Wczoraj (18-07) na borowickiej polanie rozpoczęła się XXV edycja spotkań z poezją śpiewaną.
Przed laty koncert ten odbywał się pod nazwą "Gitarą i Piórem" ale jego organizację przejęło miasto Karpacz. To nie oznaczało jednak końca spotkań w Borowicach, które kontynuują swoją tradycję serwując publiczności wieczory poezji śpiewanej. W tym roku dopisała przede wszystkim pogoda, dzięki czemu na polanie zgromadziła się naprawdę spora rzesza słuchaczy.
Punktualnie o godzinie 19.00 na scenie pojawili sie organizatorzy jak i sami artyści. Zgromadzonych słuchaczy powitała Wójt Gimy Podgórzyn - Anna Latto oraz prowadzący koncert Jacek Grondowy.
Dla nas - gospodarzy festiwalu, najważniejsi są ludzie, którzy tu przyjeżdżają. To oni stanowią o pięknie wspólnie spędzonych chwil, chwil pisanych muzyką i piosenką. Od dwudziestu trzech lat borowicka impreza ma wyjątkowy charakter - powiedziała Anna Latto
Jak co roku na rozpoczęcie mogliśmy usłyszeć "hymn" tej imprezy, a więc "Sielankę o domu". Chwilę później swój występ rozpoczął lokalny zespół "Szyszak".
Czujemy zaszczyt. Jesteśmy wierni temu festiwalowi od wielu lat. Biegaliśmy tutaj jeszcze jako chłopcy, i właśnie wtedy zaraziliśmy się pasją do muzyki. Będzie to wspaniały festiwal. Staraliśmy sie tak dobrać repertuar żeby mogli Państwo usłyszeć kilka utworów z pierwszej płyty, czyli z początku naszej działalności i trochę z drugiej - powiedział Marek Piwowarski (zespół Szyszak)
Tego wieczoru na scenie pojawili się także - Dorota Osińska i Renata Przemyk. Ta pierwsza bardzo przypadła do gustu publiczności, która kilka razy prosiła o bis. Renata Przemyk obchodziła jubileusz 25-lecia twórczości artystycznej, a swoim występem zamknęła pierwszy dzień festiwalu.
Jak było ? Zapraszamy do obejrzenia krótkiej relacji video i galerii zdjęć oraz oczywiście do komentowania i dzielenia się spostrzeżeniami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szczęście że w tym poście powyżej nie widać żadnej logiki lub stylistyki, tak samo jak prawdy. Cudowne dni były. Komu szkodzi, że w lipcu w Borowicach, a w sierpniu w Karpaczu?
publiczność wspaniała dobrze ,że pogoda dopisała ,gmina biedna no to co musiał szyszak zaspokoić widownię gdzie te czasy gdzie gościliśmy wspaniałych wykonawców i można było smacznie zjeśći napić się piwa bez takich kolejek ,gmina złym organizatorem dobrze ,że karpacz przejął niedługo to zginie ,a szkoda
Szczęście że w tym poście powyżej nie widać żadnej logiki lub stylistyki, tak samo jak prawdy. Cudowne dni były. Komu szkodzi, że w lipcu w Borowicach, a w sierpniu w Karpaczu?
publiczność wspaniała dobrze ,że pogoda dopisała ,gmina biedna no to co musiał szyszak zaspokoić widownię gdzie te czasy gdzie gościliśmy wspaniałych wykonawców i można było smacznie zjeśći napić się piwa bez takich kolejek ,gmina złym organizatorem dobrze ,że karpacz przejął niedługo to zginie ,a szkoda