz bardzo pechowo rozpoczął się dla gości bo już w 1 minucie meczu kontuzję odniósł bramkarz – Adam Ozga i musiał opuścić boisko. Jego miejsce zajął gracz z pola. Prawdopodobnie była to kontuzja kolana. Obie drużyny rozpoczęły ostrożnie i nie rzucały się do zdecydowanych ataków, należy zaznaczyć, że na tym etapie więcej z gry miała Lechia. W 7 minucie Sergiusz Pogożała uderzył z dystansu, lecz strzał był lekki i bez trudu obronił go bramkarz gości. 10 minuta meczu i kolejna okazja gospodarzy, którzy atakowali głównie skrzydłami, Morański uderzył głową nad bramką. Piechowice starały się długo utrzymywać przy piłce, wymieniali podania tuż przed polem karnym gości, strzały Kandyby były blokowane przez obrońców. Kwisa odpowiadała pojedynczymi akcjami, które przeprowadzali głównie prawym skrzydłem. Każde z dośrodkowań nie znajdowało jednak adresata.

W 15 minucie kibice Lechii ucieszyli się po raz pierwszy. Emil Kandyba odzyskał piłkę tuż przed polem karnym gości, strzelił po ziemi w krótki róg i było 1-0 dla gospodarzy.
Kwisa szybko odpowiedziała kolejną akcją prawym skrzydłem, w końcu udało się celnie dośrodkować lecz Michał Rojek w dobrej sytuacji uderzył niecelnie. Goście starali się przejąć inicjatywę jednak przychodziło im to z wielkim trudem. W 25 minucie aktywny Kandyba uderzył z 16 metra, lecz strzał był słaby i niecelny. W drużynie gości wyróżniał się Łukasz Radziuk, który napędzał większość akcji. 28 minuta i strzał piłkarza z Świeradowa, jednak pewnie bronił Niemiec. Kwisa powoli łapała rytm, zaczęła atakować i po jednym z takich ataków w 30 minucie Jakub Gromadowski uderzył głową a jego strzał z wielkim trudem i w świetnym stylu obronił Tomasz Niemiec. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy aktywny był Radek Paradowski, który schodził do skrzydeł, dryblował i dośrodkowywał. Groźnie zrobiło się w 37 minucie kiedy Igor Mitura uderzył na bramkę Lechii, jego strzał odbił się od obrońcy i przeszedł tuż obok słupka. Podobny efekt dało uderzenie z rzutu wolnego piłkarza gości Wojciecha Ostrejko. Tuż przed przerwą bardzo dobrą okazję zmarnował Kandyba, który po zagraniu z bocznej strefy boiska stanął niemal oko w oko w bramkarzem gości, lecz uderzył wprost w niego.

Po zmianie stron pierwszą okazję mieli gospodarze, strzał Śmigasiewicza został jednak zablokowany.
W 50 minucie meczu kibice Lechii zamarli, Michał Rojek dostał prostopadłe podanie po którym wyszedł sam na sam z bramkarzem, uderzył obok, Niemiec był bez szans. Jeden do jednego.
Lechia starała się odpowiedzieć, 5 minut po wyrównującym golu, Jan Tkacz zdecydował się na strzał z 25 metrów, uderzył niecelnie. Próbował także Radek Paradowski, który przeprowadził rajd prawym skrzydłem, jednak za długo zwlekał z oddaniem strzału i uwikłał się w drybling. Na słowa pochwały zasłużył także Sergiusz Pogożała, którzy szarpał raz po raz lewym skrzydłem. Po jednej z takich akcji wrzucił wprost na głowę Morańskiego, który z bliska uderzył nad poprzeczką. Później nadszedł mniej ciekawy moment spotkania w którym obie drużyny grały słabo i nie potrafiły wykreować żadnej klarownej okazji. Do głosu zaczęli dochodzić goście, najpierw Rojek po indywidualnej akcji uderzył nad bramką, a później po dośrodkowaniu minimalnie niecelny strzał głową oddał Wojciech Ostrejko.
Lechia przebudziła się, w 69 minucie kolejną akcję przeprowadził Pogożała, dośrodkował wprost na głowę Kandyby, który podwyższył na 2-1 .
W 74 minucie rajd środkiem boiska przeprowadził Łukasz Radziluk, akcję zakończył strzałem, ale Niemiec bardzo pewnie obronił ten strzał. Jeszcze lepszą akcją popisał się tym razem piłkarz gospodarzy – Sergiusz Pogożała, który minął 4 obrońców Kwisy i uderzył w krótki róg, lecz bardzo przytomnie strzał ten wybronił bramkarz Świeradowa.

Lechia z prowadzenia cieszyła się zaledwie 8 minut, kiedy Łukasz Radziluk po rajdzie środkiem boiska złamał akcję na prawą nogę, uderzył po długim słupku i dał swojej drużynie remis. 2-2.
Emocje narastały, zaczęło się robić nerwowo, można było zobaczyć wiele fauli. W 83 minucie Kandyba przeszkadzał bramkarzowi w wybiciu piłki, po czym goalkeeper gości kopnął napastnika czego nie widział sędzia. Mało tego, arbiter odgwizdał faul dla Kwisy i nie dał czerwonej kartki bramkarzowi gości.
Lechia próbowała długimi piłkami znaleźć drogę do bramki, jedną z takich piłek otrzymał Kandyba, przyjął piłkę i z ostrego kąta lewą nogą uderzył mocno na bramkę. 87 minuta i 3-2 dla Lechii. Popis Emila Kandyby!
Chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu i to gospodarze mogli cieszyć się z trzech punktów.
WYWIAD Z TRENEREM LECHII – MARCINEM RAMSKIM.
- Bardzo ciężki mecz, przeciwnik postawił nam wysoko poprzeczkę, za każdym razem kiedy udawało nam się wychodzić na prowadzenie, udawało im się wyrównać. Zwycięski gol praktycznie w doliczonym czasie gry, myślę że bohaterem meczu został Emil Kandyba, zdobył 3 bramki, zachował zimną krew do samego końca. Mimo wszystko duży ukłon dla przeciwnika bo zagrali bardzo dobre spotkanie i byli dla nas wyrównanym rywalem.
- Chcieliśmy zaistnieć w czołówce A-klasy, nie ukrywam że dobre wyniki są dla mnie małym zaskoczeniem, grupa jest bardzo wyrównana i każdy może wygrać z każdym. Nikogo nie można lekceważyć bo pierwsze miejsce grając z ostatnim zawsze może sprawić niespodzianke, co już pokazały kilka razy wyniki. My też już wiele razy sprawiliśmy kibicom niespodziankę. Ważne jest żebyśmy teraz udźwignęli ciężar bycia faworytem w nadchodzących spotkaniach, jesteśmy teraz kandydatem do awansu, choć do tego długa droga bo za nami dopiero 7 kolejka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze